PolecaneRzeczypospolita

Historia jest zbyt tragiczna, aby wybierać tylko te fakty, które pasują do jednej wersji narracji (3)

Pańska Dolina liczyła około 50 rodzin polskich (na stałe mieszkało w niej około 175 Polaków), kilka ukraińskich i jeden dom czeski. Podczas napadów UPA, Pańska Dolina stanowiła silny i liczący się ośrodek samoobrony na Wołyniu. Ośrodek był dowodzony m.in. przez kaprala Alberta Kozłowskiego. Placówka w Pańskiej Dolinie stworzona praktycznie w maju 1943 r., mimo ciągłych ataków OUN-UPA przetrwała do lutego 1944 roku, czyli do zajęcia tych ziem przez Armię Czerwoną.  W szczytowych okresach obrony przed UPA stanowiła schronienie dla ok.  2 tys. Polaków, a  na kolonii przechowywano także 30 Żydów, co było powodem donosów ukraińskich mieszkańców wsi (których nie zabito!) do władz niemieckich, często kontrolujących Pańską Dolinę w ich poszukiwaniu.

2. maja 1943 r. w biały dzień ukraińscy nacjonaliści napadli na polską kolonię Wygoda, położoną 3 kilometry od Pańskiej Doliny. Grupa mieszkańców tej kolonii pod dowództwem Antoniego Mużyło, mimo że nie posiadała wiele broni, podjęła walkę i zdołała się wycofać do Pańskiej Doliny. Troje zamordowanych Polaków i spalona kolonia, stały się ważnym sygnałem dla mieszkańców Pańskiej Doliny. Komórka konspiracyjna postanowiła zorganizować w wiosce oddział samoobrony. Analizując sytuację konspiratorzy, mając na uwadze zagrożenie ze strony ukraińskich band, musieli również liczyć się z ewentualnymi represjami okupanta niemieckiego. Ponieważ posiadanie broni (a taką konspiratorzy posiadali), mogło być przyczyną pacyfikacji nawet całej wsi, postanowiono zalegalizować tworzoną samoobronę u władz niemieckich. Powołując się na wcześniejsze mordy, dokonane na Polakach i wskazując na bliskość zagrożenia, uzyskano formalną zgodę  na zorganizowanie polskiej samoobrony, a wydał ją Kreislandwirt Wilhelm Schneider. „Zaleciliśmy innym i sami robiliśmy w swoich gospodarstwach podziemne bunkry z tunelem do mieszkania lub innych budynków. Wykonanie takiej pracy było nie lada sztuką. Po pierwszym banderowskim napadzie założyliśmy tu centrum placówki. Żeby się nie zdradzić przed ciekawskimi Ukraińcami (zachodzili czasem) i różnego rodzaju władzami, prace wykonywano tylko nocą. Ziemię z wykopów ukrywano i maskowano. Napadu spodziewano się w każdej chwili i nie było zaskoczenia, kiedy  22. czerwca wieczorem jasne rakiety i gęsty ostrzał został skierowany na wioskę. Obrońcy również odpowiedzieli tym, co mieli. Rozgorzała walka, która trwała całą noc. Zapaliło się kilka budynków, których nie można było gasić z powodu ostrzału. Polacy jednak nie dopuścili atakujących Ukraińców do swoich stanowisk do samego świtu. W walce wyróżniła się drużyna Zygmunta Toczki, która dzięki częstym zmianom stanowiska jedynego erkaemu, sprawiła wrażenie, że obrońców było znacznie więcej i lepiej uzbrojonych, niż było w rzeczywistości.”

„Spośród kilku ukraińskich napadów na Pańską Dolinę najlepiej pamiętam ten z 22. czerwca 1943 roku. Przewaga Ukraińców była przytłaczająca, byli wyposażeni w działo, a obrońców placówki pozostało niewielu, bo część z naszych wyjechała do miast, by zorganizować więcej broni i odwiedzić rodziny. Garstka tych, którzy zostali, dwoiła się i troiła, a w piwnicy kobiety i dzieci odmawiały różaniec – i tak przez całą noc. Nad ranem wpadł do piwnicy jeden z obrońców po ostatnią skrzynkę amunicji i poprosił, byśmy modlili się dalej – już nie na kolanach, ale leżąc krzyżem. Modlitwa i walka okazały się skuteczne. Nasi chłopcy zwyciężyli, odparli napastników (…).” – Genowefa Halkiewicz. Po pierwszym napadzie Gebietskomissar z Dubna wydał samoobronie 6 sztuk  broni, co pozwoliło niejako zalegalizować wcześniej zakupioną od węgierskich i niemieckich żołnierzy oraz znalezioną na pobojowiskach w 1941 roku (ok. 150 sztuk) broń. Wybudowano również z cegieł strażnicę, w której stale dyżurował oddział bojowy z zarejestrowaną bronią. Broń niezarejestrowana pozostawała w ukryciu, gdyż odkrycie jej przez Niemców pociągnęłoby surowe represje. „Powinniśmy przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu. Przy odejściu wojsk niemieckich należy wykorzystać ten dogodny moment dla zlikwidowania całej ludności męskiej w wieku od 16 do 60 lat. (…) Tej walki nie możemy przegrać i za każdą cenę trzeba osłabić polskie siły. Leśne wsie oraz wioski, położone obok leśnych masywów, powinny zniknąć z powierzchni ziemi.” – tajna czerwcowa dyrektywa Kłyma Sawura (Dmitro Kliczkiwskiego) – głównodowodzącego siłami OUN na Wołyniu. 14. sierpnia Pańską Dolinę otoczył kureń UPA, wsparty przez trzy działa 75 mm. Polacy z murowanych budynków i bunkrów silnie się ostrzeliwali. Kurinny Jurko dał rozkaz artylerii UPA otworzyć ogień. „Drugi wystrzał, trzeci: ucichł wrogi „maksym”. Za czwartym wystrzałem razem z wystrzelonym pociskiem o mało co nie poleciała lufa – armatka rozerwała się na części. W tym momencie straciliśmy nadzieję na zdobycie Polaków”. Prowydnyk  Czernyk dał rozkaz do odwrotu. Samoobrona dotrwała do pojawienia się Armii Czerwonej w lutym 1944 r. Wkraczające wojska sowieckie potraktowały Wołyń jako własne tereny i rozbroiły polskie samoobrony, a mężczyzn w wieku poborowym wcieliły do armii Berlinga, o ile nie uważano ich za wrogów władzy. (Cdn.)

 

Roman Boryczko,

 27.08.2026

(Visited 2 times, 2 visits today)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *