Gospodarka i politykaPolecane

USA wspierają izraelskie działania, które podważają… interesy USA (2)

A Netanjahu nawet nie próbuje ukrywać tego, co chce zrobić z Palestyną, mimo że obecnie spotyka się z obawami ze strony prezydenta, Joe Bidena, który najwyraźniej boi się, iż rozlew krwi w Gazie, popierany i umożliwiany przez Washington, zaszkodzi jego reelekcji. W ciągu ostatnich kilku dni Netanjahu poczynił kilka znaczących komentarzy, z których jedna bezpośrednio odrzuca wezwanie Bidena do rozważenia opcji przywrócenia tzw. rozwiązania w postaci dwóch państw, zapewniającego Palestyńczykom mini-państwo, posiadające faktyczną suwerenność na pewnym poziomie, w przeciwieństwie do całkowitej okupacji wojskowej i policyjnej przez Izrael, jaka ma miejsce obecnie.

Przemawiając niedawno na konferencji prasowej, Netanjahu upierał się, że „nie pójdzie na kompromis w narzuceniu pełnej izraelskiej kontroli militarnej nad całym terytorium na zachód od rzeki Jordan”. Jego oświadczenie zapowiada także atak na Zachodni Brzeg i zajęcie całego terytorium, zamieszkałego przez Palestyńczyków. Wojna „będzie trwać do końca, do zwycięstwa, do wyeliminowania Hamasu” – obiecał Netanjahu, deklarując, iż „nic nas nie powstrzyma”. Przedwczesne zakończenie wojny „zaszkodziłoby bezpieczeństwu Izraela w przyszłości” – stwierdził, sugerując, że może to oznaczać kontynuację działań wojskowych do przyszłego roku.

Netanjahu powiedział, iż nie będzie państwa palestyńskiego i że Izrael będzie kontrolował całą historyczną Palestynę „od rzeki Jordan do Morza Śródziemnego”. Tak więc, Netanjahu używa tych samych słów, które przyjaciele Izraela potępili jako „antysemickie”, kiedy używają ich palestyńscy demonstranci w USA, sprzeciwiający się rzezi w Gazie.

W międzyczasie wielu izraelskich ministrów i innych wyższych urzędników wyraźnie wyartykułowało, iż osiągnięcie celu, jakim jest państwo izraelskie obejmujące cały obszar, który zostanie prawnie zdefiniowany jako państwo żydowskie, zostanie zrealizowane bez względu na to, jak postąpi się z Palestyńczykami. Wszystko zacznie się od czystek etnicznych i przesiedleń Palestyńczyków z Gazy, dokonywanych przez Żydów, nie licząc się z czasem przeprowadzenia czystki etnicznej, a następnie zostanie przeprowadzona czystka etniczna na Zachodnim Brzegu. Wysiedlenie Palestyńczyków uzasadnia się twierdzeniem, że tej populacji nie da się zostawić przy życiu, ponieważ są oni po prostu „terrorystami”, a takie określenie powoduje podżeganie ze strony izraelskich urzędników państwowych przeciwko Palestyńczykom, do „zabijania dzieci, bo w przeciwnym razie kiedy dorosną, będą zabijać Żydów”.

To prawda, iż wielu niezadowolonych Izraelczyków, a nawet ze strony zwykle proizraelskiego Kongresu USA, spotkało się z pewnym sprzeciwem wobec rewelacji Netanjahu. Pojawiły się wezwania do zawieszenia broni, a 15 kongresmenów żydowsko-demokratycznych poparło rozwiązanie dwupaństwowe, w którym państwo palestyńskie będzie miało prawdziwą suwerenność. Wydali krótkie oświadczenie, gdzie napisali: „Zdecydowanie nie zgadzamy się z premierem. Rozwiązanie dwupaństwowe jest drogą naprzód.” Doszło także do buntu w służbie cywilnej w Washingtonie, gdzie rozpoczął się strajk pracowników, odrzucających politykę administracji Bidena w sprawie Strefy Gazy.

Senator Bernie Sanders (Partia Demokratyczna, Vermont) i kilku innych członków Kongresu wielokrotnie wzywało do zaprzestania finansowania działań Izraela, zwłaszcza że wojna przenosi się już na Jemen, Irak i Syrię, gdzie atakowane są tam nielegalne bazy wojskowe USA, zwiększając liczbę ofiar wśród żołnierzy amerykańskich, co może prowadzić do dalszej eskalacji, chociaż według doniesień, Pentagon rozważa wycofanie wojsk z tych baz. Biden zaognił sytuację, sugerując, iż gdyby w Iraku lub Syrii zginął jakikolwiek amerykański żołnierz, nastąpiłby poważny odwet bezpośrednio wobec Iranu, który obwiniał za sponsorowanie incydentów, choć nie przedstawił żadnych dowodów.

Biden nawiązał również do rozmowy z Netanjahu; podobno była to pierwsza rozmowa telefoniczna z izraelskim przywódcą od prawie miesiąca, po której oświadczył, że Netanjahu może rozważyć jakiś „rodzaj” rozwiązania dwupaństwowego. Jednak rzecznik Netanjahu, nawiązując do słów Bidena zaprzeczył temu następnego dnia, mówiąc, że „W rozmowie z prezydentem Bidenem, Netanjahu, powtórzył swoje poglądy, zgodnie z którymi po zniszczeniu Hamasu Izrael będzie musiał zachować pełną kontrolę nad Gazą, aby mieć pewność, że Gaza nie będzie już stanowić zagrożenia dla Izraela, co jest sprzeczne z żądaniem suwerenności dla Palestyny”.

Następnie Netanjahu osobiście rozwinął myśl, mówiąc, iż „podkreślił prezydentowi Bidenowi izraelską determinację w osiągnięciu wszystkich celów wojny i zapewnieniu, że Gaza nigdy więcej nie będzie stanowić zagrożenia dla Izraela”. Netanjahu obiecał, iż pod jego przywództwem Izrael wyjdzie poza działania w Gazie i rozpocznie znacznie szerszą wojnę regionalną „na wszystkich frontach i we wszystkich sektorach”.

„Nie dajemy immunitetu żadnemu terroryście: ani w Gazie, ani w Libanie, ani w Syrii, ani nigdzie indziej” – oświadczył Netanjahu.

Netanjahu i jego generałowie wielokrotnie stwierdzali, że Izrael prowadzi wojnę nie tylko z Palestyńczykami, ale także przeciwko Iranowi i jego sojusznikom, a minister obrony, Yoav Gallant, wyjaśniał, iż Izrael stoi w obliczu wojny na siedmiu frontach: w Gazie, na Zachodnim Brzegu i w Iranie i z jego sprzymierzeńcami w Libanie, Syrii, Iraku oraz Houthi w Jemenie. Odpowiadając na pytanie reportera, dlaczego Izrael nie atakuje bezpośrednio Iranu, Netanjahu odpowiedział: „Kto powiedział, że nie atakujemy Iranu? Atakujemy Iran.”

Rzeczywiście, wojska izraelskie wielokrotnie bombardowały stolicę Syrii, Damaszek, celując w siły irańskie, sprzymierzone z rządem syryjskim. W ostatnim bombardowaniu izraelskie rakiety, wystrzelone z okupowanych Wzgórz Golan, zabiły w Syrii szefa wywiadu Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) i czterech innych członków IRGC.

Na koniec należy stwierdzić, iż Netanjahu i jego zwolennicy wykorzystują perspektywę zwycięstwa Donalda Trumpa w listopadowych wyborach prezydenckich w USA, aby wywrzeć większą presję na Bidena, aby ten wycofał się ze wspierania jakichkolwiek inicjatyw w sprawie Gazy i państwa palestyńskiego. Bibi zamierza także przedłużyć wojnę do końca 2024 roku, aby udowodnić, że polityczni przeciwnicy w Izraelu, żądający jego rezygnacji, zostaną potraktowani jako niepatriotyczni, bowiem wielu z nich uważa, iż obecne izraelskie działania wojenne, prowadzone w Gazie, są podyktowane własnymi interesami politycznymi i osobistymi planami Netanjahu.

W innej sytuacji politycznej Netanjahu mógłby przebywać w więzieniu z powodu zarzutów o korupcję, a wielu krytyków popiera obecnie teorię, że Gaza mogła być działaniem fałszywej flagi, a sam premier dał zielone światło operacji, która otworzyła mu drzwi do utrzymania się u władzy, a jednocześnie do zniszczenia Gazy, raz na zawsze wyrzucając Palestyńczyków z Izraela. Jeśli Netanjahu dobrze rozegra swoje karty z nieświadomym Bidenem, być może uda mu się przekonać go do ataku na Iran, do czego dążył przez ponad 20 lat. To może być następny krok, który nadejdzie wkrótce.

Philip Giraldi

Tłum. Andrzej Filus

Philip Giraldi jest byłym specjalistą CIA ds. walki z terroryzmem i oficerem wywiadu wojskowego, a obecnie felietonistą i komentatorem telewizyjnym. Jest także dyrektorem wykonawczym Rady Interesu Narodowego. Inne artykuły Giraldiego można znaleźć na stronie internetowej „Unz Review”.

Źródło: American Free Press

(Visited 43 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *