Kultura

Kreacja, czyli wyjście z labiryntu, nasze votum przeciw zbydlęceniu i nicości… (2)

obcy-zmienia-obliczeDzieje malarstwa obejmują dwa rodzaje dzieł: takie, które robią użytek z relacji między tym, co przedstawiają (obojętnie czy obraz jest figuratywny, czy też abstrakcyjny), a płaszczyzną obrazu, czyli ekranem, zawierającym czynny symbol, archetyp oraz takie, które tego nie czynią – czysta narracja lub dekoracyjność. Dwie kategorie przedstawienia plastycznego – obrazy niosące znaczenie (np. „Szał uniesień” Podkowińskiego nie ma takiego znaczenie, mimo iż przedstawia nagą kobietę na pędzącym rumaku, ale symbolizuje jej żądzę seksualną, dlatego wywołał skandal!), czyli wizje z przesłaniem, wstrząsające, erupcyjne, mocne i te bez przesłania, symbolicznego znaczenia, dekoratywne, estetyzujące, tapetowe, słabe, tak… Te pierwsze wypowiadają pewną nie-redukowalną prawdę, objawiają ducha czasu, odkrywają „wiedzę z lewej ręki”, zaś te drugie prezentują jedynie treść fabularną lub estetyczną (ukazują rzeczy, przedmioty, postaci, figury, sploty dekoracyjne, czy jakieś wielkie lub banalne historie), albo służą jedynie „podobaniu się”, wzbudzają odczucia estetyczne odbiorcy, jedynie…

Te pierwsze zdarzają się raz, są zapisem duchowej przygody poznawczej ich twórcy, są niepowtarzalne, unikatowe, te drugie są niejako wymienne, schematyczne, rzekłbyś – „lejtmotywowe”, zatem przedstawiają malarski „standard” – np. Judyta z głową Holofernesa, naga Wenus czy Herakles, Madonna z Dzieciątkiem, Kronos zjadający swoje dzieci, albo Ostatnia Wieczerza i słoneczniki w wazonie, czy geometryczne ornamenty lub takież ornamenty kwiatowe, bowiem wiele podobnych obrazów budzi odczucie przyjemności, monumentalności tematu, czy sugestywnego nastroju, wynikłego z fabularnej dramaturgii obrazu… A też niejeden obraz abstrakcyjny jest „znakomity”, bowiem „pasuje do danego wnętrza” lub „szokuje swą formą”, więc jest „trendy” i to już snobom i konsumentom (pseudo)sztuki wystarcza…

anus-mundi-1979

 Z tego względu, że te pierwsze są w swej prawdzie i świadectwie wielkości duchowej ekspresji niezastąpione,  unikalne i ponadczasowe, są PRAWDZIWYMI dziełami sztuki, zaś te drugie, bez szacunku dla duchowej miernoty i tzw. „lansu artysty”, przyczyniają się jeno, perfidnie i bezczelnie, za magicznym dotknięciem reklamy – dźwigni handlu towarem czyli w tym przypadku, sztuką, do banalizowania pojęcia owej sztuki, do czynienia z niej medialnej dziwki, salonowej kokoty, „słusznej” estetycznie dekoracji wnętrza dupka i papużki, mieszkańców globalnej wioski, tak za McLuhanem, choć warto dodać, teraz za prof. Nowosielskim, że niejaki Andrej Warchoł (Andy Warhol), Rusin zakarpacki, tworząc Popart, konwencję sztuki plakatowej, dekoracyjnej, dokonał jako „zwyczajny szmaciarz, człowiek bez poczucia ważkości idei sztuki, aktu desakralizacji sztuki, zabrania jej sakralnego blasku”, tak…

macierz-z

I jeszcze taka konkluzja, może nieskromnie, porównam me uprawianie malarstwa, ale nie tylko, także fotografii, grafiki, frotażu, czy performance jako podróż przez labirynt, ale nie ku zawikłaniu, ku zatracie, ale z „lampą górniczą sensu”, zatem ku wyzwoleniu, ku prawdzie!

zakryte-oblicze-krolowej-niebios-1979

Bowiem wiem, studiowałem temat, labirynt związany był od zawsze w ludzkiej symbolice z kompleksem wierzeń. dotyczących świata podziemnego, chtonicznego, ale świat podziemny nie był tu traktowany, jako miejsce zesłania, pozbawienia przestrzeni i światła,  zatraty, czyli „pobytu za karę”, jak to później, opacznie interpretowano, bez „archaicznej wiedzy” było demonizowane, zaciemniane, tak. Był miejscem Wielkiej Przemiany, transformacji, owych Jezusowych „narodzin z ducha”, miejscem strasznym, ale dającym moc adeptowi, ale po wykazaniu się mądrością i determinacją, na odnawianie życia, przejście z fazy człowieka biologicznego do „człowieka ducha”, tak właśnie!

