Inne

Emigranci z dalekich krajów przyniosą nam wolność?

Niemieckie media znów w szalony sposób zaatakowały Polskę i polski rząd. Chodzi oczywiście o absurdalne, wręcz groteskowe stanowisko Jarosława Kaczyńskiego. Nie przyjmie nawet kilkunastu osób – uchodźców z krwawą historią pochodzenia – wyrwanych z ruin miast, czy obozów śmierci. Europa w zamian wyciąga wszelkie brudy, jakie da się znaleźć na poparcie tezy, że w Polsce zapanował faszyzm i zamordyzm jednopartyjny. Nie tylko niemieckie media wpadły w amok, ale też niemiecka prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie dyskryminacji na tle narodowościowym i religijnym w Polsce wycieczki muzułmańskiej młodzieży z Niemiec.

Lubelska policja, po przeanalizowaniu nagrań z monitoringu miejskiego, nie potwierdziła, że jedna z uczestniczek tej wycieczki miała zostać opluta i zwyzywana na ulicy. Co ciekawe, to już nie Polacy są winni, ale burza rozpętała się o zachowanie Żydów, przebywających na terenie naszego kraju. Wycieczka muzułmańskiej młodzieży miała też paść ofiarą dyskryminacji ze strony polskich Żydów, którzy wdali się w jakieś przepychanki blisko „synagogi w Jeszywas Chachmej Lublin”, do której nie mogła wejść wycieczka z Niemiec. Tak można odbijać piłeczkę bez końca, aż do rozpoczęcia eurokołchozowych audytów i realnych finansowych sankcji, które spadną nie na Żydów – a na nasz kraj. A dlaczego Polska, partyjniactwem stojąca, tak się boi tych „dzikich hord”?

Demografia u nas kuleje, więc do prostych prac polowych ludzie ci, zaprawieni w afrykańskich upałach, nadali by się jak ulał. 7 na 10 emigrantów, którzy z Libii przez Morze Śródziemne docierają do Europy, nie jest uchodźcami, a imigrantami ekonomicznymi, stąd jako taką tężyznę posiadają i determinację do pracy chyba też..? Informacje pochodzą z raportu Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców. Wynika z niego, że tylko w tym roku 2017 z Libii do Włoch przybyły 84 tys. imigrantów. Jedynie niecałe 25 tys. z nich to osoby, które musiały opuścić swój kraj ze względu na różnego rodzaju zagrożenia. Resztę stanowią mieszkańcy Afryki i krajów arabskich, którzy przemieszczają się w celu znalezienia bardziej komfortowych warunków życiowych. Jest ich coraz więcej, szacuje się, iż w najbliższych dziesięcioleciach około 100 milionów ludzi z Afryki zapragnie emigrować.  Jest w kim wybierać, a są to ludzie młodzi! Dziś Polski rząd nie szanuje własnych obywateli (tu nie ma znaczenia, czy chodzi o rząd Platformy Obywatelskiej czy Prawa i Sprawiedliwości) ściągając nieprzychylnych nam i wiecznie nieszczęśliwych Ukraińców, którzy mając ziemię (unikalne czarnoziemy, nie rodzące chwastów) miodem płynącą, zamienili ją przez swój alkoholizm w gnój, a pokój w perzynę, dokonując eksterminacji własnego narodu w wojnie domowej.

Tacy emigranci dostają zielone światło, zaś emigranci, którzy chcą pracować jako gastarbeiterzy – już nie, ponieważ boimy się islamskiej inwazji. Myślę, że wpierw boimy się, iż to dominacja religii chrześcijańskiej choć w ułamku zostanie zachwiana. A przecież wiemy, że religijność Polaków jest dziś czysto pop kulturowa. Takie uroczystości jak chrzest czy komunia święta Polacy zamieniają w kiczowaty piknik. Już znudziło się gnuśnej europejskiej klasie średniej wyzyskiwanie Turków lub Europejczyków w Europy Wschodniej? Nagle Niemcy podniosły larum, iż tak mało ich przy korytku a tak wiele tych lichwiarskich srebrników trzeba oddawać za ocean… Dziś geopolityka to wojna. Wojna w imię zysków. Dzięki tej niekończącej się polityce strachu ostatnie państwa, które nie były pod kontrolą rodziny Rockefellerów upadły – Irak, Afganistan, Libia… Banki centralne Kuby, Iranu i Korei Północnej pozostają jako jedyne i są wolne od kurateli globalistów. Ci, którzy przegrali, zamieniają się w wiecznych tułaczy a ich losy poznać możemy we współczesnym reportażu Przez morze. Dwóch dziennikarzy: fotograf Stanislav Krupař i reporter Wolfgang Bauer postanowiło przebyć drogę, którą pokonują uciekinierzy. Zmienili tożsamość, zaufali przemytnikom i przyłączyli się do Syryjczyków, próbujących dostać się z Egiptu do Włoch. Szybko okazało się, że morze jest tylko jednym z zagrożeń, które na nich czekały. Długa droga do Europy. W tym dokumencie reporter John Sweeney dołączył do tysięcy uchodźców, podróżujących z greckiej wyspy Kos do austriackiej granicy z Węgrami. Spotykał rodziny, uciekające przed terrorem w Syrii, dzieci, starszych i chorych, zmuszanych do marszu w bezpieczne miejsce. Wśród nich odkrywał również migrantów ekonomicznych, szukających lepszego życia w Europie. Zanim przeprawią się przez morze, muszą uważać na gotówkę, która może stać się ich przekleństwem. Jeśli na podróż decyduje się cała rodzina, los kobiet w takiej podróży jest przesądzony. Jeszcze w Afryce kobiety są gwałcone w zamian za kamizelkę ratunkową. Nawet już w Europie padają często ofiarami wykorzystywania seksualnego przez pracowników socjalnych, czy policjantów w zamian za lepsze łózko czy ubrania. Niewolnicy, czyli ci, co padną ofiarą handlarzy, często trafiają do Kosowa, państwa-widma rządzonego przez 9 rodzin mafijnych pod patronatem wojska USA. Bandyci tam są ministrami, a głównym towarem eksportowym tego przeklętego państewka są niewolnicy i narkotyki. Według oficjalnych danych z ABW, rocznie w Kosowie przepada 800 uprowadzonych pod pozorem pracy na zachodzie Polek! Średnia długość ich pobytu tam to tylko 3 lata. Powodem tak krótkiego życia jest zmuszanie do prostytucji, czyli nieustanne gwałty i szprycowanie narkotykami oraz środkami antykoncepcyjnymi. Wyeksploatowane doszczętnie kobiety są zwyczajnie po 3 latach mordowane i zastępowanie nowym, świeżym „towarem”.

 

A ilu przepada nie umiejących się odnaleźć w nowych realiach emigrantów, płynących z Afryki za chlebem? Ci nieszczęśnicy lądują w Europie i jeśli mają nieco szczęścia dostają zasiłek i dach nad głową w zamkniętych ośrodkach, przypominających getta. Wielu migrantów ma AIDS, syfilis, gruźlicę otwartą i egzotyczne choroby, których w Europie lekarze nie potrafią leczyć. Wszystkich jednak koszaruje się w jednym obozie. Tu też obalę mit wyłuskiwanych przez bogate europejskie państwa specjalistów, przyjeżdżających z Afryki. Pewien Syryjczyk – kardiolog z wykształcenia musiał pracować za darmo w ramach „dopasowania do poziomu niemieckiego jego umiejętności z Syrii” przez 2 lata. Tak traktuje się naprawdę dobrze wykształconych refugees. Za jego pobyt, ubezpieczenie i sprawy socjalne płacił brat lekarza, pozostały w Syrii. (Cdn.)

 

Roman Boryczko

 

(Visited 35 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *