Brudne łapska USA tym razem próbowały zawładnąć Boliwią i jej bogactwem (2)
Boliwia jest jednym z niewielu krajów, którym udało się ograniczyć nierówności społeczne. W 2005 roku rząd przyjął kontrowersyjne przepisy o eksploatacji gazu ziemnego, które nałożyły znacznie wyższe podatki na firmy, wydobywające ropę i gaz oraz zobowiązały firmy zagraniczne, działające do tej pory na zasadzie wspólnego ponoszenia kosztów, do podporządkowania się państwowej firmie energetycznej, która otrzymała monopol na eksport gazu. Przepisy te przewidziały także odzyskanie kontroli państwa nad pięcioma firmami, sprywatyzowanymi w latach dziewięćdziesiątych – ten proces wciąż trwa.
W 2006 roku dzięki wyższym wpływom z górnictwa i eksportu gazu i ropy, które przyniosły nadwyżkę wydatków bieżących w wysokości 12% PKB oraz większym wpływom z podatków, po latach wysokich deficytów zanotowano nadwyżkę budżetową. Umorzenie części zadłużenia przez kraje grupy G8, ogłoszone w 2005 roku, także znacznie poprawiło sytuację fiskalną Boliwii. Oprócz pasma sukcesów pojawiły się również porażki. W 2008 roku w Boliwii wprowadzono stały kurs wymiany, który od 2011 roku wynosi 6,96 boliviano za dolara. Przez pewien czas utrzymywało to inflację w kraju na niskim poziomie, ale z biegiem czasu powiązanie walut okazało się niezwykle kosztowne i zamiast zapewniać stabilność, doprowadziło do nagromadzenia problemów.
Boliwia „wpadła w szał nacjonalizacji”, która obejmowała pola gazowe i sieć elektryczną, a rząd „traktował biznes z pogardą”. W wyniku tej polityki, liczba inwestycji w kraju spadła, a przypływy z inwestycji długoterminowych oraz międzynarodowych przedsiębiorstw spadły ze szczytowego poziomu 12 proc. PKB w 1999 r. do zaledwie 0,1 proc. w ciągu ostatnich pięciu lat – wymienia The Economist. Łączne inwestycje w Boliwii w 2023/2024 r. wyniosą „zaledwie 14 proc. PKB, co jest najniższym wskaźnikiem w Ameryce Południowej”.
X X X
Morales nie jest typowym politykiem, dostosowującym się do zasad politycznego savoir-vivre’u. Często pojawia się w typowym swetrze z alpaki, znany jest ze swojego zamiłowania do tradycyjnych fiest (zawsze uczestniczy w karnawale w Oruro), fotografuje się z gwiazdami popkultury, otwarcie podziwia Władimira Putina, wysyła satelity w kosmos oraz uparcie buduje swoją legendę – w Boliwii można kupić np. grę wzorowaną na Monopoly o wdzięcznej nazwie Evopolio. Jak nietrudno się domyślić, możemy w niej stać się właścicielami Salar de Uyuni albo Chrystusa z Cochabamby.
Evo Morales, prezydent Boliwii zaskoczył wszystkich podarunkiem, jaki złożył na ręce papieża Franciszka. Papież Franciszek odbywał w roku 2015 oficjalną podróż po krajach Ameryki Południowej. Od głowy państwa Boliwii, Evo Moralesa otrzymał… komunistyczny sierp i młot. Mina papieża Franciszka stała się podstawą niezliczonych memów, ale mało kto wie, że była to replika krucyfiksu, należącego do o. Luisa Espinala, jezuity i obrońcy ubogich, zabitego w Boliwii w 1980 roku.
Dane Centrum Badań Ekonomiczno-Polityczych w Washingtonie wskazują, że „Boliwia rozwijała się znacznie szybciej w ciągu ostatnich lat niż w jakimkolwiek innym okresie od 1980 r.”. Pod rządami Moralesa o 25 proc. spadł wskaźnik ubóstwa. Boliwia to kraj, który chwalony jest przez Bank Światowy, czy Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Pochwały od MFW są paradoksem, bo Morales zaczął reformy od… odrzucenia rekomendacji Funduszu. (Cdn.)
Roman Boryczko,
czerwiec 2024

