Inne

Borkowski tłumaczy Wysockiego (2)

 

Ona była w Paryżu

 

Przepadłem, nie ma co, zamykam oczy – widzę.

Przepadłem, nie ma co, ze strachem myślę sam,

Że nie mam żadnych szans, bo ją już Paryż widział.

W Paryżu była! Ech! I żeby tylko tam.

 

A ja śpiewałem jej jak dureń o Syberii,

Myślałem: jeszcze ciut i będę z nią na „ty”,

I nic nie pomógł song „O neutralnej ziemi”

Bo ona ma to gdzieś i nie podjęła gry.

 

Próbuję jeszcze raz i nowe śpiewam pieśni.

To musi trafić do jej serca tajnych bram.

Naiwny! Co jej tam! W Paryżu była wcześniej

Z nią sam Marcel Marceau rozmawiał kiedyś tam.

 

Rzuciłem pracę, choć to jawne jest bezprawie,

Słowników wziąłem stos i ryję, aż sił brak.

Lecz co jej do mnie, gdy od dziś już jest w Warszawie

I znów mówimy tak, jak z rybą gada rak.

 

Przyjedzie, powiem jej – po polsku – „Proszę pani”,

No, weź mnie tak jak jest – nie będę śpiewał już.

Lecz co do tego jej, gdy właśnie jest w Iranie

I wiem, że nie mam szans, bym za nią zdążyć mógł.

 

Bo dzisiaj siedzi tu, a jutro będzie w Oslo.

Wdepnąłem, nie ma co, nie będę nawet klął.

Poczekam parę lat, a ją niech goni ostro

Ten, co z nią dawniej był lub ten, co po mnie wziął.

 

Władimir Wysocki

 z  ros. tłum. Ryszard Borkowski

(Visited 11 times, 1 visits today)

Leave a Reply

Your email address will not be published.

*