Tożsamość narodowa mniejszości polskiej na Wileńszczyźnie (7)

 

III. Kwestie narodowościowe w społeczeństwie litewskim wczoraj i dziś

 

Nacjonalizm a nowoczesne tendencje narodowościowe

W ciągu istnienia odrodzonego państwa litewskiego kwestia integracji mniejszości narodowych do życia państwowego była tematem ciągle aktualnym[1]. Stosunki pomiędzy władzą litewską a mniejszościami narodowymi na Litwie w przeciągu całego XX wieku były drażliwe. Jednakże zaraz po odzyskaniu niepodległości przez Litwę mniejszości poczuły się poważnie zagrożone. W okresie władzy komunistycznej ich status nie różnił się od tego, jaki mieli Litwini. Teraz zaś, po wyzwoleniu, kiedy to na transparencie mityngu Sajudisu w Wil­nie na placu Katedralnym widniał napis, określający miejsce mniejszości narodowych na Litwie: „Żydzi do Izraela, Rosjanie do Rosji, a Polacy do krematorium”, poczuli się zagrożeni przejawami litewskiego nacjonalizmu.

Jan Ciechanowicz opisał sytuację mniejszości polskiej z przełomu lat 80/90. jeszcze dobitniej: „Pozmieniano nazwy wsi i ulic z języka polskiego na rosyjski i litewski, nawet niektóre nagrobki na cmentarzach. W starych polskich kościołach nadal znajdują się składy cementu. Nadal profanuje się polskie groby, wybija szyby w polskich szkołach, bije dzieci w drodze do domów. 27. grudnia 1989 roku uczniowie litewskich szkół z Wilna dokonali bestialskiego aktu wandalizmu, niszcząc na wileńskim cmentarzu kilkadziesiąt polskich nagrobków. W Sylwestra 1989 roku w polskiej Wileńskiej Szkole Średniej nr 5 powybijano wszystkie okna. (…) Na cmentarzu na Rossie zniszczono groby sióstr misjonarek polskich.(…) Polskiej młodzieży prawie nie przyjmuje się na wyższe uczelnie. (…) Prawie nie ma wśród Polaków lekarzy, a Litwini często szykanują polskich pacjentów, wręcz odmawiając pomocy lekarskiej, czego powodem jest brak znajomości języka litewskiego(…)”[2].

Wojny między narodami, podział terytoriów, histo­rii oraz wartości kulturalnych, mające swoje podłoże w nacjonalizmie, zapoczątkowywane są najczęściej przez literatów i przedstawicieli nauk humanistycz­nych, kontynuowane przez publicystów i działaczy społecznych, a dopiero później trafiają w ręce wojskowych. Paulius Subacius na łamach Polis stwierdza: „Zazwyczaj poeta jako pierwszy ry­suje na kartce papieru linię frontu, określa ewentual­ne łupy wojenne, rozdaje broń, a co najważniejsze – wskazuje przyczyny wojny i tworzy trwały obraz wroga, bez którego trudno sobie wyobrazić prawdzi­wy zapał patriotyczny”[3].

Miłosz w książce pod tytułem Szukanie Ojczyzny wyjaśnia to następująco: „jednojęzyczność stawała się obsesją litewskich działaczy. Litwę nowoczesną zrodziła nie historia, ale filologia”[4]. Powodem dążenia ku jednojęzyczności jest między innymi ciągle żywy w świadomości wielu etnicznych Litwinów niedobry stereotyp Słowian – nierobów i przeciwstawiany mu stereotyp pracowitych Bałtów. Obraz taki spotkać można już u Griniusa w pierwszej połowie XX wieku. Przy czym w tym wypadku nie uwzględnia się dość dużej różnicy w orientacji i dziedzictwie kulturowym, ale ma się na myśli pochodzenie etniczne na podłożu genetycznym. Tymczasem Siemienowicz zwraca uwagę, że olbrzymia większość ludzi, których nazywano Litwinami – na przestrzeni kilku wieków do rozbiorów, a nawet przez kilkadziesiąt lat po rozbiorach, języka, który nazywamy teraz litewskim, nie rozumiało. Mieszkańcami WKL byli przeważnie ludzie pochodzenia słowiańskiego, a nie bałtyckiego, a proces wzajemnej infiltracji kultur oraz języków, jak również mieszane małżeństwa coraz bardziej zacierały różnice etniczne[5].

W ostatnim stuleciu język był rozpatrywany jako jedna z głównych cech charakterystycznych narodu. Siemienowicz twierdzi, że naród Litwy składa się nie tylko z etnicznych Litwinów, dlatego pierwsze słowa konstytucji Lietuviu tauta (Naród Litwinów), zamiast Lietuvos tauta (Naród Litwy) mogą świadczyć o etnicznym charakterze państwa[6].

Pochodzenie nacjonalizmu litewskiego trafnie ocenia Venclova: „Istnieje wygodny sposób tłumaczenia się:(…) że Litwa to kraj okupowany i że trzeba wszystko poświęcić sprawie ratowania litewskiego języka i kultury”[7].

Na Litwie język polski był żywotny we wszystkich strukturach państwowych w ciągu kilkuset lat i był językiem dobrowolnie używanym nie tylko w kręgu najbardziej wykształconych i wpływowych rodzin także w XX wieku. Nie był to także język zostawiony przez okupanta[8]. Venclova stwierdza: „No bo i po co człowiekowi ze Związku Radzieckiego te (obce) języki? (…) Tym ważniejszy dla mnie stał się polski; i nie dla mnie jednego. Znałem kilkunastu ludzi, dla których też był oknem na świat. Przez lata spotykaliśmy się w księgarni polskiej na Giedymince[9] (…). Dyskutowaliśmy albo żartowaliśmy między sobą po polsku (…); Częściowo z miłości do polszczyzny, bo temu językowi zawdzięczaliśmy niejedno”[10].

Słowa Venclovy potwierdza Degutis: „Ja sam, studiując na początku lat sześćdziesiątych na Uniwersytecie Wileńskim, poznałem wielu miej­scowych Polaków. Dobrze mówili po litewsku, stu­diowali język litewski, a w domu mówili po polsku. Z większością z nich zaprzyjaźniłem się, bywałem w ich domach i uważałem Polaków za najbliższy Li­twinom naród”. [11]

Stosunki między Pol­ską i Litwą zaostrzyły się, gdy oba kraje odzyskiwały niepodległość. Wydawałoby się, że powinno być ina­czej, w takich sytuacjach zazwyczaj sąsiedzi wspierają się wza­jemnie, tymczasem oba narody oddaliły się od siebie. Podobnie jak w dwudziestoleciu między­wojennym, tak i w 1991 roku, kiedy to Litwa od­tworzyła niepodległe państwo, początek nowych stosunków polsko-litewskich nie był przyjazny.

Pisząc artykuł pod tytułem Czy zbliżenie jest możliwe? Algimantas Degutis skierował do przewodniczącego Ogólnopolskiego Klubu Miłośników Litwy Leona Brodowskiego pytanie „Czy Litwini i Polacy zbliżą się do siebie?”. Według Brodowskie­go „takie zbliżenie jest nie tylko potrzebne, ale wręcz konieczne”. Jego zdaniem „dążąc do tego celu, za­równo polska, jak i litewska strona musi jeszcze dużo popracować. (…) Najważniejsze, żebyśmy się nawzajem poznali i zrozumieli”[12].

Znany polski historyk, autor książki Litwa i Litwini – Henryk Wisner – twierdził natomiast, że między Po­lakami i Litwinami nie ma wrogości i można mówić tylko o międzywojennych nieporozumieniach i ura­zach. „Sądzę, że z czasem te urazy przeminą. Nieco dłużej może to potrwać w województwie suwalskim, gdzie Litwini nie zakładają mieszanych rodzin, a ich dostatnie życie budzi zazdrość miejscowych Polaków. Mam nadzieję, że na Litwie zwycięży koncepcja Cze­sława Okińczyca – miejscowi Polacy wyjdą z getta i zaczną integrować się z narodem litewskim”[13].

Według Bogusława Grużewskiego, polityka narodowościowa w państwie zależy bardziej nie od decyzji Rządu, Parlamentu, Senatu czy władz lokalnych, lecz od poglądów i zachowań obywateli różnej narodowości. Pozytywne rozwiązanie tego typu problemów leży na poziomie stosunków międzyludzkich[14].

W przypadku stosunków polsko-litewskich to właśnie pokonanie barier na poziomie stosunków międzyludzkich jest najtrudniejsze. O ile wydarzenia z ostatnich lat w polityce obu krajów wskazują na zbliżenie między państwami, to kontakty poszczególnych ludzi nie ulegają poprawie, a wręcz ulegają pogorszeniu. Przerażający jest fakt, iż wrogie nastawienie narodowościowe da się dostrzec wśród coraz to młodszego pokolenia.

Na największych litewskich portalach internetowych delfi.lt, lrytas.lt można spotkać między innymi takie komentarze litewskich internatów: „Przeki do Polski” czy też „Gdybyśmy mieli czołgi, to wszystkich tutejszych potratowalibyśmy czołgami”[15]. Po opublikowaniu informacji dotyczącej zamieszczenia tablic z nazwami ulic w języku litewskim i polskim w gminie Suderwa[16] w portalu Delfi ukazał się tytuł Istnieje zamiar zalegalizowania dwujęzyczności na Litwie Wschodniej oraz 52 strony anonimowych komentarzy, którym towarzyszyły niecenzuralne słowa. Najczęściej spotykanymi hasłami były: „Polacy tu się czują lepiej niż u siebie w domu…”, „Litwa dla Litwinów, a komu się to nie podoba, wynocha do Polski”, „Won z Wileńszczyzny”[17].

Jak można zaradzić takim reakcjom młodego, wydawałoby się, nowoczesnego pokolenia Litwinów, którzy korzystając z najnowszych osiągnięć techniki, dają wyraz swoim nacjonalistycznym poglądom? Znany działacz środowiska polskiego w Wilnie, poseł do Parlamentu Litewskiego, Artur Płokszto uważa, że zamieszczane w litewskim portalu internetowym Delfi antypolskie komentarze nawołują do waśni narodowościowych[18]. Parlamentarzysta ten zwrócił się w tej sprawie do Departamentu Bezpieczeństwa Państwowego: „Zapytałem, czy Delfi informuje Państwowy Departament Bezpieczeństwa o treści komentarzy, które naruszają ustawodawstwo litewskie, bo do takiego informowania jest zobowiązany; zapytałem też, czy departament zna treść antypolskich komentarzy i czy ich publikowanie nie jest sprzeczne z ustawodawstwem Republiki Litewskiej”[19].

 Warto jednocześnie zauważyć, że gdyby takie teksty zostały wydrukowane w gazecie, to gazeta owa miałaby bardzo poważne problemy. Przy zamieszczaniu komentarzy na forum portalu internetowego, autorzy tekstów pozostają bezkarni. W dobie zaawansowanej komputeryzacji, przy powszechnym dostępie do Sieci, ciężko jest kontrolować wszystkie informacje, które są „wrzucane” do Internetu. Pamiętać jednak należy, że wymienione portale internetowe cieszą się największą popularnością. Po wejściu na forum internetowe znajdujące się pod każdym artykułem przeczytać można, iż zamieszczane informacje odsyłane są do centrum obsługi portalu, który decyduje, czy nie obrażają one uczuć i godności[20]. Wobec tego powstaje pytanie, kto decyduje o obrażaniu uczuć w centrum obsługi portalu i dla kogo prowokowanie nacjonalistycznej debaty jest korzystne?

Następnym przykładem ciągle żywych waśni wśród młodzieży na Litwie mogą być niedawne wydarzenia w wileńskiej Szkole Średniej nr 14 w Jerozolimce. Nauczanie w szkole od wielu lat odbywa się w dwu językach – polskim i litewskim. W końcu marca roku 2003 doszło tam do konfliktu pomiędzy uczniami obu narodowości. W bójce uczestniczyło około 50 uczniów, młodzież obrzucała się nawzajem wyzwiskami i słowami niecenzuralnymi, opluwała się. Uczniowie klas litewskich zażądali „wynochy Polaków z ich szkoły”, doszło do interwencji policji[21].

Sprawę tę zbadała specjalnie powołana przez władze miasta komisja. Jej członek, przewodniczący Macierzy Szkolnej, radny Józef Kwiatkowski, poinformował, że komisja ustaliła poważne luki w pracy pozalekcyjnej i wychowawczej szkoły, a także wskazała na brak działań integracyjnych w szkolnym środowisku. Ambasador Polski w Wilnie, Jerzy Bahr z kolei uznał, że konflikt ten nie miał podłoża narodowościowego. „Uważam, że konflikt ten miał inny charakter, ale w danej chwili uległ jakiemuś dramatycznemu spiętrzeniu i taką przybrał postać. Trzeba też brać poprawkę na to, że to jest młodzież, a ona nie odmierza tak słów, jak my odmierzamy” – powiedział ambasador Bahr[22].

Giedrius Kiaulakis z litewskiego Centrum Inicjatyw Obywatelskich napisał niezwykle ważną pracę, badającą zjawisko prawicowego ekstremizmu w dzisiejszej Litwie[23]. Broszurka skupia się na czterech podstawowych ruchach współczesnego litewskiego nacjonalizmu i faszyzmu: Litewskiej Partii Narodowo-Demokratycznej, Młodolitwinach (Jaunalietuvininkai), Litewskim Związku Wolności oraz skinnheadach. Autor analizuje historię, rozwój tych organizacji oraz próbuje ocenić ich rzeczywiste wpływy na obecne litewskie społeczeństwo. Z niepokojem zauważa, że wpływy te, mimo, że nie są zbyt poważne, z każdym rokiem rosną, a dzieje się tak za społecznym przyzwoleniem. Organy ścigania, zdaniem autora, mimo, iż posiadają wszystkie niezbędne instrumenty prawne, właściwie patrzą na litewskich nacjonalistów przez palce. Kiaulakis w swojej pracy analizuje także system prawny Republiki Litewskiej pod kątem przeciwdziałania ekstremizmowi, antysemityzmowi, faszyzmowi i rasizmowi.

Postawy skrajnie narodowościowe dostrzec można także w środowisku polskojęzycznym na Litwie. Remigijus Motuzas[24] sygnalizuje, że jeśli przeanalizuje się artykuły w polskiej prasie na Litwie, to można powiedzieć, iż w żaden sposób nie służą one konsolidacji narodów polskiego i litewskiego. Prasa polska nie rozbudza według niego poczucia lojalności wobec Litwy miejscowych Polaków – obywateli litewskich[25].

Na Litwie coraz bardziej zauważalne stają się postawy skrajnie narodowościowe, wręcz nacjonalistyczne, są one ciągle żywe zarówno wśród Litwinów jak i wśród Polaków litewskich. Wobec tego aktualne wydają się być słowa Czesława Miłosza, który w odpowiedzi na pytanie, czy Litwie i Polsce grozi wyrodzenie się patriotyzmu w nacjonalizm, pisał: „Nasza część Europy weszła w okres, kiedy nie widmo komunizmu po niej krąży, jak mówił Karol Marks w 1848 roku, ale widmo nacjonalizmu”[26]. (cdn.)

 

Ewelina Danowska

 
Przypisy:

[1] Z. Siemienowicz, Asymilacja czy integracja…;

[2] J. Ciechanowicz , „Orzeł Biały” 1990, nr 117;

[3] P. Subaćius, O wynalezieniu odszczepieńca…, s. 12;

[4] Cz. Miłosz, Szukanie Ojczyzny, „Znak” 1992, nr 3, s. 21;

[5] Z. Siemienowicz, Asymilacja czy integracja…;

[6] Tamże;

[7] Cz. Miłosz, T. Venclova, Dialog…, s. 28;

[8] Z. Siemienowicz, Asymilacja czy integracja…;

[9] Giedyminka – jest to nazwa ulicy Mickiewicza, później – Prospektu Lenina, obecnie – Giedymino Prospektas w Wilnie;

[10] Cz. Miłosz, T. Venclova, Dialog…, s. 32;

[11] A. Degutis, Czy zbliżenie jest możliwe?…,  s. 8;

[12] Tamże, s. 8;

[13]A. Degutis, Czy zbliżenie jest możliwe?…, s. 8;

[14] B. Grużewski, Współczesność i prowincjonalizm, „Gazeta Wileńska” 1999, nr 235;

[15] A. Vile, Europa regionów: zróbmy pierwszy krok, „W Paszczu” 2002;

[16] W grudniu roku 2002 o Suderwie zrobiło się głośno nie tylko na Litwie, ale też w Polsce oraz Niemczech. Zamieszanie powstało z powodu zamieszczenia dwujęzycznych – polskich i litewskich – nazw ulic na domach w Suderwie. Gmina suderwiańska liczy obecnie około 1400 mieszkańców, w samym osiedlu mieszka 450 osób. Około 80 proc. mieszkańców – Polacy. Ustawa o mniejszościach narodowych zezwala w miejscowościach zwarcie zamieszkałych przez mniejszości używania obok nazewnictwa w języku państwowym (litewskim) także nazw w języku mniejszości narodowej (w przypadku Suderwy – polskim). Jednocześnie Ustawa o języku państwowym (przyjęta kilka lat po przyjęciu Ustawy o mniejszościach narodowych) takiego podwójnego nazewnictwa jednoznacznie zakazuje. Stojąca na straży przestrzegania Ustawy o języku państwowym Inspekcja Języka Państwowego przy Sejmie Republiki Litewskiej zażądała usunięcia nazw ulic w języku polskim oraz nałożyła na starostę Suderwy, Czesławę Stupienko, karę grzywny w wysokości 450 litów za wykroczenie administracyjne, jakim jest naruszenie Ustawy o języku państwowym. Decyzja Inspekcji wzbudziła falę protestów społeczności polskiej na Litwie i w Polsce, za władzami gminy w Suderwie wstawił się też przewodniczący sejmowej Komisji Praw Człowieka, Gediminas Dalinkewiczius oraz Departament Wychodzstwa i Mniejszości Narodowych przy Rządzie RL. Ostatecznie Inspekcja anulowała kontrowersyjną grzywnę, jednak nadal żąda usunięcia napisów niezgodnych z Ustawą o języku państwowym. Czesława Stupienko oraz władze rejonu wileńskiego zapowiadają odwołanie się do sądu, który musiałby rozwiązać powstałą na początku lat 90. ubiegłego stulecia kolizję pomiędzy ustawami. Innym problemem jest leżący w sejmowych komisjach od dwóch lat projekt Ustawy o mniejszościach narodowych, który także – nie rozwiązując powyższych problemów – jest kamieniem niezgody pomiędzy dążeniami mniejszości narodowych a większości litewskiej. (w:) A.Vile, Suderwa walczy o dwujęzyczność, www.regiopolis.net/vilna/politics;

[17] www.delfi.lt;

[18] A. Akińczo, Antypolskie komentarze w portalu internetowym Delfi, „Magazyn Wileński” 2003, nr 3;

[19] Tamże;

[20] www.delfi/forum.lt;

[21]A. Akińczo, Konflikt w szkole w Jerozolimce, „Magazyn Wileński” 2003, nr 3;

[22] Tamże;

[23] G. Kiaulakis, Desinisis ekstremizmas siandienineje Lietuvoje, Vilnius 2002;

[24] Remigijus Motuzas jest dyrektorem Departamentu Mniejszości Narodowych i Wychodźstwa RL;

[25] J. J. Komar, Parytet musi być zachowany, wywiad z Remigijusem Motuzasem, dyrektorem Departamentu Mniejszości Narodowych i Wychodźstwa RL, „Gazeta Wileńska” 1999, nr 263;

[26] Cz. Miłosz, Szukanie Ojczyzny

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*