brama-do-anihilacji-1978

Jego prefiguracją, obrazem pierwotnym, pierwszym intuicyjnym modelem była jaskinia, ale nie jako miejsce ciemne i nieprzyjazne, ale jako Łono Ziemi. Właśnie to jaskinia, postrzegana jako „łono ziemi”, jako macica Bogini Ziemi i Wielkiej Matki, miejsce ciemne jak śmierć, lecz także ciepłe i gwarantujące drogę ku światłu (poród), zatem dające zawsze nadzieję na nowe życie. Wynikało to z prastarego cyklu Natury, kiedy to na nowo odżywa słońce, powracające zza horyzontu wschodniego, choć wczoraj „umarło” na zachodzie i jak wyrasta roślina z ziarna wrzuconego w glebę, choć ziarno już w rozkładzie, jak przybywa dnia, choć podczas zimowego przesilenia obawiano się, że światło zniknie z oblicza Ziemi…

ci

Dlatego to w jaskiniach często chowano zmarłych, bowiem „kto stanie na końcu, zazna początku i nie poznania śmierci” (apokryf ewangeliczny). Tu także przesączała się symbolicznie (bowiem fizycznie też działała, tworząc rzeźby krasowe) woda z prastarego, pierwotnego Oceanu, z którego wyłonił się świat i Niebiosa, ta baśniowa „woda żywa”, mająca moc przywracania życia! Tu znajdowały się wylotowe wejścia do świata podziemnych bogów i dusz ludzkich, a także „okno” na domenę bogów granicznych – Niebo. Tu znajdował się zatem klucz, łączący wszystkie domeny Universum, tak…

dziedzictwo-historycznej-klatwy-1978

Kształt Uniwersum, w pierwotnym, iluminacyjnym widzeniu idei wszechświata w ludzkim obrazie, można by przyrównać do olbrzymiej kuli, oblanej zewsząd wodami Pierwotnego Oceanu, zaś w środku, wedle geocentryczności widzenia centrum kosmosu, przeciętej przez płaszczyznę ziemi. Nad i pod sferą ziemską rozciągały się „strefowo” krainy siedmiu (czasem była to inna liczna, ale zawsze święta) poziomów nieba (Uranos) i tyleż podziemi (Hades). Stąd pytanie: czy tylko przypadkiem jeszcze dziś mówimy o siódmym niebie, czy jest to odprysk dawnej Wiedzy, co? Przypomnijmy sobie też wielokrotnie obiegającą meandrami Hades rzekę Styks, czy opis stolicy Atlantydy, labiryntowo podzielonej kanałami. Jeśli jakaś sakralna budowla oddawać miała budowę Uniwersum, Kosmosu, miejsca, co było owocem creatio ex nihili, to kręgi, drogi labiryntu, odpowiadałyby kolejnym krainom ducha w kosmicznej przestrzeni. A centrum byłoby miejscem najświętszym, tym „świętym świętych”, zawsze wiążącym się z tajemnicą Życia. Bo w Centrum począł się świat, nasz świat, „najlepszy ze światów”, takoż w Centrum umrze, aby się odrodzić, czyli oczekiwany „nieskończony powrót światów”, tak za Frycem Nickim konkluzję stosuję…

okoko-cyklonu-1979

Moje malowanie, to taka mentalna wędrówka przez labirynt, przez lapidarium starych form, symboli zapomnianych, symboli jeszcze nie wyartykułowanych, czekających narodzin, także ich ułomków i drobin, co jak ziarno zawierają kształt przyszłej rośliny, tak… Moje wędrowanie przez labirynt wzbudzonej wyobraźni miało swe infernum w czasach komuny, w czasach „klatki dla ciał i dusz”, zanurzyłem się na on czas w „czeluści otchłani”, a teraz płynę, a może biegnę po labiryntowych ścieżkach, ku powierzchni, ku światłu… Ale jak mnie wewnętrzna busola nie myli, droga jeszcze daleka, albo wzbiera Ocean Ciemnych Wód, nie da się nie odczuć tej złowieszczej koniunktury! Ale jako odwieczni Tezeuszowie, Gilgameszowie, Argonauci, Odyseusze i Eneasze, nie zbaczajmy z kursu, nie cumujmy w portach iluzji, płyńmy prze mętny ocean „skurwionej polityki” ku portom wspólnoty i wolności człowieczej, bowiem zawsze wieje w nasze żagle wiatr przemiany, pamiętajmy! Także pamiętajmy, że tylko fizyczne jesteśmy stworzeni, duchowo sami musimy się stworzyć, dokonać samodzielnie „narodzin z ducha”, ot co!

                                          miejskie-demony-1979

    Antoni Kozłowski

Ps. Większość z tych prac była publicznie pokazana podczas nielegalnej wystawy „młodych-dzikich” (nie mylić z Neue Wilde), nazwanej „Baraki 1987”, w pomieszczeniu poindustrialnym przy ulicy Chmielnej w Gdańsku, w której uczestniczyłem na zaproszenie organizatorów, studentów gdańskiej ASP: Flicińskiego, Klamana, Roskowińskiego, aktualnie znanych malarzy i pedagogów, tak bywa…

(Visited 45 times, 1 visits today)

Jeden komentarz do “Kreacja, czyli wyjście z labiryntu, nasze votum przeciw zbydlęceniu i nicości… (2)

  • „Aby osiągnąć ideał stotalitaryzowanego, nie stawiającego oporu władzy społeczeństwa, należało zniszczyć kulturę „dawną”, do której natury należą poszukiwanie, niepokój,krytycyzm i bunt”
    Jan Józef Szczepański , Maleńka encyklopedia totalizmu

    Paradoksalnie, Szczepański widział wiele analogi , w konsekwencjach kulturowych i społecznych, pomiędzy sztuką systemów totalitarnych a sztuką komercyjną. Między innymi bardzo krytycznie oceniał pop art.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *