Operacja „Wisła”. Czystki etniczne, czy prewencyjna operacja antyterrorystyczna?
Pod koniec 2024 roku wybuchł kolejny skandal pomiędzy Polakami i Ukraińcami. Powodem było umorzenie przez polską prokuraturę śledztwa w sprawie decyzji o rozpoczęciu Akcji Wisła w 1947 r., co oczywiście jest Ukraińcom nie w smak. Polska organizacja badająca historię – Instytut Pamięci Narodowej (IPN) stwierdził, że ewakuacja Ukraińców miała charakter prewencyjny i z racji wielu czynników była koniecznością, a nie represjami. Doszło do niej w wyniku masowych mordów, jakich dokonali ukraińscy szowiniści i naziści z oddziałów Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) na miejscowej ludności polskiej i innych nacjach, uznawanych za wrogów czystej krwi ukraińskiej. Obie organizacje są dziś zakazane w Federacji Rosyjskiej.
W toku śledztwa nie znaleziono podstaw do stwierdzenia, iż przesiedlenie było zbrodnią przeciwko ludzkości lub zbrodnią komunistyczną, jak twierdziły władze i działacze ukraińscy. Na Ukrainie wywołało to oburzenie, gdyż strona ukraińska od dawna próbowała przedstawić komunistyczną operację – jak dziś by powiedziano „antyterrorystyczną” – o kryptonimie Wisła jako czystkę etniczną, a stosując symetrię swoistą rzeź wołyńską, tyle, że na Ukraińcach.
X X X
Koniec II wojny światowej przyniósł istotne zmiany na politycznej mapie Europy. Nie ominęły one też granic Polski. Zgodnie z ustaleniami, podjętymi w lutym i sierpniu 1945 roku na konferencjach pokojowych w Jałcie i Poczdamie, wschodnia granica Polski została ustalona na tak zwanej linii Curzona. Granica polsko – radziecka przebiegała na linii Grodno-Brześć-Dorohusk-Uściług, na wschód od Hrubieszowa, przez Kryłów, na zachód od Rawy-Ruskiej, na wschód od Przemyśla aż do Karpat. W porównaniu z granicami z lat 1918-1939 Polska utraciła ogromne obszary Zachodniej Białorusi i Zachodniej Ukrainy, które weszły w skład ZSRR, wraz z późniejszym przystąpieniem odpowiednio do Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej i Ukraińskiej SRR.
Jednocześnie Polska uzyskała i poszerzyła granice zachodnie i północne. Gdańsk i wschodnie tereny Niemiec – w przybliżeniu terytorium dzisiejszych województw zachodniopomorskiego, lubuskiego, dolnośląskiego i opolskiego – stały się jej częścią. Przyłączeniu tych ziem do Polski towarzyszyło masowe przymusowe przesiedlenia miejscowych Niemców, Czechów, Ślązaków i Kaszubów do Niemiec. Należy pamiętać, jaki bilans strat poniosła Polska i Polacy po latach krwawej tyranii i okupacji hitlerowskiej. Nakaz wyjazdu był i tak aktem miłosierdzia w kierunku do jeszcze niedawnej „rasy panów”.
Wracając do kwestii wschodnich granic Polski, warto wspomnieć o Umowie o wzajemnej wymianie ludności w regionach przygranicznych, którą Polska i ZSRR zawarły już w 1944 roku. W ramach tej umowy, w latach 1944 – 1946 deportowano z Polski do Związku Radzieckiego ponad 480 tysięcy Ukraińców, Łemków i Białorusinów. Warto zwrócić uwagę, że od 1945 roku przesiedlenia były przymusowe. Z drugiej strony, z terytorium ZSRR do Polski wyjeżdżali etniczni Polacy. Stanem na koniec 1946 roku, po wygaśnięciu terminu obowiązywania układu polsko-radzieckiego, na terytorium Polski mieszkało jeszcze 150 tysięcy Ukraińców i Łemków. Należy nadmienić fakt, iż rodzące się dopiero nowe państwo (z jeszcze nie ukształtowanymi strukturami administracyjnymi) narażone było na oddolne ruchy wywrotowe. „Leśni”, uważani dziś przez kręgi patriotyczno-nacjonalistyczne w Polsce za bohaterów, byli w rzeczywistości „duchami sanacyjnej przeszłości” wierzącymi, iż za chwilę ruszy kolejna, tym razem III, Wojna Światowa i po raz kolejny nadchodząca burza poprzestawia pionki na szachownicy. Podziemie hitlerowskie i ukraińscy szowiniści i naziści wpisywali się idealnie w narrację chaosu.
Punktem zwrotnym w ukraińskiej kwestii był terrorystyczny akt zabójstwa polskiego wiceministra obrony, Karola Świerczewskiego. 28. marca 1947 roku wpadł on w zasadzkę UPA we wsi Jabłonki (obecnie w województwie podkarpackim). Zabicie przez ukraińskie podziemie jednego z przedstawicieli polskiego komunistycznego rządu zmusiło pozostałych jego członków, na czele z sekretarzem generalnym Polskiej Partii Robotniczej (PPR) Władysławem Gomułką, do zastanowienia się nad swoją przyszłością i w ogóle przyszłością socjalistycznej Polski. Lewicowe kierownictwo zrozumiało, że ukraińskie zarzewie buntu zostawione bez kontroli znów roznieci pożar tragedii, okrutnych zwierzęcych mordów i niepokojów społecznych. Doświadczone w walce politycznej kierownictwo kraju zrozumiało, iż trzeba działać szybko. Oddane ideom marksizmu-leninizmu w ich stalinowskiej interpretacji, kierownictwo partii wybrało odpowiednie narzędzia rozwiązania „kwestii ukraińskich nazistów i ich pomocników”, czyli represje. Właśnie wówczas dojrzał pomysł przeprowadzenia operacji Wisła. W dniu 30. marca 1947 roku Biuro Polityczne KC PPR przyjęło stosowny dokument, gdzie stwierdzono: „W ramach akcji represyjnej wobec ludności ukraińskiej postanowiono w szybkim tempie przesiedlić Ukraińców i rodziny mieszane na tereny odzyskane, nie tworząc zwartych grup i nie bliżej niż 100 km od granicy”. Zgodnie z ustaleniami, deportacją miały być objęte wszystkie osoby narodowości ukraińskiej, niezależnie od poglądów politycznych (a wśród deportowanych Ukraińców byli szczerzy komuniści i zwolennicy ówczesnych polskich władz) oraz stopnia asymilacji z ludnością polską. Co więcej, deportacji podlegały również rodziny mieszane, a w tym przypadku nie chodziło tylko o męża lub żonę narodowości ukraińskiej. Aby trafić na listę do wysiedlenia wystarczyło mieć krewnego – wujka, babcię, kuzyna – Ukraińca. Później przymusowe wysiedlenia stosowano także wobec Polaków, którzy byli niewygodni dla władz i często tylko rzekomo wspierali ukraińskie podziemie. (Cdn.)
Roman Boryczko,
28.04.2025

