KulturaPolecane

Spoczywaj w pokoju, Warnerze Mendenhallu

Są ludzie, którzy pojawiają się w twoim życiu nie przez przypadek, ale celowo – pojawiają się dokładnie wtedy, gdy świat wydaje się najbardziej zagmatwany i przerażający – i którzy dodają ci odwagi do zbudowania czegoś, co, jak wiesz, pomoże innym rodzinom, które czują się tak samo jak ty w burzliwych i niepewnych czasach. Warner Mendenhall był taką osobą dla mnie i dla wielu innych, którzy mieli zaszczyt go znać. Zmarł 8. czerwca 2026 roku z powodu powikłań, związanych z zaawansowanym rakiem jelita grubego.

Poznałam Warnera w 2021 roku za pośrednictwem innych działaczy ruchu na rzecz wolności opieki zdrowotnej, w czasie, gdy studentom w całym kraju odbierano prawo do świadomej zgody na szczepienia. Obowiązkowe szczepienia przeciwko Covid-19 zaczęły pojawiać się na kampusach bez uzasadnienia naukowego, a rodziny nie miały pewności, czy ich dzieci będą mogły wrócić do nauki stacjonarnej bez przymusowego stosowania tych eksperymentalnych metod leczenia.

Od samego początku pandemii, Warner widział nadchodzące wydarzenia, zanim wielu innych to zauważyło. Zbudował już dobrze prosperującą kancelarię prawną, broniąc wolności jednostki i praw konstytucyjnych klientów, którzy nie mieli się do kogo zwrócić. Był dumny, pomagając tym, co czuli się bezradni i zbudował na tym dziedzictwo, które będzie kontynuowane w jego imieniu.

W momencie, gdy poznałam Warnera, był on jednym z niewielu prawników w kraju, którzy wnieśli pozwy przeciwko czterem uczelniom w Ohio za ich radykalną i nieuzasadnioną politykę pandemiczną – politykę dyskryminującą, destrukcyjną i pod każdym względem błędną. W głębi duszy wielu z nas wiedziało, iż ta polityka jest błędna, ale kiedy znaleźliśmy jednego z nielicznych prawników, którzy się z nią zmagają, odzyskaliśmy utraconą nadzieję.

Spotkanie z Warnerem oznaczało natychmiastową wolę walki. Na zewnątrz był pogodny, życzliwy i delikatny – niezwykle elokwentny w kwestiach wolności jednostki i prawa, a jednocześnie zawsze ciepły i przystępny. Miał rzadki dar sprawiania, że ​​czułeś, iż twoja walka jest dla niego równie ważna, jak dla ciebie. Ale pod tym ciepłem krył się zaciekły i nieugięty obrońca, człowiek o najsilniejszym kompasie moralnym, jakiego kiedykolwiek spotkałam. Miał wyostrzone poczucie dobra i zła, a kiedy uznał, że coś jest niesprawiedliwe, nic nie mogło go powstrzymać przed dążeniem do naprawienia tego.

To, co czyniło Warnera naprawdę niezwykłym, poza jego prawniczym geniuszem, to jego bezgraniczna hojność ducha. Spędził niezliczone godziny na Clubhouse i X Spaces, rozmawiając ze mną jako współzałożycielką No College Mandates, z przestraszonymi rodzicami, zdezorientowanymi studentami i przytłoczonymi profesorami – wszyscy próbowaliśmy zrozumieć zasady, jakie po prostu nie miały sensu. Nigdy nie przyjął za to żadnego dolara. Nie zrobiłby tego. Był tam, ponieważ wierzył, iż to słuszne – i to mu wystarczyło.
Pamiętam bardzo wyraźnie, jak wielu z nas – a zwłaszcza ja sama – bałam się wystąpić przeciwko instytucjom akademickim. Nie byliśmy ani naukowcami, ani ekspertami w dziedzinie zdrowia publicznego, ale to nie miało znaczenia. To Warner powiedział nam, jasno i z absolutnym przekonaniem, żebyśmy podjęli wyzwanie. Przypomniał nam, że jeśli zasady nie są poparte wiarygodnymi danymi, dotyczącymi bezpieczeństwa i skuteczności – a żadna uczelnia nigdy nie dostarczyła takich danych, ani wtedy, ani teraz – mamy nie tylko prawo, ale i obowiązek, by się im przeciwstawić. Jego słowa dodały skrzydeł wielu z nas. Dał mi pewność siebie, by kontynuować budowanie No College Mandates, a zwłaszcza naszych zasobów, które pomogły tysiącom rodzin poradzić sobie z presją instytucjonalną podczas pandemii. Warner był przy nas na każdym etapie naszej pracy — zachęcał nas, dzielił się naszymi danymi, zapoznawał nas z innymi rzecznikami i wspierał nasze działania, abyśmy mogli dotrzeć do większej liczby rodzin.

Warner zapraszał mnie do wystąpienia na każdej konferencji Freedom Counsel, którą organizował, ponieważ rozumiał wagę tej pracy. W trudnych dniach — a było ich wiele — nigdy nie pozwalał mi się poddać. Podnosił mnie na duchu cichą pewnością, iż to, co robimy, ma znaczenie i przyniesie zmianę. Wierzę całym sercem, że nasza organizacja pomogła uratować niezliczoną liczbę studentów przed niechcianymi i niepotrzebnymi interwencjami medycznymi i teraz, gdy pomyślę – być może nie kontynuowałbym jej bez niewyobrażalnej pomocy Warnera, który przywiązywał wielką uwagę do naszej pracy.

Kiedy ostatni raz rozmawiałem z Warnerem, zaledwie sześć dni przed jego śmiercią, przeżywał to, co mogę jedynie określić jako głębokie cierpienie. A jednak mówił o tym z taką lekkością, wdziękiem i godnością – opowiadając mi o swoich zabiegach i komplikacjach z cichym chichotem, by nie brzmiało to jak narzekanie. Większość tej godziny spędziłam po prostu słuchając jego wypowiedzi; później śmialiśmy się ze zdjęć, które mi przysłał. Z wielką radością podzielił się informacją, iż niedawno przeszedł na katolicyzm. Opowiedział mi o tym, co do tego doprowadziło, o pracy, jaką włożył, aby to osiągnąć, o radości, jaką odczuwał z osiągnięcia tego celu, po tylu latach pragnienia nawrócenia.

Opowiedział mi o każdym szczególe tego małego zdjęcia z uroczystości: książki na stole, obrazy na ścianie i dywanik, jaki podarował mu przyjaciel, który chciał, żeby Warner go miał po śmierci. Był refleksyjny i pełen spokojnej odwagi, na jaką niewielu jest stać w takich warunkach. Być może najbardziej ze wszystkiego zachowam w pamięci obraz człowieka, który stawił czoła swojej największej bitwie z tą samą cichą odwagą i siłą, jaką wnosił na każdą salę sądową i w każdą sprawę.

Warner Mendenhall był uosobieniem bezinteresowności. Czerpał prawdziwą radość ze wspierania najbardziej potrzebujących, znoszenia niesprawiedliwości, gdy inni przechodzili obok i niestrudzonej pracy, by naprawić to, co było potwornym koszmarem. Jego dziedzictwo będzie nadal trwać, bowiem ci z nas, którzy mieli zaszczyt go znać i z nim współpracować, dopilnują, by tak pozostało.

Lucia Sinatra,

Tłum. Andrzej Filus

Lucia Sinatra jest emerytowaną prawniczką specjalizującą się w papierach wartościowych. Po urodzeniu dziecka, Lucia skupiła się na walce z nierównościami w dostępie do szkół publicznych w Kalifornii dla uczniów z trudnościami w uczeniu się. Współtworzyła organizację No College Mandates, której celem jest zniesienie obowiązku szczepień przeciwko Covid-19 na uczelniach wyższych oraz zapewnienie bezpłatnych zasobów publicznych, które pomogły dziesiątkom tysięcy uczniów i rodzin w podejmowaniu świadomych decyzji, dotyczących kształcenia ustawicznego.

 

Źródło: Brownstone Institute

(Visited 12 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *