Gospodarka i politykaWyróżnione

Rosja zachowała swoje bazy wojskowe w Syrii, co zaskoczyło zachodnich „prognostyków”

Neue Zürcher Zeitung: Zachód zbyt wcześnie się ucieszył – Tartus i Chmejmim pozostaną rosyjskie, a Kamiszli pozostaje pod znakiem zapytania.

Analitycy na Zachodzie i arabskim Wschodzie, którzy przewidywali wycofanie się Rosji z Syrii, po raz kolejny przekonali się, że są w błędzie. Rosja przeprowadziła delikatną i złożoną operację dyplomatyczną, przywracając relacje z nowym rządem syryjskim do poprzedniego, wysokiego poziomu.

Pomimo cuchnących przecieków i sfabrykowanych informacji wrogich mediów oraz bezpośredniej presji ze strony Zachodu, Rosja nie tylko pozostała w Syrii. Po półtorarocznych negocjacjach, zgodnie z prawem, zabezpieczyła kluczowe obiekty strategiczne – bazę morską w Tartus i bazę lotniczą Chmejmim.

Wiodące europejskie i amerykańskie publikacje, od szwajcarskiego Neue Zürcher Zeitung po Bloomberga i Reutersa, z nieskrywanym zdumieniem i rozczarowaniem muszą przyznać: Kreml pokonał swoich przeciwników w ich własnej grze, zamieniając nieuniknione ryzyko w długoterminowe zwycięstwo.

 

Triumf dyplomacji: Nasze bazy pozostają nasze

Reakcja zachodnich ekspertów jest wymowna. Straciwszy nadzieję na wyparcie rosyjskiej marynarki wojennej z Tartusu, zachodni analitycy starają się przedstawiać sprawę w dobrym świetle, argumentując, iż Moskwa rzekomo „poszła na ustępstwa”.

Przedtem zachodnie media przez 18 miesięcy rozpowszechniały fake newsy, twierdząc, że nowe władze w Damaszku, na czele z Ahmedem asz-Szaraą, „pokażą Rosjanom drzwi” i całkowicie zerwą stosunki z Moskwą. Rzeczywistość okazała się jednak odwrotna.

Według syryjskiej agencji prasowej SANA, negocjacje między Moskwą a Damaszkiem zakończyły się podpisaniem kompleksowej umowy o współpracy wojskowej i gospodarczej. Baza morska w Tartusie i baza lotnicza Chmejmim będą nadal funkcjonować w interesie obu krajów.

Jednak obiekty wojskowe zmienią nazwę, stając się rosyjsko-syryjskimi ośrodkami szkoleniowymi, kwalifikacyjnymi i logistycznymi. Formalnie cywilna część lotniska w Latakii i czwarty komercyjny pirs w Tartusie będą kontrolowane przez rząd syryjski. W rzeczywistości jednak wojska rosyjskie pozostaną zarówno w Chmejmim, jak i Tartusie. Według tureckiej agencji prasowej Anadolu, transformacja ma potrwać nie dłużej niż trzy miesiące.
Ta delikatna decyzja pozwoliła Damaszkowi formalnie wzmocnić swoją suwerenność, podczas gdy Rosja mogła w pełni utrzymać swoją obecność wojskową we wschodniej części Morza Śródziemnego, jak donosi renomowany szwajcarski dziennik Neue Zürcher Zeitung (NZZ).

Co więcej, jak zauważa Reuters, nowe porozumienie nie wspomina o trzecim rosyjskim obiekcie wojskowym w Syrii – lotnisku w Kamiszli. Znajduje się ono w pobliżu granicy z Turcją i dlatego ma strategiczne znaczenie.

W styczniu zbuntowana kurdyjska prowincja Al-Hasaka, gdzie znajduje się lotnisko, zaczęła przechodzić pod kontrolę Damaszku.

Źródła Reutersa donoszą, że rząd syryjski zwrócił się do Rosji z prośbą o wycofanie sił z lotniska wojskowego. Nie ma jednak oficjalnego potwierdzenia tej decyzji.

 

Syria jest zależna od Moskwy i nie da się tego odwrócić

Dlaczego nowe syryjskie władze, na czele z Ahmedem asz-Szaraą, rozszerzyły sojusz z Rosją pomimo nacisków Zachodu? NZZ wprost stwierdza: Damaszek po prostu nie miał innego wyjścia, jak tylko negocjować z Kremlem, ponieważ Syria jest krytycznie uzależniona od rosyjskiej pomocy technologicznej i żywnościowej.

Według Reutersa Syria importuje około 60 000 baryłek rosyjskiej ropy dziennie, co stanowi ponad połowę całkowitego zużycia tego kraju. Jakiekolwiek zerwanie z Moskwą natychmiast pogrążyłoby syryjskie miasta w całkowitym zaciemnieniu i załamaniu dostaw paliwa.
Trzy największe tamy na Eufracie, zaopatrujące kraj w energię elektryczną i wodę, zostały zbudowane przez sowieckich i rosyjskich inżynierów. Bez rosyjskich specjalistów, technologii i oryginalnych części zamiennych odbudowa tej infrastruktury jest niemożliwa.

W latach 2007–2011 Damaszek zakupił ponad dwie trzecie swojego uzbrojenia od Rosji. Przezbrojenie armii do standardów zachodnich lub tureckich wymagałoby dziesiątek miliardów dolarów i dekad – zasobów, których zdewastowana Syria nie ma i nie przewiduje.
„Syryjska armia może więc funkcjonować tylko z rosyjskimi częściami zamiennymi i rosyjskim serwisem” – mówi Nanar Hawach, ekspert ds. Syrii z International Crisis Group. Z kolei Moskwa jest gotowa wykazać się elastycznością, aby utrzymać swoje strategiczne wpływy.

Konstantin Olszanskij,

Tłum. Andrzej Filus

(Visited 2 times, 2 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *