Nacjonalizm, który stał się powszechny (2)
Długa wojna i nowe wyzwania dla tożsamości
„Długa” wojna nieuchronnie niesie ze sobą nowe wyzwania. Euforia pierwszych miesięcy oporu ustępuje miejsca rutynie przetrwania. Socjologowie odnotowują nie tylko pozytywną dynamikę, ale także pewne regresy w zachowaniach, szczególnie w kwestii językowej. Analizując zmiany w kulturze i języku narodowym, można zauważyć interesujący, choć niejednorodny, trend. Według opinii publicznej, prawdziwy przełom językowy nastąpił w aktywnej fazie wojny: odsetek osób komunikujących się wyłącznie lub głównie po ukraińsku w domu wzrósł do 59%, podczas gdy używanie wyłącznie języka rosyjskiego w życiu codziennym spadło do historycznego minimum 6% (choć kolejne 12% komunikuje się w obu językach).
Zerwanie z rosyjskim polem informacyjnym stało się jeszcze bardziej radykalne: około 60% ankietowanych stwierdziło, że całkowicie zaprzestało słuchania rosyjskiej muzyki, a ponad 45% przestało oglądać rosyjskie filmy i seriale. Jednak obecnie obserwujemy efekt „stabilizacji plateau”. O ile na początku inwazji odmowa była masową, a czasem wręcz demonstracyjną reakcją na stres, to z czasem część obywateli powraca do swoich zwyczajowych praktyk w życiu prywatnym. „Bojkot kulturalny” pozostaje normą dla większości, ale pewna część odbiorców (zwłaszcza w segmencie rozrywkowym YouTube czy w mediach społecznościowych) z powodu zmęczenia lub przyzwyczajenia zaczyna ponownie konsumować produkty rosyjskojęzyczne, o ile nie mają one jawnie propagandowego charakteru.
Oleksij Haran wyjaśnia zjawisko, które występuje, gdy niektórzy ludzie zaczynają ponownie korzystać z treści w języku rosyjskim lub przechodzą na język rosyjski w życiu codziennym: „Myślę, iż ponieważ wojna się przedłuża, dla niektórych staje się to stanem naturalnym. Rzeczywiście, na początku był boom, ludzie celowo przeszli na język ukraiński, a potem niektórzy wrócili do języka rosyjskiego”. Profesor jest jednak przekonany, że strategicznie punkt bez odwrotu został już przekroczony: „Chociaż nadal uważam, iż tendencja do przechodzenia na język ukraiński była w naszym kraju bardzo silna i nie wróci do tego, co było wcześniej. Język rosyjski jest używany tylko w komunikacji nieformalnej, cała sfera oficjalna odbywa się po ukraińsku”. Jednak trendy socjologiczne to tylko wierzchołek góry lodowej. Podczas gdy profesor Haran podkreśla nieodwracalność zmian strategicznych, statystyki Ministerstwa Edukacji i Nauki wskazują na niepokojące wahania wśród młodzieży.
30. października br., na forum Ukraiński – język silnych, wiceminister edukacji i nauki Ukrainy, Anastazja Konowałowa opublikowała dane orientacyjne. Dynamika używania języka państwowego wśród uczniów przypomina sinusoidę: o ile w 2022 roku 46% dzieci stale używało języka ukraińskiego, o tyle w 2023 roku odsetek ten wzrósł do 55%, to w 2024 roku ponownie spadł do 49%. Badanie ujawniło również przyczyny takiego „wycofania się”, które leżą głównie w sferze psychologii i środowiska. 33% nastolatków komunikuje się po rosyjsku z przyzwyczajenia, 20% – dlatego, że w rodzinie dominuje komunikacja rosyjskojęzyczna, a 13% narzeka na brak ukraińskojęzycznego środowiska poza szkołą. Dlaczego tak się dzieje?
Politolog Artiom Kroitor jest przekonany: sedno problemu leży w psychologii społeczeństwa, żyjącego w chronicznym stresie. Według niego rok 2022 stał się czasem masowej mobilizacji ducha, kiedy pytanie „Kim jesteśmy?” stało się pytaniem o przetrwanie. Ale zasoby emocjonalne nie są nieograniczone. „Stres 2022 roku stworzył potrzebę trzymania się czegoś, co stało się tożsamością narodową. Ale stres nie może trwać wiecznie, ludzie wracają do codzienności, a to prowokuje poszukiwanie komfortowych warunków życia. I teraz obserwujemy odchodzenie od języka ukraińskiego wśród osób, które przeszły na niego w 2022 roku, ponieważ rosyjski jest dla nich nawykiem, strefą komfortu” – wyjaśnia Artiom Kroitor.
Ekspert zauważa, iż niebezpieczeństwo tkwi nie tylko w codziennych przyzwyczajeniach, ale również w tym, że wroga propaganda umiejętnie wykorzystuje to zmęczenie, aby siać podziały. „W 2024 roku pojawiły się negatywne memy w stylu „Twierdza Lwowska”, trwają dyskusje o minucie ciszy, a w Odessie znów spory wokół Puszkina. Nie mamy jeszcze ukształtowanego narodu politycznego, który miałby jasną świadomość swojej tożsamości. Gdyby powstał do 2022 roku, nie byłoby dziś spadku patriotyzmu” – dodaje Artiom Kroitor. (Cdn.)
Anastasia Stach, stażystka w
Fundacji Inicjatyw Demokratycznych im.
Ilka Kuczeriwa /https://dif.org.ua/
Opr. Roman Boryczko,
maj 2026

