„Gdyby Polacy przestali pracować w Holandii, musielibyśmy zamknąć kraj”
Holenderska gospodarka ma się dobrze. Ma się dobrze, ponieważ większość wakatów, jakie oferuje, to miejsca tymczasowe. Co to znaczy być pracownikiem tymczasowym? Oznacza to ni mniej ni więcej bycie traktowanym przez faktycznego pracodawcę jako tylko podwykonawca (pracownik tymczasowy podlega pod tymczasową agencję zatrudnienia, zajmującą się dalszą „dystrybucją” siły roboczej, zgodnie z dyspozycjami firmy-matki). Federacja Związków Zawodowych FNV dostrzegła ten problem, szczególnie problem Polaków – pracowników agencyjnych.
W okolicach wakacji roku 2025 po raz pierwszy w historii rozpoczęli strajk pracownicy agencji pracy w Holandii. Strajkującymi byli głównie Polacy, pracujący w centrach dystrybucyjnych na południu kraju. To godne podkreślenia, bowiem wiemy, jak nasi rodacy zachowują się na emigracji względem siebie. Strajk rozpoczął się w Pijnacker 25. czerwca. W ciągu tygodnia dołączyły do niego Zwolle i Geldermalsen, a w środę, 3. lipca, Tilburg. Według przedstawicieli FNV, w strajku wzięło udział od 200 do 300 osób. Większość pracuje dla sieci supermarketów Albert Heijn za pośrednictwem agencji Otto Workforce, niektórzy są również pracownikami Tempo-Team. „Pracownicy agencyjni to grupa marginalizowana” – powiedziała Anja Dijkman, która negocjuje układy zbiorowe pracy w FNV. „Ich zakwaterowanie często zależy od pracodawcy. To bardzo odważne z ich strony, że strajkują”. „Mamy też mniej dni wolnych i nie otrzymujemy rocznych premii, w przeciwieństwie do stałych pracowników”. „We dwóch przetwarzamy od 2000 do 2400 produktów na godzinę” – Grzegorz Celiński z Polski, który ma 23 lata i pracuje przy taśmie.
Około 250 protestujących zebrało się w Hadze, najpierw przed siedzibą związku zawodowego VNO-NCW, a następnie w pobliżu parlamentu, aby wyrazić poparcie dla związku i wezwać do działania. Związek prowadził również rozmowy z pracodawcami, którzy zatrudniają pracowników agencyjnych, np. bezpośrednio w sklepach Albert Heijn. Bezpośrednim powodem strajku latem była praca ponad siły, ale też nowy układ zbiorowy pracy – CAO – który wszedł w życie 1. stycznia 2026 r. Układ przewiduje „równe traktowanie” pracowników agencji i osób zatrudnionych bezpośrednio przez centrum dystrybucji, ale, jak twierdzi związek zawodowy, wiele z tych środków będzie miało niesprawiedliwy wpływ na pracowników agencji. „Przy tych maszynach jest gorąco i głośno, a produkty szybko latają. Pracownicy kontraktowi nie chcą wykonywać tej pracy, bo jest ciężka”. „Agencje nieustannie żerują na naszej niewiedzy”. „Nowa umowa obejmuje obniżkę wynagrodzenia chorobowego, a my już nie otrzymujemy wynagrodzenia za pierwszy dzień zwolnienia lekarskiego” – powiedziała Paulina Nietupska, przedstawicielka FNV w centrum dystrybucyjnym w Tilburgu. „Jeśli spojrzeć na centra dystrybucyjne – na przykład supermarkety Albert Heijn czy Jumbo, ale także na holenderską pocztę – na tysiąc osób – 900 to pracownicy agencyjni. To żart” – powiedziała negocjatorka związkowa, Anja Dijkman. „Dlaczego nie można ich po prostu zatrudnić? Oczywiste jest, że w ten sposób pracownicy są tańsi. To sedno konfliktu – chcemy równych praw. Chodzi o szacunek dla ludzi”.
X X X
Paweł Rudzki, Polak, dziś 30-letni tymczasowy pracownik magazynu w centrum dystrybucyjnym Albert Heijn w Delfgauw. Rudzki, pochodzący z wioski pod Krakowem, powiedział, że zwolnienie go „załamało”. „Jestem chory w domu; potrzebuję leków, żeby zachować spokój. To, co się stało, jest niesprawiedliwe. Zawsze pracowałem sumiennie przez 8 lat i nigdy nie spóźniałem się do centrum dystrybucji. Ponieważ stanąłem w obronie kolegów, wyprowadzono mnie z pracy” – powiedział w wywiadzie dla AD. Rudzki twierdzi, iż został zwolniony po tym, jak zorganizował strajk, domagając się lepszych warunków pracy dla swoich kolegów. Rudzki stanął w obronie ciężko pracujących Polaków, popierał strajk związkowy w czerwcu i lipcu roku 2025, mający na celu poprawę układu zbiorowego pracy dla pracowników tymczasowych, mimo że jego własna pensja niedawno wzrosła i miał objąć stanowisko trenera.
Działacz związkowy FNV, Levin Zuhlke-van Hulzen potwierdził, że około połowa z 600 pracowników w Delfgauw to pracownicy tymczasowi, a we wszystkich centrach dystrybucyjnych Albert Heijn około 3500 z 6500 pracowników to pracownicy elastyczni. „Rudzkiemu odmówiono reprezentacji związkowej na zaplanowanym spotkaniu 15. października i powiedziano mu, iż może odejść z firmy tego samego dnia. „Ponieważ Albert Heijn technicznie nie jest jego pracodawcą, mogli go zwolnić bez ważnego powodu. Nazywamy to nadużyciem systemu pracy tymczasowej” – delegat związkowy FNV, Zuhlke-van Hulzen. Tym razem Polacy poparli Pawła! Pojawiły się solidarnościowe napisy, Polacy z agencji tymczasowych trzymają się razem!
W Hadze w marcu 2026 rozpoczyna się proces największej sieci holenderskich supermarketów, oskarżonej o zwolnienie Polaka, Pawła Rudzkiego, walczącego o poprawę warunków zatrudnienia. W jego obronie stanął związek zawodowy FNV i pozwał firmę do sądu. Sprawa może okazać się ważna dla wszystkich imigrantów, zatrudnionych przez biura pracy tymczasowej.
To bardzo, ale to bardzo dobra wiadomość, że stanęliśmy za sobą i nie jesteśmy tylko postrzegani jako ludzie do „brudnej roboty”, albo wykolejeńcy i alkoholicy…
Roman Boryczko,
marzec 2026


