Alex Haditaghi z Pogoni Szczecin wywołał burzę? (2)
Gdybym żył w czasach nazistowskich Niemiec, podczas jednego z najciemniejszych rozdziałów w historii, nie robiłbym interesów z żadnym klubem sportowym, reprezentującym nazistowskie Niemcy – reżim, odpowiedzialny za masowe mordy i zbrodnie przeciwko milionom niewinnych ludzi. Dziś muszę stosować te same standardy moralne. Są chwile, kiedy etyka musi być silniejsza niż zysk i pieniądze. Są chwile, kiedy człowieczeństwo musi być ważniejsze niż biznes i pieniądze. To jest jeden z takich momentów. Z tego powodu, z całym szacunkiem, nie będziemy teraz kontynuować negocjacji. Mam nadzieję, że pewnego dnia piłka nożna i sport znów będą się kręcić tylko wokół piłki nożnej. Ale dopóki niewinni ludzie nie będą chronieni, dopóki człowieczeństwo nie będzie szanowane, a świat nie przestanie akceptować tego, co nieakceptowalne, musimy stanąć po stronie sumienia. Z poważaniem, Alex Haditaghi, Prezes Pogoni Szczecin.”
Haditaghi porównuje obecne działania Izraela do nazistowskich Niemiec. Jest na tyle zdeterminowany w swym działaniu, iż nie interesują go potencjalne zyski – pieniądze to przecież przyczyna właściwie wszelkich nieszczęść… Sprawę tę postanowiła nagłośnić katarska agencja informacyjna Al Jazeera. „Szef polskiego klubu piłkarskiego porównuje interesy z Maccabi Tel Aviv do kontaktów z nazistowskimi Niemcami. Właściciel polskiego klubu piłkarskiego Pogoń Szczecin twierdzi, że odmówił negocjacji z Maccabi Tel Aviv w sprawie dwóch zawodników twierdząc, że nie będzie prowadził interesów z klubem reprezentującym Izrael, który dopuszcza się ludobójstwa w Strefie Gazy”. „Przez dekady nasi politycy próbowali zwalczać krzywdzącą narrację o związku pomiędzy Auschwitz i Holocaustem a polskim społeczeństwem (…)” – Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, b. wiceminister spraw zagranicznych. Polska poprzez swoje delikatne i nie rozdrapujące ran kontakty z Izraelem stała się dogodnym celem uczuć syjonistycznych i skrajnie nacjonalistycznych dla Izraela – na polskim przykładzie (podwórkowego, stadionowego antysemityzmu) można pokazywać, iż antysemityzm istnieje.
Izrael widzi w Polsce dogodny punkt odniesienia do budowania syndromu oblężonej twierdzy. Wiele się w Izraelu mówi o roli Polski i Polaków w Zagładzie – mówi się źle z prostego skojarzenia – przed wojną byli w Polsce Żydzi, po wojnie ich nie było, więc Polska musiała mieć z tym coś wspólnego wraz z okupantem niemieckim. Czy my w Polsce nie powinniśmy zaostrzyć kursu względem państwa, które właściwie łamie wszelkie traktaty międzynarodowe a ludzkie życie ma za nic?
Rząd Hiszpanii zaostrza kurs wobec Izraela. Premier Pedro Sánchez otwarcie domaga się od Unii Europejskiej zawieszenia umowy stowarzyszeniowej z tym krajem z powodu działań w Strefie Gazy. „Rząd, który łamie prawo międzynarodowe albo zasady, na których opiera się Unia Europejska, nie może być jej partnerem.” Sánchez wyrósł na jednego z najgłośniejszych krytyków Izraela wśród państw Unii Europejskiej. Oskarżył premiera Izraela, Binjamina Netanjahu o dopuszczanie się ludobójstwa w Strefie Gazy, a wspólne amerykańsko-izraelskie uderzenia na Iran nazwał „ogromnym błędem”. Madryt i Jerozolima pozostają w głębokim kryzysie dyplomatycznym. Europa znów mówi wieloma głosami, a część krajów już szykuje blokadę. Ministrowie spraw zagranicznych Hiszpanii, Irlandii oraz Słowenii wystąpili wspólnie z ostrą krytyką wobec Izraela, zarzucając mu naruszenie postanowień umowy stowarzyszeniowej, zawartej z Unią Europejską.
W liście do wysokiej przedstawicielki UE do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa, Kai Kallas, wezwali do pilnego zajęcia się tą sprawą na forum unijnym oraz do oceny, czy Izrael nadal wywiązuje się ze zobowiązań, wynikających ze współpracy z UE – chodzi o decyzje izraelskiego parlamentu, dotyczące zatwierdzenia kary śmierci, co ich zdaniem stoi w sprzeczności z europejskimi standardami ochrony praw człowieka oraz fundamentalnymi wartościami, na których opiera się Unia Europejska. Zwrócili również uwagę na brutalne działania izraelskich osadników na okupowanym Zachodnim Brzegu, wskazując na przypadki przemocy wobec palestyńskiej ludności cywilnej, niszczenia mienia oraz zastraszania mieszkańców. Według ministrów tego rodzaju działania stanowią rażące pogwałcenie podstawowych praw człowieka, a także podważają zaufanie, niezbędne do utrzymania partnerskich relacji między Izraelem a Unią Europejską. W ich ocenie dalsze ignorowanie tych kwestii mogłoby osłabić wiarygodność UE jako wspólnoty deklarującej obronę prawa międzynarodowego i praw człowieka.
X X X
Głównym strategicznym partnerem Izraela są Stany Zjednoczone. Wystąpienie przeciwko Izraelowi oznacza zazwyczaj bezpośredni konflikt lub poważne napięcia dyplomatyczne z USA a w Europie – z Niemcami, które po II wojnie światowej do dziś spłacają względem Żydów roszczenia i są w ścisłym gronie państw, przychylnych Izraelowi. Krytyka tego, co robi rząd Izraela, to nie antysemityzm.
To właśnie dla Izraelczyków mieszanie w tych definicjach robi więcej złego, niż dobrego. Religia żydowska zakłada, iż oni są narodem wybranym, czyli inni są gorsi. Ta dyskryminacja innych jest wpisana w ich religię. Izrael próbuje przekonać demokratyczną społeczność, że jest podobny – że reprezentuje „nasze” wartości w tym regionie, ale tak naprawdę konsekwentnie podważa podstawy relacji międzynarodowych wypracowane w „naszym” świecie po 1945 r. Przede wszystkim zmienia swoje granice przemocą i traktuje inne narody jak zwierzęta, które można wyganiać z domów i wysiedlać do innych krajów.
Wartości Izraela są diametralnie inne od wartości UE. Izrael chce zabrać ziemię Palestyńczykom, chce zabrać ich surowce, które są przy wybrzeżu. Jednocześnie nie wypłaca odszkodowań za zabraną ziemię, nie maja na to ochoty! Czyli my, w Polsce mamy płacić za mienie bezspadkowe (ACT 447), a oni nie chcą wypłacić odszkodowań dla Palestyńczyków, których jest to ziemia? Czy tak wygląda podwójna moralność wiecznych szalbierzy? Jak więc można ich lubić za takie podejście do Polski i Polaków?
„Izraelczycy marzą zbiorowo o czystce etnicznej”.
„Skoro goście z Izraela skandowali hasła: „Śmierć Arabom”, „W Gazie nie potrzeba szkół, bo tamtejsze dzieci już nie żyją” i zrywali palestyńskie flagi, rozwieszone w oknach, to napaść na nich trudno sklasyfikować jako „akt antysemityzmu”. „Mowa o zamieszkach w Amsterdamie, gdzie kibice Maccabi Tel Aviv bili się na ulicach z miejscowymi, głównie młodymi arabskimi imigrantami. Żydzi jako nacja to kliniczne studium psychologii ofiary, stopniowo zmieniającej się w agresora, „żeby nigdy więcej nikt nam czegoś takiego nie zrobił”. Na początku miało to sens… Dziś, według mnie i polska opinia publiczna zaczyna otwierać oczy, zaczyna się budzić. Czy będziemy po stronie słabszych?
Roman Boryczko,
czerwiec 2026

