InnePolecane

Więcej wojen i plotek o wojnach. Czy dla USA i Iranu nie widać końca? (2)

Jednak największym problemem, z jakim musi zmierzyć się powracający Trump, jest to, co zrobić z potworem wojny z Iranem, z którym mierzy się od czasu, zanim wyjechał do Pekinu. Wielu obserwatorów uważa, że ​​mógł szukać wyjścia z sytuacji z pomocą Chin, które w tym przypadku jedynie doradziły mu „zakończenie wojny”. Fakt, iż konflikt został wszczęty z własnej woli, przy znacznym nacisku i kłamstwach ze strony jego „najlepszych przyjaciół”, Izraelczyków, jest oczywiście tłem tego, co się wydarzyło. Trump powrócił do zamieszania, wywołanego negocjacjami, które nie przynoszą rezultatu, a które są osnute wokół zawieszenia broni, powszechnie postrzeganego jedynie jako przerwa w działaniu.
Trump mógł udać się do Chin z nadzieją, że chiński rząd zasugeruje mu jakiś sposób na uratowanie twarzy, by wyrwać Stany Zjednoczone z irańskiego bagna, ale jeśli tak było, to się mylił, a Chiny nie zaoferowały Trumpowi akceptowalnego wyjścia z tej sytuacji. Chiny ze swojej strony, podobnie jak Rosja, są niewątpliwie zachwycone, iż Stany Zjednoczone zostały w końcu strącone z piedestału czołowego supermocarstwa na świecie. Prezydent Xi Jinping, by przytoczyć tylko jeden przykład tego, jak wyraźnie Chiny postrzegają siebie jako potęgę równą Stanom Zjednoczonym, jasno dał Trumpowi do zrozumienia, że ​​Pekin nie będzie tolerował ingerencji USA w sprawy Tajwanu, który Chińczycy uważają za integralną część swojego kraju. Trump nie mógł się sprzeciwić temu twierdzeniu.

Pod nieobecność Trumpa pojawiło się wiele doniesień na temat Iranu, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, za sprawą kilku artykułów w mediach głównego nurtu, które sugerowały, iż politycznie wpływowi neokonserwatyści, którzy zazwyczaj rozkoszują się zarówno globalną dominacją Washingtonu, jak i każdym konfliktem, skierowanym przeciwko wrogom Izraela, nazywają teraz wojnę z Iranem bezwarunkową katastrofą, „szach-matem” ze strony Iranu i „upokorzeniem”.

Argumentują nawet, że nie ma możliwości kontynuowania tej wojny. Co więcej, Arabia Saudyjska również dorzuciła swoje trzy grosze, mówiąc o tym, jak wielką katastrofą była ta wojna dla nich samych, a także dla innych państw Zatoki Perskiej. Arabowie uważają teraz, iż założenie, że byli chronieni przez amerykański parasol bezpieczeństwa, okazało się absolutnie bezwartościowe. Co więcej, zauważyli również, iż zostali bez żadnych konsultacji wciągnięci w niepotrzebną i niechcianą wojnę z Iranem przez USA i Izrael.

Amerykańscy neokonserwatyści są główną siłą, wspierającą politykę dominacji militarnej USA od lat dziewięćdziesiątych XX wieku, kiedy to zapoczątkowali międzynarodowy wymiar swojego ruchu dokumentem Czysty przełom: Nowa strategia zabezpieczania mocarstwowości z 1996 roku. Dokument ten został przygotowany przez grupę badawczą pod przewodnictwem prominentnego żydowskiego neokonserwatysty, Richarda Perle, dla ówczesnego premiera Izraela, Binjamina Netanjahu. W raporcie argumentowano, że bezpieczeństwu Izraela najlepiej służyłaby zmiana reżimu w krajach sąsiednich, dokonana przy wsparciu i pomocy Stanów Zjednoczonych. Czysty przełom… był odrzuceniem Porozumień z Oslo, które w rzeczywistości dążyły do ​​wypracowania modus vivendi między Izraelem a Palestyńczykami. W 1997 roku powstał Projekt Nowego Amerykańskiego Stulecia (PNAC), którego deklarowanym celem było „promowanie amerykańskiego globalnego przywództwa”. Organizacja stwierdziła, iż ​​„amerykańskie przywództwo jest dobre zarówno dla Ameryki, jak i dla świata”, co określiła jako „reaganowską politykę siły militarnej i moralnej jasności”. Zarówno Clean Break, jak i PNAC idealnie ze sobą współgrały, promując politykę politycznej i militarnej dominacji na świecie Stanów Zjednoczonych. Ponieważ większość neokonserwatystów była Żydami, jednym z głównych argumentów, jakie przedstawiali, było to, że pewne siebie i agresywne Stany Zjednoczone będą lepiej w stanie wspierać i chronić Izrael w dążeniu do ustanowienia dominacji na Bliskim Wschodzie.

Jednym z założycieli neokonserwatyzmu (i PNAC) był Robert Kagan, który 10. maja napisał obszerny artykuł w magazynie Atlantic, zatytułowany Szach-mat w Iranie: Washington nie może odwrócić ani kontrolować konsekwencji przegranej w tej wojnie. Zaczyna od słów: „Trudno sobie wyobrazić sytuację, w której Stany Zjednoczone poniosły całkowitą klęskę w konflikcie, tak decydującą porażkę, iż strat strategicznych nie dało się naprawić ani zignorować. Katastrofalne straty poniesione w Pearl Harbor, na Filipinach i na całym zachodnim Pacyfiku w pierwszych miesiącach II wojny światowej zostały ostatecznie odwrócone. Klęski w Wietnamie i Afganistanie były kosztowne, ale nie wyrządziły trwałego uszczerbku ogólnej pozycji Ameryki na świecie, ponieważ znajdowały się daleko od głównych teatrów globalnej rywalizacji. Początkową porażkę w Iraku złagodzono zmianą strategii, która ostatecznie pozostawiła Irak w stanie względnie stabilnym i niegroźnym dla sąsiadów, a Stany Zjednoczone utrzymały dominującą pozycję w regionie… Klęska w obecnej konfrontacji z Iranem będzie miała zupełnie inny charakter. Nie da się jej naprawić ani zignorować. Nie będzie powrotu do status quo ante, nie będzie ostatecznego amerykańskiego triumfu, który cofnie lub zniweluje wyrządzone szkody… Daleko od demonstracji amerykańskiej sprawności, jak wielokrotnie twierdzili zwolennicy wojny, konflikt ujawnił Amerykę, która jest zawodna i niezdolna do dokończenie tego, co zaczęła. To wywoła reakcję łańcuchową na całym świecie, gdy przyjaciele i wrogowie dostosują się do porażki Ameryki”. (Cdn.)

 

Philip M. Giraldi

Tłum. Andrzej Filus

 Za: www.Unz Review.org

(Visited 3 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *