Czy można zdradzić idiotę? Znów zdradzą Polskę i Polaków, tych niespełna rozumu? (7)
Wyraz takiej polityki dał właśnie przewodniczący Xi Jinping podczas marcowej wizyty w Rosji. Chiny starają się przy tym pozyskiwać poparcie państw Globalnego Południa. Takie podejście oznacza m.in. kontynuację asertywnej polityki ChRL wobec Unii Europejskiej. W polityce zagranicznej priorytetem ChRL na początku 2022 r. pozostawała kontrolowana rywalizacja z USA. Władze dążyły do uspokojenia relacji, zaognionych po objęciu prezydentury przez Joe Bidena. Chciały w ten sposób zyskać czas, aby przeciwdziałać negatywnym skutkom amerykańskich sankcji z 2021 r. (m.in. zakazu inwestowania w firmy, powiązane z siłami zbrojnymi ChRL), a także ograniczać efekty aktywności USA w Indo-Pacyfiku, której wyrazem było m.in. utworzenie nowego formatu współpracy obronnej Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Australii (AUKUS) w 2021 r.
Chińska polityka wobec rosyjskiej agresji wraz z upływem czasu podlegała jednak niuansowaniu stanowiska i adaptacji do zmieniającej się sytuacji międzynarodowej, starając się wsparcie dla Rosji (zgodne z lutową deklaracją) wykorzystywać do promocji własnych interesów. W kwietniu 2022 r. najpierw przewodniczący Xi, a później ówczesny szef MSZ, Wang Yi przedstawili Oficjalne stanowisko władz ChRL wobec „sytuacji na Ukrainie” w pierwszej fazie konfliktu – to postulat m.in. wznowienia rozmów pokojowych między Rosją a Ukrainą. Postulaty, zawarte w chińskim stanowisku miały wyrażać konstruktywne zaangażowanie ChRL na rzecz pokoju i stabilizacji sytuacji międzynarodowej. Chiny po raz pierwszy w maju zagłosowały w ONZ za rezolucją, w której Rosja określona została jako agresor – podkreśla agencja Interfax-Ukraina. Wcześniej Pekin wstrzymywał się od głosu albo głosował przeciwko. Jest to czysta kalkulacja chińska. Pekin zdaje sobie sprawę, iż nie może poświęcić poprawnych obecnie relacji ze światem w imię wsparcia dla Rosji. Świadczą o tym zresztą dobitnie głosowania nad rezolucjami ONZ. Wcześniej, gdy głosowano nad tym, by określić Rosję jako agresora w konkretnym paragrafie w rezolucji, Chiny wstrzymały się od głosu. Gdy nastąpiło głosowanie nad całą rezolucją, Chiny zdecydowały się zagłosować „za”. Powód tej decyzji jest bardzo prosty – rezolucja dotyczyła współpracy z Radą Europy, a Chiny nie chcą psuć sobie relacji z Europą. Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) i Azjatycka Rada Olimpijska (OCA) oświadczyły, że sportowcy z Rosji i Białorusi nie zostali dopuszczeni do udziału w igrzyskach azjatyckich, które rozpoczynają się 23. września w Hangzhou. Oznacza to, że rosyjscy i białoruscy sportowcy, którzy już ścigają się z czasem, aby wystąpić na igrzyskach olimpijskich w Paryżu, będą musieli znaleźć inną drogę, aby dostać się do stolicy Francji.
Federacja Rosyjska jest zapleczem surowcowym dla szybciej rozwijających się Chin. Przecież wielkość gospodarki Związku Radzieckiego u jego schyłku, była porównywalna z gospodarką Chin. A teraz jest ośmiokrotnie mniejsza. Putin to wie i licytuje wysoko. I Putin ugra swoje na Ukrainie, a Xi Jinping na Tajwanie! To możliwe!
Xi Jinping, gdy definiował chiński sen, wymienił 14 celów. A potem, 1. stycznia, w orędziu noworocznym, wymienił tylko jeden – Tajwan. Bo dla niego, ale i dla chińskiego narodu na kontynencie, nie ma bardziej zbożnego celu i zadania, aniżeli dokończenie dzieła zjednoczenia ziem chińskich. Dla nich Tajwan to ostatni połeć kraju, który oderwano Chinom podczas 100 lat poniżenia. Problemem jest to, iż Amerykanie już podczas wojny koreańskiej zdefiniowali Tajwan jako swój niezatapialny lotniskowiec na zachodnim Pacyfiku. Mamy zderzenie interesów. Kreml dąży do stworzenia strefy buforowej na obszarze postradzieckim, która miałaby oddzielać państwa NATO od Rosji i podlegać wpływom Moskwy. Taką strefą możemy zdecydowanie nazwać Białoruś. Mimo tak zwanej białoruskiej rewolucji nie zanosi się na zmianę władzy w Mieńsku, a wieloaspektowe zbliżenie tego kraju z jego „starszym bratem” wręcz przyśpieszyło. Operacja „Ukraiński sen”, to nie tylko osłabianie Rosji, czy wręcz granie na jej rozpad, czy unicestwienie militarne lub gospodarcze. Widzimy dziś walkę dwóch tytanów, walkę, która kosztuje.
Dla Rosji i jej spadającej waluty jest to walka o przeżycie w brutalnej realności, dla NATO jest to poligon doświadczalny, wojna sprezentowana sojuszowi przez USA, zaś płatnikiem owej zawieruchy całkiem realnie może stać się europejska część wielkiej liberalnej rodziny „wolnych demokracji”.
Członkowie NATO przekazali blisko 150 miliardów euro wsparcia Ukrainie, w tym 65 miliardów euro pomocy wojskowej – zdradził w okolicach lipca 2023 roku na konferencji w Brukseli szef NATO, Jens Stoltenberg. Do państw NATO należą: Albania, Belgia, Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Dania, Estonia, Finlandia, Francja, Grecja, Hiszpania, Holandia, Islandia, Litwa, Luksemburg, Łotwa, Niemcy, Czarnogóra, Norwegia, Macedonia Północna, Polska, Portugalia, Rumunia, Słowacja, Słowenia, Turcja, Węgry, Wielka Brytania i Włochy. Wszyscy bez końca płacą na ten szalony konflikt. „Jak uzgodniono na szczycie w Madrycie, zintensyfikowaliśmy również pilne (…) wsparcie za pośrednictwem funduszu NATO na rzecz Ukrainy. Obejmuje to paliwo, środki medyczne, mobilne systemy satelitarne i mosty pontonowe. Dziękuję sojusznikom, którzy wnieśli znaczący wkład, takim jak Niemcy, Holandia, Norwegia i Wielka Brytania oraz partnerom, takim jak Australia i Japonia”. „Świadczy to o naszym długoterminowym zaangażowaniu na Ukrainie i zbliża Ukrainę do euroatlantyckiej rodziny. Sojusznicy jasno dali do zrozumienia, iż pozostajemy zaangażowani w politykę otwartych drzwi NATO. Zachęcamy Ukrainę do kontynuowania drogi reform, nawet w trudnych czasach. Rozmawialiśmy (też) o znaczeniu działań antykorupcyjnych, praworządności i prawach mniejszości” – kontynuował myśl Jens Stoltenberg. Rosja uważa, że najważniejsze sprawy tego świata powinny rozstrzygać między sobą mocarstwa a ich efektem mogłoby być formalne lub nieformalne przyzwolenie na podział wpływów w różnych regionach świata w bezpośrednich rozmowach. (Cdn.)
Roman Boryczko,
03.09.2023

