KulturaPolecane

Totalitaryzm medyczny

Dwa miesiące temu jeden z moich braci z bractwa studenckiego zmarł na zawał serca. Śmierć na zawał serca nie jest niczym niezwykłym, a tym bardziej w przypadku osób po siedemdziesiątce. Mój brat z bractwa był uznanym autorytetem medycznym i profesorem uniwersyteckim.
W 2021 roku, w samym środku pandemii Covid-19, wysłał nam wszystkim e-mail, z dumą ogłaszając, iż pilnie oczekiwana szczepionka przeciw Covid-19 firmy Pfizer w końcu dotarła i że uważa się za szczęściarza, będąc jednym z pierwszych w kraju, którzy się na nią zaszczepili. Namawiał nas wszystkich do przyjęcia szczepionki, gdy tylko stanie się ona powszechnie dostępna.

Sceptycznie podchodząc do oficjalnej wersji wydarzeń, związanych z Covid-19, wysłałem e-mail do zmarłego profesora i innych braci z bractwa studenckiego, którzy również byli lekarzami. Zapytałem, jak poważny i śmiertelny jest wirus Covid-19, czy istnieje gwarancja, iż ​​szczepionka nie jest bardziej niebezpieczna niż choroba i czy istnieją inne sposoby leczenia wirusa. Wysłałem tego samego e-maila do lekarzy w naszej rodzinie. Po długim oczekiwaniu w końcu dostałem odpowiedź. Nie od żadnego z dwóch profesorów, nie od mojego brata ani szwagra, ale od członka bractwa studenckiego, który był lekarzem rodzinnym na prowincji: „Tak, wirus jest bardzo poważny i ludzie mogą bardzo, bardzo chorować. Niektórzy nawet umierają z jego powodu”.

Choć moje pytania były trafne i istotne, nie otrzymałem odpowiedzi. Wręcz przeciwnie, odpowiedź, którą otrzymałem, była dobrze zamierzona, ale ewidentnie bezsensowna. Każda choroba może być paskudna i może prowadzić do śmierci.

Najważniejszy wniosek, jaki można było wyciągnąć, był taki, że z jednym wyjątkiem żaden z tych lekarzy, których dobrze znałem, nie raczył ani nie odważył się odpowiedzieć na kilka prostych i logicznych pytań!

To naprawdę zachwiało resztkami mojego zaufania do zawodu lekarza. Skoro nawet przyjaciele i członkowie rodziny nie chcieli odpowiedzieć na kilka prostych pytań, to który inny lekarz by to zrobił?

Jak się później okazało, w UE setki, a może nawet tysiące lekarzy starało się rzetelnie informować pacjentów i opinię publiczną, ale ich głos nie był słyszalny w mediach, a media społecznościowe były surowo cenzurowane w odniesieniu do wszelkich kwestii, związanych z Covid-19. Lekarze, którzy mimo to odważyli się zająć problemem w sposób odbiegający od oficjalnie dozwolonej narracji i wynikających z niej protokołów, narzuconych z góry, zostali surowo upomniani i ukarani. Niektórzy trafili do więzienia.

 


* * *

Według oficjalnych danych w UE praktykuje 1,82 miliona lekarzy, czyli około czterech na tysiąc mieszkańców. Wliczając emerytowanych lekarzy, na 450 milionów ludzi przypadają co najmniej dwa miliony lekarzy. Dodatkowo w aptekach pracuje 456 000 farmaceutów, 365 000 dentystów i 3,6 miliona pielęgniarek. Ogółem, personel medyczny liczy co najmniej siedem milionów osób, do których należy dodać tysiące pracujących w różnych ministerstwach zdrowia, w administracji szpitali, w firmach ubezpieczeniowych, jako personel pogotowia ratunkowego i w przemyśle farmaceutycznym, co oznacza, iż ​​łączna liczba osób zatrudnionych w „branży zdrowia” może wynosić od ośmiu do dziesięciu milionów. Dodając do tego liczbę osób na utrzymaniu i członków rodzin, można stwierdzić, że około dwadzieścia milionów obywateli UE jest całkowicie lub częściowo zależnych od pieniędzy, zarobionych w sektorze ochrony zdrowia. Według oficjalnych danych, wydatki na opiekę zdrowotną w UE w 2022 roku wyniosły dziesięć procent PKB, co jest ogromną kwotą, podczas gdy rynek farmaceutyczny UE szacowano na ponad 500 miliardów euro w 2024 roku.

Biorąc pod uwagę te liczby, nie dziwi fakt, iż rządy i firmy chcą mieć pewność, że lekarze podejmują decyzje (tj. stawiają diagnozy i wypisują recepty zgodnie ze ścisłymi wytycznymi), które podtrzymują system i czynią go rentownym. W pewnym sensie prawie dwa miliony lekarzy to oddziały frontowe systemu. Dopóki będą przepisywać pigułki i szczepionki, produkowane przez przemysł farmaceutyczny, system będzie prosperował. Można też powiedzieć, iż te prawie dwa miliony lekarzy to handlarze narkotyków w takim samym stopniu, jak uliczni handlarze marihuaną, kokainą i fentanylem. Wartość tego ostatniego biznesu w Europie szacuje się na 30 miliardów euro (2019), ale wszystko to jest zwolnione z podatku. (Cdn.)

Hans Vogel,

Tłum. Andrzej Filus

Źródło: Unz

(Visited 8 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *