PolecaneRzeczypospolita

Tucker Carlson u Putina a sprawa polska (5)

22. grudnia, pod koniec roku 1938 r., Szembek odbył rozmowę z ambasadorem Rzeszy w Warszawie, Hansem-Adolfem von Moltke. Jej głównym celem było zaproszenie do Polski Joachima von Ribbentropa. Szembek argumentował, że przed podjęciem dalszych rozmów konieczne jest „rozmówienie się” obu ministrów. Moltke stwierdził, iż taka wizyta byłaby możliwa dopiero w połowie marca następnego roku. Należy zakładać, że jego faktycznym celem było odwleczenie przyjazdu Ribbentropa, tak aby wcześniej doprowadzić do przyjazdu Becka do Niemiec na nieoficjalne spotkanie z Ribbentropem lub samym Hitlerem. Józef Lipski poinformował w trybie pilnym Ministra Spraw Zagranicznych, Józefa Becka, iż istnieje możliwość nieoficjalnego spotkania z Hitlerem oraz z Ribbentropem. Beck przystał na tę propozycję.

22. i 6. stycznia 1939 r., minister spraw zagranicznych Józef Beck odbył dwa spotkania, które miały duży wpływ na dalszy bieg stosunków polsko-niemieckich. W tych dniach został przyjęty przez Führera III Rzeszy, Adolfa Hitlera oraz szefa jej MSZ – Joachima von Ribbentropa. 5. stycznia 1939 r. Beck przybył do górskiej rezydencji Hitlera – Berghof koło Berchtesgaden w Bawarii. „Spotkanie było nacechowane szczególnym aparatem uprzejmości i dbałości ze strony niemieckiej” mimo zachowania nieformalnej formuły rozmów. Becka zaskoczył też elastyczny ton wypowiedzi Hitlera, który w ten sposób wydawał się nie wykluczać jakiegokolwiek rozwiązania politycznego. „Novum dla mnie była lekkość, z jaką traktował te myśli i doktryny, które w swych poprzednich operacjach on sam i cała propaganda niemiecka podnosiły prawie do miary religii”. Hitler potrafił uzasadnić każdy niemiecki interes w Europie, stosując różne kryteria, np. ekonomiczne, etnograficzne lub prestiżowe.

Na początku trzygodzinnego spotkania minister Beck uzasadnił polską odmowę w sprawie Gdańska. Po jej wysłuchaniu Hitler nie zadawał w tej sprawie kolejnych pytań. Nasz sojusznik, Francja i prasa francuska jeszcze w grudniu wobec problemów Polski w stosunkach polsko-niemieckich pisał: „Niech Polska radzi sobie sama” (Le Matin, 14. grudnia 1938). Dla obu stron spotkania jednym z najważniejszych zagadnień była przyszłość Czechosłowacji. W polskim interesie nie było zagwarantowanie nowych granic uszczuplonej federacyjnej Czechosłowacji, ponieważ wykluczałoby to uzyskanie wspólnej granicy z Węgrami. Ponadto słabe państwo czechosłowackie nie było w stanie kontrolować sytuacji na Zakarpaciu, które stawało się „ukraińskim Piemontem” – przyczółkiem nacjonalizmów narodowościowych, wulkanem do wywalczenia niepodległego państwa ukraińskiego, złożonego z ziem, należących do ówczesnej Polski i ZSRR.

7. stycznia 1939 r., na Zamku Królewskim w Warszawie zorganizowano poufne spotkanie z udziałem prezydenta Ignacego Mościckiego, marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego i ministra Józefa Becka. Przedstawiona tego dnia konkluzja szefa dyplomacji stała się faktyczną podstawą polskiej polityki zagranicznej na kolejne miesiące: „Jeśli Niemcy będą podtrzymywać nacisk w sprawach dla nich drugorzędnych, [takich jak] Gdańsk i autostrada, to nie można mieć złudzeń, że grozi nam konflikt w wielkim stylu, a te obiekty są tylko pretekstem. […] Chwiejne stanowisko z naszej strony prowadziłoby nas w sposób nieunikniony na równię pochyłą, kończącą się utratą niepodległości i rolą wasala Niemiec. […] III Rzesza i Związek Sowiecki podpisały pakt o nieagresji, na mocy którego Hitler i Stalin podzielili między siebie terytorium Polski.  23. sierpnia 1939 roku podpisano pakt Ribbentrop-Mołotow. (Cdn.)

Roman Boryczko,

luty 2024

(Visited 57 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *