Gospodarka i polityka

Mroczna strona źle rozumianego postępu

Prostym językiem na trudne tematy. Ciąg dalszy – niekończącej się, niestety – opowieści.

Każdy z nas stara się nadążyć w ślad za tym, co nazywamy pędem do postępu i cywilizacji, to zrozumiałe. Byleby tylko nie pędzić na oślep, z czym niestety spotykamy się ostatnimi czasy coraz częściej, a co doprowadza do zgoła odwrotnych od pierwotnie zamierzonych celów. Sytuacja ta jest nader widoczna  na Górnym Śląsku. Do niedawna zakłady wydobywcze, tętniące życiem, dziś w wielu przypadkach choć już nie wydobywają, to nie stoją bezczynnie, zaś koła maszyn wyciągowych szybów kopalnianych nie opuszczają górników tylko wycieczki zwiedzających, takoż urobkiem, który niegdyś wychodził na powierzchnię nie jest już węgiel a wiedza, jakiej nabywamy po odbyciu takiego czy innego spotkania, zorganizowanego w podziemiach kopalni.

Wspaniały to pomysł, dający wiele korzyści. Tereny do niedawna opisywane jako betonowe pustynie, zasnute dymem koksowniczych baterii, stają się kolejną śląską atrakcją na szlaku zabytków techniki, kolejnym miejscem wypoczynku nie tylko mieszkańców regionu. Pokopalniane obiekty stają się dziś uczelniami, muzeami… Infrastruktura ta może spełniać wielorakie znaczenie, zgodnie z potrzebami danego miasta, gminy itd. Przy odrobinie zaangażowania i pomysłowości, mogą także na siebie zacząć zarabiać, np. poprzez organizowanie koncertów, wykładów, sympozjów. Wiele z tych obiektów po niewielkiej przeróbce można dostosować do organizowania zawodów, nawet o nieco ekstremalnym charakterze…

Ciemną stroną nieprzemyślanego do końca pędu do postępu jest wraz z zamykaniem, niepotrzebnej kopalni na przykład burzenie lub pozostawienie samym sobie często historycznych obiektów. Straszą nas swoim ponurym wyglądem puste oczodoły okien dawnych budynków administracji czy cechowni nieistniejących już zakładów.

Niemoc, w której podkreśla się bez końca, że nic się nie opłaca, że za drogo, a już za chwilę, kiedy zostanie rozebrana ostatnia ściana zabytkowego obiektu, w jej sąsiedztwie nagle powstaje nowy supermarket, są tacy, którym to nie przeszkadza, są też i tacy, których takowe zabiegi przerażają. Uczono nas od dziecka oszczędzania, szanowania wszystkiego.  Tenże wspomniany kolejny „magazyn”, często sprzedający nie nasze towary, mógł powstać w jednym z tych zburzonych obiektów. Choć pewnie nie byłby to najlepszy pomysł, to i tak lepszy i tańszy od wyburzenia i stawiania czegoś od nowa.

 

KOPALNIA ANNA W PSZOWIE – ZAKŁAD, WPISUJĄCY SIĘ ZŁOTYMI ZGŁOSKAMI W KARTY HISTORII GÓRNICTWA

Pszów śmiało można nazwać miastem pomników i bohaterów, niestety niewielu zna ich historię. Z pewnością  takim pomnikiem mogłaby się stać nieistniejąca już kopalnia Anna. O dalsze losy tego historycznego obiektu zapytamy współzałożyciela Stowarzyszenia Miłośników Byłej Kopalni Anna, Marka Kubika oraz członka Rady Miasta Pszowa, dr Kazimierza Nawrata. Warto jednak na początku przybliżyć nieco wątek historyczny tego obiektu…

Gwarectwo, powstałe w 1903 roku, w skład którego wchodziły kopalnie Emma w Radlinie (Marcel), Anna w Pszowie oraz Rymer w Niedobczycach, inwestowało w rozbudowę swoich zakładów. Starano się wprowadzać najnowsze technologie, zwiększające wydobycie a także, co należy podkreślić, mające znacząco poprawić bezpieczeństwo pracowników.

 

PAN MAREK KUBIK. TRUDNO O UŚMIECH, GDY ZA PLECAMI UMIERA KAWAŁ NASZEJ HISTORII…

W tym celu korzystając z najnowszych zdobyczy techniki, budowano szyby, instalowano maszyny wyciągowe, oprzyrządowanie wentylacyjne, pompy, płuczki itd. Nie zapominano także o załogach zakładów. W sąsiedztwie kopalń budowano osiedla familoków, a także pozostałą infrastrukturę. Wszystko to stanowi dziś obiekty o znaczeniu historycznym a budowane, jak wszystko niegdyś – solidnie – mogą służyć jeszcze przez wiele dziesięcioleci, podkreśla Radny Miasta Pszowa. Przypominamy, że to w Rybnickim Gwarectwie Węglowym rozpoczęto stosowanie nowatorskiej podówczas techniki z zastosowaniem żelbetu w kopalniach, wprowadzając tego rodzaju technologię – z zastosowaniem betonu i zbrojenia w postaci lin stalowych – do budowy szybu Emma (rok 1910). (Cdn.)

Tekst i zdjęcia:

Tadeusz Puchałka

 

(Visited 46 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *