InneWyróżnione

Wojna rosyjsko-ukraińska mogłaby rozlać się na Białoruś. A to byłby błąd Zełenskiego! (2)

X X X

I tak, w obliczu wszystkich tych pozytywnych zmian dla Ukrainy, Zełenski postawił Łukaszence ultimatum. Dla Łukaszenki jest ono praktycznie niemożliwe do spełnienia w dzisiejszych realiach. Bo nawet gdyby białoruski dyktator chciał spełnić żądania Zełenskiego, nie byłby w stanie. Dziś nie jest już pełnoprawnym władcą swojego kraju, jakim był kiedyś. Obawiając się utraty władzy po rewolucji białoruskiej w 2020 roku, Łukaszenka samodzielnie przekształcił swój kraj w rosyjski protektorat. Rosyjska inwazja na Ukrainę w lutym 2022 roku również miała swoje źródło w Białorusi. Łukaszenka zezwolił na umieszczenie na swoim terytorium rosyjskiej broni jądrowej, baz wojskowych i stacji przekaźnikowych dla ataków rosyjskich dronów. Białoruś produkuje komponenty do rosyjskich pocisków rakietowych i produkty naftowe dla rosyjskich konsumentów, w tym dla wojska.

Zełenski oczywiście doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Ale w tym przypadku jego żądania wobec Łukaszenki nie są ultimatum, lecz casus belli (pretekstem do wojny). A jeśli tak, to warto zastanowić się, co teraz nim kieruje. Zawroty głowy od sukcesu? Zdecydowanie. Sukces naprawdę istnieje. W kontekście ograniczonych dostaw pocisków przeciwrakietowych ze Stanów Zjednoczonych, wynikających zarówno z przyczyn obiektywnych, jak i subiektywnych (Trump i jego zwolennicy w amerykańskim kierownictwie), a także w kontekście wciąż ograniczonych możliwości europejskiego przemysłu zbrojeniowego, Ukraina osiągnęła imponujący sukces w tworzeniu własnych systemów obrony powietrznej – dronów, pocisków – i stale zwiększa ich produkcję. Ukraina przechodzi na przede wszystkim profesjonalny system obsadzania stanowisk w Siłach Zbrojnych, co, biorąc pod uwagę zmęczenie wojną społeczeństwa, powinno zwiększyć motywację bojowników. „Wiosenno-letnia ofensywa” armii rosyjskiej utknęła w martwym punkcie, liczba ofiar rośnie, a według moich szacunków, opartych głównie na danych rosyjskich, liczba ofiar śmiertelnych przekroczyła już 400 000. Szefowa brytyjskiego wywiadu, Anne Keast-Butler szacuje liczbę ofiar wśród rosyjskich żołnierzy na 500 000. I to – nie licząc prawie miliona rannych.

 

X X X

Prewencyjne ataki Ukrainy na Białoruś nieuchronnie doprowadzą do przystąpienia tego kraju do wojny z Ukrainą. Tu warto przytoczyć niedawny incydent. Moskwa twierdzi, że w obwodzie briańskim doszło do ataku na autobus, przewożący dziecięcą drużynę piłkarską (młodych sportowców z Dziecięco-Młodzieżowej Szkoły Sportowej nr 2 w Rzeczycy (Białoruś). Drużyna jechała na wypoczynek z Białorusi do Gelendżyka (Kraj Krasnodarski). W pojeździe znajdowały się 44 osoby, w tym 28 dzieci. W wyniku ataku zginęła opiekunka, a ośmioro pasażerów, w tym sześcioro dzieci, odniosło obrażenia od odłamków Według rosyjskich władz, pojazd został zaatakowany przez ukraiński dron. Rosyjski i białoruski Komitet Śledczy wszczęły postępowania w sprawie aktu terrorystycznego.

Przedstawiciele władz Białorusi określili atak jako akt terroryzmu i zażądali wyjaśnień od strony ukraińskiej. Łukaszenka oświadczył, że w przypadku mobilizacji mógłby zwiększyć armię do pół miliona ludzi. Czy jest to realne dla kraju liczącego 9 milionów? Tak, jest to całkowicie wykonalne. Powszechnie przyjmuje się, iż limit zasobów mobilizacyjnych danego kraju wynosi około 10% jego populacji. Ale to prawie limit. 500 000 ludzi z 9 milionów to prawie połowa tego limitu. Jeśli ukraińskie władze liczą na to, że sami Białorusini obalą Łukaszenkę, popełnią ten sam błąd, co administracja Trumpa w Iranie. Prezydent USA wyraźnie liczył na obalenie reżimu ajatollahów w Iranie po rozpoczęciu amerykańsko-izraelskiej operacji przeciwko temu krajowi. Powstanie z pewnością mogłoby wybuchnąć, gdyby Iran poniósł druzgocącą klęskę w tej wojnie. Tak się jednak nie stało, a Amerykanie osiągnęli odwrotny skutek – zjednoczyli Irańczyków przeciwko USA.

To samo stanie się na Białorusi, chyba że zostanie ona natychmiast pokonana przez Ukrainę. Wymagałoby to jednak pełnoskalowej inwazji lądowej, na którą Ukraina obecnie nie ma sił. Dalekosiężne ukraińskie ataki jedynie zjednoczyłyby Białorusinów wokół Łukaszenki, tak jak ukraińska inwazja na Kursk zjednoczyła ludność rosyjską. W ten sposób, w przypadku prewencyjnych ataków na Białoruś, Ukraina zyskałaby kolejny pełnoprawny front i kolejnego, całkiem poważnego przeciwnika. Byłby to fatalny błąd Kijowa. Niezależnie od tego, jak silna jest chęć pokonania wroga i jego sojuszników, czasami powściągliwość i mądrość polityczna są ważniejsze.

Aleksander Żelenin,

22.06.2026

Tłum. i opr. Roman Boryczko

 

 Aleksander Żelenin, doktor nauk humanistycznych (PhD) i wieloletni wykładowca oraz badacz na Uniwersytecie w Tampere (Tampere University) w Finlandii.

Za: https://mostmedia.org/ru

(Visited 16 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *