Charytatywnie zmilitaryzowani neoliberałowie
Od wielu lat początek roku jest kolejnym finałem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. To ważna akcja, której celowości nie warto podważać, nie znaczy to jednak, iż nie można zastanowić się nad „otoczką”, jej towarzyszącą. Owa „otoczka” bowiem – zadziwia. W tym roku licytować na rzecz WOŚP, można było m.in. „możliwość zostania pilotem F-16” (1), sam Jurek Owsiak rozpoczął wielki finał akcji, właśnie od przelotu myśliwcem do Poznania. W tym dniu pochwałom dla wojskowych nie było zresztą końca, za ich wspaniałą postawę, za ponowne włączenie się do zbiórki oraz aukcji. Dziwne tylko, że za owymi pochwałami, za „fajerwerkami” w postaci „przelotu myśliwcem”, pokazom sprzętu wojskowego i wszelkim „och i ech”, nie podążała choćby drobna refleksja.
W trakcie tego finału jak dotąd, zebrano kwotę około 36 118 272 zł, rzec można wspaniale, choć to nawet nie równowartość jednego F-16 (2). Czy wobec powyższego, nie lepiej na przyszłość, zamiast wychwalać wspaniałych pilotów, dzielnych żołnierzy o wielkim sercu, nie namówić tych dobroczyńców na sprzedaż jednego samolotu? Tak, pomarzyć można. Zamiast tego jest podziwianie „naszych Jastrzębi”, podczas którego nie może, być mowy o jakichkolwiek słowach krytyki wobec wojska. Wydaje się, iż jednak mogłyby one paść z ust przedstawicieli fundacji, która za cel stawia sobie: „(…) działalność w zakresie ochrony zdrowia, polegająca na ratowaniu życia chorych osób, w szczególności dzieci, i działanie na rzecz poprawy stanu ich zdrowia, jak również na działaniu na rzecz promocji zdrowia i profilaktyki zdrowotnej” (3). Czy wobec powyższego, nie warto było zwrócić uwagę wojskowym na ich uporczywy brak zgody na wprowadzenie stałego monitoringu hałasu, generowanego przez F-16? Być może fundacja, prowadząca program powszechnych przesiewowych badań słuchu u noworodków, nie interesuje się negatywnym oddziaływaniem hałasu u osób dorosłych? Najwyraźniej utrzymanie atmosfery powszechnej szczęśliwości i wielkiego święta podczas finałowej zbiórki, jest stawiane na pierwszym miejscu. Zapewne to jakaś taktyka, bo ostatecznie brak krytycyzmu zaczyna być stałym komponentem działań WOŚP już od dłuższego czasu.
Przystanek Woodstock to festiwal muzyczny, będący formą podziękowania fundacji wszystkim wolontariuszom i ludziom, wspierającym jej styczniowe, finałowe działania. Początkowo sam festiwal wydawał się nawiązywać nie tylko nazwą, ale także hasłem mu towarzyszącym (Miłość, Przyjaźń, Muzyka) do oryginalnego Festiwalu Woodstock z 1969. Historyczny amerykański festiwal był niewątpliwie świętem kontrkultury, impreza Jurka Owsiaka raczej nie aspiruje nawet do takiego miana. Hasło festiwalu szybko uzupełniono o dodatkowe akcenty – stop przemocy, stop narkotykom. Jeśli nieoficjalnym symbolem amerykańskiego Woodstocku stał się liść konopi indyjskiej, podobnie jak brak interwencji służb policyjnych, a dokładniej rezygnacja z antynarkotykowej krucjaty w trakcie koncertów – „polski Woodstock” stanowi wręcz idealne przeciwieństwo. Patrole policji i celników z psami od lat witają młodzież jadącą na festiwal już na peronach kolejowych, traktując wszystkich jako potencjalnych przestępców. Na terenie samego festiwalu również nie brakuje ochroniarzy oraz „tajniaków”. Cóż wolność wolnością, ale widać w ograniczonym zakresie. Znamienna jest też konieczność uzyskiwania akredytacji przez dziennikarzy, mimo, iż jest to impreza masowa, gdzie żadne akredytacje nie powinny być wymagane. Działanie to służy głownie dbaniu o odpowiednie sformatowanie przekazu dotyczącego Przystanku, impreza bowiem była wielokrotnie atakowana, głownie przez media katolickie i prawicowe. Idąc więc w kierunku polityki „represyjnej”, a nie w stronę „wolności słowa”, organizatorzy zadbali o możliwość odmawiania akredytacji, jednocześnie robiąc wiele, by zjednać sobie przychylność największych mediów. Nie było to trudne, zwłaszcza od momentu uruchomienia na festiwalu Akademii Sztuk Przepięknych. To właśnie tu w ramach prowadzonych wykładów i spotkań, uczestnicy festiwalu, mogli zapoznać się z poglądami takich guru „kontrkultury” jak Rzecznik Praw Obywatelskich dr Janusz Kochanowski, ojciec terapii szokowej i prywatyzacji Leszek Balcerowicz, czy znany dziennikarz i piewca neoliberalizmu Tomasz Lis. To oczywiście nie wszyscy znamienici goście Akademii, jednak jasno daje się wyczuć, że obecność choćby tych wymienionych gości powinien wzbudzić w uczestnikach jak i organizatorach pewien dysonans poznawczy. Jak bowiem konserwatywny RPO pan Kochanowski, sławny z takich cytatów jak: „Istnieje związek między homoseksualizmem a pedofilią – pedofile to w wielkiej części właśnie homoseksualiści.” (4) czy „Nie lubię feministek, bo one nie lubią kobiet. Feministki to kobiety niespełnione w normalnych rolach.” (5); pasuje do młodzieżowego festiwalu sławiącego miłość i tolerancję? Co, odpowiedzialny za polską prywatyzację w ramach swoistej terapii szokowej (6), Leszek Balcerowicz ma do powiedzenia młodym osobom, uciekającym przed wizją bezrobocia w kraju, czy mogącym uczestniczyć w imprezie takiej jak Przystanek Woodstock, głownie dlatego, że wstęp na nią jest bezpłatny? Podobnie dziwić może obecność Tomasz Lisa, który słynie przecież nie tylko z uwielbienia dla neoliberalizmu, ale też wojennej krucjaty USA, widać symbol pacyfki, wpisany w nazwę festiwalu, to tylko kolejny znak firmowy. Za tą ostatnią tezą, przemawia także obecność wojska na festiwalu. Żołnierze nie tylko prezentują „pacyfistom” nowoczesny sprzęt wojskowy, czy częstują tradycyjną grochówką, w związku z uzawodowieniem armii, trwa też intensywna agitacja ewentualnych rekrutów. Jak słusznie zauważył pewien lewicowy publicysta:
„W przyszłym roku proponuję, aby pan Owsiak w ramach cięcia kosztów (w końcu to jeden ze skutków prywatyzacji, a i może dodatkowo pomóc w dobie kryzysu) bardziej skondensował imprezę. Krisznowcy powinni rozdawać jedzenie z wojskowych transporterów opancerzonych, a Wałęsa przemawiać w tym samym czasie, stojąc w wieżyczce. Tło muzyczne stanowiliby sataniści, śpiewający metalowe teksty o Bogu na Przystanku Jezus. Marek Borowski (czy jak się nazywa obecny przewodniczący SdPL) i jego młodzież zachwalaliby koszulki z Che Guevarą, a księża spowiadający na Przystanku Jezus częstowali jointami i piwem.” (7)
Warto zwrócić w tym miejscu uwagę na swoistą przemianę samego Jurka Owsiaka. W 2004 r. Owsiak protestował, razem z antyglobalistami, anarchistami, lewicowcami i ekologami, przeciw Europejskiemu Forum Gospodarczemu. Dziś za to sam uczestniczy w takich spotkaniach neoliberałów, jak Forum Ekonomiczne w Krynicy. Mimo, iż do niedawna był zagorzałym krytykiem, teraz coraz przychylniej wypowiada się o prywatyzacji szpitali (8). Oczywiście przy dużej dozie sympatii dla organizatora WOŚP, można uznać, że takie zbliżenie do poglądów establishmentu, jest tylko swoistym wybiegiem. Kto wie, jeśli pan Owsiak widzi, iż jeden telefon Baracka Obamy do Donalda Tuska, gwarantuje, że ten drugi wysyła do Afganistanu dodatkowych 600 polskich żołnierzy (9), liczy na podobnie szybkie działanie premiera w sprawach służby zdrowia? Czy jeśli dowiadujemy o instalacji, mimo kryzysu, najnowocześniejszej w Europie tarczy przeciw wrogim okrętom – program wart 420 mln zł (10) – a, w tym samym czasie słyszy się o kolejnym zamieszaniu, związanym z Narodowym Funduszem Zdrowia i rzekomym utrudnianiu dostępu do niektórych badań i zabiegów, wówczas możemy pomarzyć, by takie kwoty przeznaczane były na społeczny cel. I może to jest również marzenie Jurka Owsiaka?
Wypada jednak rozważyć także inną hipotezę; wydaje się ona zresztą lepiej wyjaśniać funkcjonowanie większości organizacji pozarządowych (NGO, non-governmental organization). Wystarczy sobie bowiem zdać sprawę z mechanizmów, które pozbawiają tzw. trzeci sektor niezależności. Istotna będzie tu choćby sprawa pozyskiwania środków finansowych. Konkurencja w obszarze ich pozyskiwania jest ogromna, a sama możliwość otrzymania grantów jest obwarowana wieloma obostrzeniami. Po co więc NGO mają utrudniać sobie funkcjonowanie, wzbudzając kontrowersje u ewentualnych darczyńców, czy ryzykując, że nie spełnią wymagań zawartych w danym programie przyznającym dotacje? Zwycięża konformizm. Identyczna zasada przekłada się na współpracę i pozyskiwanie środków z budżetu państwa czy współpracę z lokalnym samorządem. Im większa akceptacja systemu, tym łatwiej pozyskać od niego wsparcie – logiczne. Dodatkowo, jeśli NGO stara się pozyskiwać środki na swoje działania, musi mieć możliwość przekazywania informacji o swoich celach i działaniach. Pojawia się więc konieczność dobrej współpracy z mediami. Nie ma chyba potrzeby wyjaśniać, iż ci, którzy kontestują rozwiązania systemowe, w które IV władza mediów tak doskonale się wpisuje, na „dobrą prasę” liczyć nie mogą. Środki, o jakie starają się NGO’sy, są warte popadania w taki konformizm. Dziś nawet firmy „oszczędzające” na podwyżkach dla pracowników, czy nagminnie łamiące ich prawa, są gotowe wspierać akcje charytatywne i wszelakie działania „pro-społeczne”, które mogą zapewnić im dobrą public relations (11). Dodatkowo same zaangażowanie w działalność organizacji pozarządowych podlega swoistej degradacji, degradacji, jaka dobrze wpisuje się w założenia kapitalizmu. Wolontariusze to najczęściej „tania siła robocza”, pracują za darmo na tych członków organizacji, których pozycja jest lepsza, pozwala na samodzielne realizacje projektów, gwarantujących wypłatę „pensji” dla danego koordynatora projektu. Maluczcy muszą się starać i czekać na swoją kolej, wspinając się po hierarchicznej drabinie. Liczy się bowiem kariera i zysk, stąd wolontariat w fundacji czy stowarzyszeniu, stanowi nierzadko uzupełnienie do CV, mające zaświadczać o zaangażowaniu przyszłego pracownika i tym samym zwiększać jego „atrakcyjność na rynku”. Dodatkowo utworzenie stowarzyszenia czy fundacji, bywa traktowane jak sposób na „własny biznes”. Jak grzyby po deszczu powstają więc podmioty, stanowiące rodzaj „firm”, opartych na samozatrudnieniu, specjalizujące się w prowadzeniu wszelakich „szkoleń” i pozyskiwaniu dotacji (12). Poczucie misji, oddanie sprawie, jest w takim modelu działania zupełnie niewskazane.
Przedstawiciele NGO’s-ów zdają się stać w rozkroku. Jedną nogą w strefie deklarowanej niezależności, drugą w samym centrum systemu. Potrafią być jednocześnie „lekiem” na niewydolności aparatu państwowego, jak i nośnikiem „choroby” w postaci ideologii oraz idącymi za nią działaniami, mającymi podważać zasadność pewnych zadań państwa. Z jednej strony wyręczanie pomocy społecznej państwa, choćby w postaci organizacji świetlic środowiskowych dla dzieci z ubogich i niewydolnych wychowawczo środowisk. Z drugiej podważanie konieczności wypłacania np. zasiłków dla bezrobotnych, a w zamian promowanie całego cyklu szkoleń bezrobotnych, nie dających najczęściej żadnej gwarancji przyszłego zatrudnienia. Takie przykłady można mnożyć. Widać stanie w rozkroku jest dla niektórych wygodne.
Tak duża i powszechnie szanowana fundacja jak WOŚP, podlega wyraźnie podobnym zależnościom; ze względu na skalę działania są one w jej przypadku chyba jeszcze bardziej widoczne. Czy namawiam w tym miejscu do bojkotu trzeciego sektora i jego działań? Nie jest to moim priorytetem, bardziej zależy mi na tym, by dalej samodzielnie analizować jego ograniczenia, tak by móc wyciągać z nich wnioski. Wydaje się bowiem, że największym problemem staje się uznanie, iż również w obszarach, które swoim zasięgiem działania obejmują NOG’sy, obowiązuje tak propagowany przez neoliberałów slogan – There is no alternative.
Łukasz Weber
Przypisy:
(1) http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=300622 [12.01.10];
(2) Cena jednego samolotu bez uzbrojenia to ok. 42 mln dolarów;
(3) http://www.wosp.org.pl/fundacja;
(4) „Fakt”, 28. maja 2005, s. 2 (debata o pedofilii);
(5) 24.09.2009, „Kropka nad i” w TVN24;
(6) O „prywatyzacji” i transformacji, zapewnionej m.in. przez Balcerowicza – zob.: J.Tittenbrum, Z deszczu pod rynnę. Meandry polskiej prywatyzacji, t.1-4, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2008 r.; T. Kowalik, www.PolskaTransformacja.pl, Wydawnictwo MUZA, Warszawa 2009 r.;
(7) Piotr Ciszewski, Pomieszanie z porąbaniem, http://www.lewica.pl/blog/ciszewski/19834/ [12.01.10];
(8) XVII Finał WOŚP – wywiad z Jerzym Owsiakiem http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/34553 ; http://www.dziennik.pl/multimedia/article318421/Pytajnik_DZIENNIKA_Jurek_Owsiak_o_prywatyzacji_szpitali.html [12.01.10];
(9) http://www.rp.pl/artykul/68342,401434_Premier__Dodatkowi_zolnierze_skroca_afganska_misje.html [12.01.10];
(10) Tarcza będzie bronić polskiego wybrzeża, http://www.rp.pl/artykul/84379,414654_Tarcza_bedzie_bronic_polskiego_wybrzeza.html [12.01.10];
(11) Bezinteresowny sponsoring…? http://www.faczestochowa.bzzz.net/index.php?option=com_content&view=article&id=68:bezinteresowny-sponsoring&catid=45:archwium&Itemid=1 [12.01.10];
(12) Zob. M. Janasik, Obywatelskość kontrolowana, w: „Magazyn Obywatel” nr 3/2009 (47).
Pierwodruk: Inny Świat nr 31
