PolecaneRzeczypospolita

Poważni ludzie myślą o przyszłości, również o pieniądzach… (2)

X X X

Zerknijmy na Ukrainę. Na kraj pogrążony pożogą wojenną, olbrzymimi stratami w sprzęcie wojennym, ludziach zmarłych na frontowym polu, milionach, którzy wybrali emigrację. Ten kraj, gdy spojrzymy na przykład na Libię, Syrię targaną od wielu lat wojną domową a ostatnie dni ubiegłego roku pokazały, iż cała państwowość wraz z rządem Basszara al-Assada upadła, zostawiając kraj w chaosie – radzi sobie całkowicie odmiennie, całkiem dobrze.

Państwa NATO zgodziły się przeznaczyć w przyszłym roku 40 mld euro na pomoc wojskową dla Ukrainy. Praktycznie całość wynoszącego 38 mld dol. deficytu kraju zostanie umorzona i sfinansowana z zagranicznych źródeł (pewnie w większości wychodzącej przed szereg Polski). W lipcu roku 2024 kraje grupy G7 zgodziły się na sfinansowanie ukraińskiego długu z zamrożonych na początku inwazji aktywów rosyjskich o wartości 273 mld dolarów, rzeczywistość może być jednak odmienna i scenariusz jak pisałem wyżej.

Ukraina dzięki darczyńcom z całego świata i nieustającej kroplówce, zmniejszeniu obowiązku łożenia na wschodnie, objęte konfliktem regiony własnego kraju jak i zmniejszenia własnej populacji – gospodarczo radzi sobie nad wyraz dobrze. W ubiegłym roku co dziesiątą firmę w Polsce zakładał Ukrainiec. Ukraina od początku pełnowymiarowej wojny była w stanie usprawnić swoją gospodarkę. Na początku walk sytuacja była krytyczna, jednak z czasem się poprawiła. Narodowy Bank Ukrainy podał, że wzrost gospodarczy osiągnie 4 proc. w 2024 roku, a w 2025 roku będzie to 4,3 proc. Hrywna jest stabilna, a stopy procentowe wynoszą 13,5 proc. i są na najniższym poziomie od 30 miesięcy. Ukraińskie przedsiębiorstwa zmagają się z brakiem rąk do pracy. Od początku 2022 roku siła robocza zmniejszyła się o jedną piątą, a zapotrzebowanie jest bardzo duże. Tygodniowo pojawia się 65 tys. ofert pracy, a pensje rosną o nawet 30% i wynoszą obecnie około 500 dolarów za miesiąc pracy. Zapotrzebowanie armii na nowych rekrutów rośnie, ale przemysł też potrzebuje nowych pracowników, jeśli chce się rozwijać. Parki przemysłowe – kluczowe dla ukraińskiej armii – zostały przeniesione na zachód kraju, by zmniejszyć prawdopodobieństwo, iż dosięgną je rosyjskie ataki. Firmy ukraińskie zaczęły inwestować na zachodzie, aby zabezpieczyć swój kapitał. Uchodźcy wojenni przesyłają część pieniędzy do kraju, co również wpływa pozytywnie na gospodarkę. Na początku 2023 roku Ukraina podpisała umowę wsparcia z Międzynarodowym Funduszem Walutowym (MFW), co zabezpieczyło finanse państwa. Ponadto wsparcie Zachodu pozwoliło na uzupełnienie rezerw walut zagranicznych i ustabilizowanie hrywny. Zarazem wydatki publiczne wzrosły ponad dwukrotnie, i stanowią obecnie dwie trzecie PKB; tylko nakłady na obronność wyniosły 30 proc. PKB. Według prognoz w 2025 roku deficyt budżetowy ma stanowić około 20 proc. PKB.

 

X X X

Polska jest jednym z państw, które w najmocniejszym stopniu odczuwają konsekwencje wojny, wojny dwóch rosyjskojęzycznych narodów. Od jej wybuchu naszą granicę przekroczyło już ponad 8 mln Ukraińców. Część z nich rozjechała się po innych krajach, część wróciła do siebie, ale szacunki wskazują, iż w naszym kraju wciąż przebywa 1,5‑ 4 mln uchodźców wojennych. Ukraińcy wspierają popyt, szczególnie na dobra podstawowe – mam na myśli kupowane w Polsce towary, które są przewożone do Ukrainy. Musimy mieć jednak świadomość, że w kolejnych kwartałach te efekty wygasną, co zresztą już powoli staje się zauważalne. Z drugiej strony widoczne będą rezultaty w postaci ograniczania zakupów dóbr trwałego użytku, spadku inwestycji oraz przełożenia się wysokiej inflacji na poziom stóp procentowych. Wraz ze wzrostem tych ostatnich gwałtownie spada też popyt na kredyty mieszkaniowe, co przekłada się na zmniejszenie inwestycji budowlanych. Wszystko to będzie skutkowało znacznym spowolnieniem gospodarczym. Może nas, Polaków dopaść recesja.

Rosnące ceny benzyny, energii oraz podstawowych artykułów najsilniej uderzają w gospodarstwa domowe o najniższych dochodach – te produkty dominują bowiem w strukturze ich wydatków. Konsekwencją tego mogą być rosnące niepokoje społeczne oraz radykalizowanie się sfery politycznej poprzez np. kolejną falę populizmu. Nie można także zapominać o osobach zagrożonych ubóstwem; szacunki wskazują, iż w Polsce, w efekcie podwyżek cen, zjawisko to może dotknąć – w skrajnej sytuacji – nawet trzy miliony osób. Jedyna pozytywna (choć ten aspekt to tragedia narodowa) rzecz to nasza (malejąca) populacja Polaków. Rynek pracy w dużej mierze determinuje demografia, a my jesteśmy krajem, gdzie podaż zasobów w wieku produkcyjnym się kurczy – co roku na rynek wchodzi znacznie mniej młodych osób, zaczynających swoje kariery, w stosunku do tych, które przekraczają wiek emerytalny. Ta różnica – w zależności od roku – waha się w granicach 200‑250 tys. osób. W związku z tym, nawet gdybyśmy mieli do czynienia z przejściową recesją, to nie powinna się ona silnie przełożyć na całokształt rynku pracy. Polaków przed bezrobociem uratuje… brak rodzimych obywateli i rąk do pracy! Oczywiście, jest też kwestia osób z Ukrainy. Przy czym mamy tu oddziaływanie dwukierunkowe. Z jednej strony wielu mężczyzn wróciło do swojej ojczyzny, żeby uczestniczyć w działaniach zbrojnych, a z drugiej – doświadczyliśmy ogromnego napływu uchodźców, przede wszystkim kobiet, które w pewnych obszarach będą stanowiły uzupełnienie rynku pracy. Ten dodatkowy zasób, w niektórych lokalizacjach, może nawet prowadzić do krótkookresowej nadpodaży, jednak i tak nie wpłynie to fundamentalnie na sytuację w Polsce. Reasumując, bezrobocie w naszym kraju jest niskie i nawet jeśli przejściowo nieco wzrośnie, to nie powinno stanowić poważnego problemu.  (Cdn.)

Roman Boryczko,

 styczeń 2025

(Visited 21 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *