Donald Trump i jego niebywałe szczęście
Dostęp do teorii spiskowej QAnon uzyskał światło dzienne 28. października 2017 r., kiedy użytkownik o imieniu Q zamieścił rzekomo ściśle tajne tajemnice rządowe na (niepoprawnym politycznie) forum dyskusyjnym 4chan, wnosząc wkład do wątku, omawiającego śledztwo Muellera w sprawie rosyjskiej ingerencji w wybory w Stanach Zjednoczonych (USA) w 2016 r. Warto zauważyć, że twierdzenie Q, iż ma specjalny dostęp do tajemnic rządowych, nie jest wyjątkowe; jest raczej częścią szerszego spektrum dyskusyjnego „anon”, obejmującego anonimowych użytkowników forów dyskusyjnych, którzy podają się za urzędników państwowych, mających dostęp do tajnych i zwykle wysoce niebezpiecznych informacji.
Q zaczął publikować w Internecie wskazówki, mające pomóc w odkryciu prawdy o świecie. Ta prawda mówi o rzeczywistości sterowanej i kontrolowanej przez potężne siły, wpływowych ludzi z hollywoodzkich elit, świata bankowości, NATO i, oczywiście, Partii Demokratycznej. Ci ludzie nie są tylko chciwi czy niemoralni – mają także wykorzystywać dzieci podczas rytuałów seksualnych i czcić szatana. „Plan” ma być odpowiedzią na ten stan rzeczy: dowódcy wojskowi w Stanach Zjednoczonych przekonali Donalda Trumpa, by startował w wyborach prezydenckich, a po wygranej – by rozprawił się raz na zawsze z „układem”, zesłał tych złych ludzi do więzienia w Guantanamo, gdzie najpewniej będą oczekiwać egzekucji. Niewiele lat po objawieniu się Q, nikt już tej teorii spiskowej nie jest w stanie zatrzymać.
To ideologia konspiracyjna i antysystemowa, zakorzeniona w quasi-apokaliptycznym pragnieniu zniszczenia istniejącego, skorumpowanego świata i zapoczątkowania obiecanego złotego wieku dla ludzi uczciwych. Zwolennicy Q wierzyli, iż ówczesny amerykański prezydent, Donald Trump, prowadził tajną wojnę przeciwko złowrogiej klice satanistycznych pedofilów i że w niedalekiej przyszłości nastąpi wielkie rozliczenie – co zwolennicy nazywają „burzą” – to czas, kiedy ci źli aktorzy głębokiego państwa zostaną złapani i aresztowani i… straceni. QAnon wchłonął innych spiskowców i wyznawców lepszego jutra globalnych ruchów antyrządowych, w tym przekonania radykalnych zbrojnych ruchów milicji z lat 90. Wygrana Trumpa w 2016 r. nie dała szczęścia radykałom. Nie aresztowano Hillary Clinton, nie zbudowano muru na granicy z Meksykiem. Q dawał wyjaśnienie, dlaczego tak się nie stało: w rzeczywistości to wszystko się dzieje, choć jest trudne do zrealizowania, czają się wszędzie wrogowie prezydenta, Klika okazała się silniejsza. Jak najbardziej możemy obserwować wzrost znaczenia QAnonu. Od 3 do 7 procent Amerykanów, to całe miliony głosujących. To więcej niż liczba Amerykanów, wyznających islam czy judaizm. W jednej ze swych ostatnich wiadomości Q przekazał, by jego wyznawcy nie czekali na jego kolejne słowa, wezwania, tylko działali na własną rękę. Takie grupy dają poczucie sensu: siedzisz przed komputerem i piszesz posty, ale tak naprawdę jesteś żołnierzem w wielkiej wojnie dobra ze złem. Zwolennicy QAnon dopuścili się już kilku aktów przemocy. 6. stycznia 2021 r. w Washingtonie tysiące zwolenników odchodzącego prezydenta Donalda Trumpa, rozgoryczonego swoją porażką (podważał wynik wyborów) wtargnęło do Kapitolu Stanów Zjednoczonych, gdy obie izby Kongresu prowadziły obrady, mające potwierdzić zwycięstwo Joe Bidena w wyborach z listopada 2020 roku. Po dostaniu się do budynku uczestnicy szturmu dopuszczali się licznych aktów wandalizmu i rabunku, zanim po kilku godzinach zostali usunięci przez siły policyjne.
Zarzuty w sprawie usłyszało 725 osób, a wyroki otrzymało 71. Jedno z największych w historii śledztw wciąż nie odpowiedziało na kluczowe pytania, dotyczące planowania i głównych odpowiedzialnych. Siedemset lat: taką w sumie karę otrzymali zwolennicy Donalda Trumpa, którzy wzięli udział w ataku na Kapitol 6. stycznia 2021 roku. Zachary Rehl, jeden z liderów Proud Boys, został skazany na 15 lat więzienia za przewodnictwo w ataku na Kapitol Stanów Zjednoczonych. Choć większość obywateli USA (83 proc.) negatywnie ocenia uczestników zamieszek, ocena tego, co się wówczas stało jest zdecydowanie inna w zależności od partyjnych sympatii. Aż 41 proc. wyborców Republikanów uważa, iż do Kapitolu wtargnęły „lewicowe grupy”, zaś 50 proc. – że „nietypowi” zwolennicy Trumpa. Jednocześnie 56 proc. Republikanów określiło zamieszki mianem „obrony wolności”, zaś 47 proc. – aktem patriotyzmu. Według innego sondażu, opublikowanego przez telewizję ABC, ponad połowa wyborców prawicy uważa, iż uczestnicy zamieszek „bronili demokracji”. (Cdn.)
Roman Boryczko,
lipiec 2024

