Polska – raj dla przestępców: tu można wszczynać burdy, wysadzać i rabować!
Na Stadionie Narodowym zorganizowano i dano przyzwolenie na wydarzenie, które właściwie skierowane było w szczególności do naszych „gości” ze Wschodu, a co ciekawe, białoruski raper Maks Korzh, mimo że mocno przeciwko „dyktatorowi” Łukaszence, mimo że przeciwnik władzy – swobodnie się przemieszcza, zarabia pieniążki i swe liryki śpiewa w języku rosyjskim. Wśród kilkunastotysięcznej ukraińsko/białoruskiej publiczności widać było m.in. flagi OUN-UPA (na szczęście były to incydenty, a nie jakiś las flag!).
Zadaniem władz miasta i państwa było nie dopuścić do chaosu, zniszczeń i pojedynczych burd, pokazu chamstwa itp. ze strony gości, jakimi są ukraińscy dekownicy i białoruscy uchodźcy. Wielu zwykłych Polaków zaczyna się czuć nieswojo wobec bardzo licznych, głośnych i bardzo swobodnie poczynających sobie w przestrzeni naszych miast młodych przybyszów ze Wschodu. U siebie, w tej wytęsknionej Ukrainie, czy Białorusi, zaraz w trakcie demolki byliby spałowani, zamknięci na 48 h, po tym zaś czasie hurtowo przesłani na pierwszą linię frontu (jeśli nie byliby wykupieni od tej czynności – patrz ukraińska korupcja lekarzy orzeczników), lub jak w przypadku Białorusi – osądzeni i dostaliby pewnie jakieś dwa miesiące odsiadki każdy. W czasie odsiadki naprawialiby szkody przez siebie wyrządzone lub pracowali na rzecz społeczeństwa: zieleń miejska, czyszczenie ulic, renowacja kamienic, odzyskiwanie surowców wtórnych.
Pamiętajmy, iż osoby o przekonaniach antywojennych zgodnie z prawem ukraińskim nie mogą odmówić pójścia na wojnę, a uchylanie się od służby wojskowej w czasie mobilizacji podlega karze pozbawienia wolności od trzech do pięciu lat. Ichniejszy wojenkomat w praktyce porywa z ulicy ludzi, którzy potem pewnie poprzez bicie są „namawiani” do pójścia na wojnę. Przeciwnicy Łukaszenki siedzą w białoruskich więzieniach i obozach. W Warszawie siedzą obywatele Białorusi na tyle lojalni, że reżim Bać’ki dał im paszporty, zaś Ukraińcy to osoby, które nie chcą mieć do czynienia z wojną z Rosją. Państwo polskie pośrednio pomaga ich postawie prorosyjskiej (dezercja=jawny wykup od branki na wojnę=lżej na froncie dla żołnierzy Federacji Rosyjskiej, bo po stronie ukraińskiej kończą się zasoby ludzkie).To nie tylko moja zwariowana teza a potwierdza ją sam ukraiński ambasador w Polsce. „Nie rozumiem, po co w ogóle Ukraińcy na ten stadion poszli. Koncert był w języku rosyjskim, a ci, którzy posługują się tym językiem, zabijają teraz Ukraińców, prowadzą wojnę i niszczą Ukrainę” – powiedział Polskiej Agencji Prasowej Wasyl Bodnar, ambasador Ukrainy w Polsce. „Ukraińcy, którzy są gośćmi w tym kraju, muszą przestrzegać prawa. Kto łamie prawo i narusza tradycję, a także nie ma zrozumienia i wyczucia pewnej wrażliwości społecznej, musi ponieść odpowiedzialność. Im więcej takich prowokacji, tym bardziej zagraża to naszym stosunkom dwustronnym, ale także negatywnie wpływa na mieszkających w Polsce Ukraińców, którzy w większości nie łamią prawa. Nie wpisuje się to w nasze działania, skierowane na rozwój dobrych stosunków z Polską, na współpracę w różnych dziedzinach i formowanie dobrej atmosfery, w tym np. rozwiązanie kwestii historycznych, które są bardzo wrażliwe dla naszych stosunków dwustronnych” – Wasyl Bodnar, ambasador Ukrainy w Polsce. (Cdn.)
Roman Boryczko,
październik 2025

