A jednak kolejna wojna: Iran – wrogowie i cisi wspierający… (2)
Arabia Saudyjska i Iran od dziesięciu lat prowadzą wojnę zastępczą w Jemenie. Iran wspiera ruch Houthi (szyitów), podczas gdy Arabia Saudyjska wspiera opozycyjną koalicję, złożoną z sił świeckich i sunnickich islamistów. Irak pod amerykańską okupacją wojskową znajduje się w szczególnie trudnej sytuacji. Z jednej strony jest uważany za generalnie proamerykański i gości kilka amerykańskich baz wojskowych. Z drugiej strony około 60% jego ludności to szyici, z których wielu uznaje duchowy autorytet irańskich ajatollahów. Ponadto znaczną część irackich sił zbrojnych stanowią Haszd asz-Szaab (Siły Mobilizacji Ludowej), koalicja zbrojnych grup szyickich, z których część wchodzi w skład sieci sojuszniczej Iranu. Dziś obie strony konfliktu przypuszczają ataki na Irak: Izrael atakuje Haszd asz-Szaab, Iran atakuje cele amerykańskie, a także kurdyjski region autonomiczny w północnym Iraku, który tradycyjnie utrzymuje bliskie stosunki ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem. W tej wojnie Irak nie ma wpływu na żadną ze stron, jego terytorium jest polem bitwy.
Oman stara się być neutralny, ma długie i nieprzerwane w historii przyjazne stosunki z Iranem. Wynika to z jego ścisłej polityki neutralności: jest skłonny do zawierania umów z każdym, nie zbliżając się zbytnio do nikogo – podobnie jak Szwajcaria. Z tego samego powodu ani Iran, ani jego przeciwnicy nie niepokoją Omanu. To jedyny kraj na Bliskim Wschodzie bez zagranicznych baz wojskowych. Oman jest tradycyjnym mediatorem między Iranem a krajami Zachodu. Sułtani Omanu i ich dyplomaci odegrali kluczową (choć nie zawsze publiczną) rolę w organizacji negocjacji, które doprowadziły do zawarcia umowy nuklearnej z Iranem w 2015 roku, a także rozmów w latach 2025–2026, poprzedzających obecną wojnę. Oman prawdopodobnie nadal utrzymuje kanał komunikacji dla zakulisowych negocjacji między walczącymi stronami.
Liban jest pod dużym wpływem Izraela. W Libanie możemy mówić o dwóch przeciwstawnych siłach. Z jednej strony, Hezbollah, najważniejszy z irańskich pełnomocników, organizacja terrorystyczna i jednocześnie najsilniejszy ruch polityczny, reprezentujący interesy libańskich szyitów (około 30% populacji). Z drugiej strony, rząd Libanu (pod naciskami Izraela), który uważa Hezbollah za główną przyczynę długotrwałej dysfunkcji państwa i dąży do jego rozbrojenia, lecz nie dysponuje wystarczającymi siłami. Do niedawna Iran postrzegał Hezbollah jako istotny czynnik odstraszający dla Izraela: gdyby państwo żydowskie zaatakowało Republikę Islamską, Hezbollah natychmiast zaatakowałby je od północy. Jednak podczas „wojny 7. października” ugrupowanie to zostało osłabione: jesienią 2024 roku Izrael przeprowadził przeciwko niemu zakrojoną na szeroką skalę operację, która obejmowała ataki bombowe z wykorzystaniem pagerów, zabójstwo niemal całego kierownictwa oraz inwazję lądową. Rząd libański, stał się on w rzeczywistości sytuacyjnym sojusznikiem Izraela w walce z Hezbollahem.
W lutym 2026 roku, przed atakiem na Iran, Izrael przeprowadził kilka ataków na cele Hezbollahu w południowym Libanie, niszcząc część ich zapasów broni i zabijając kilku dowódców. Liban otrzymał wówczas ostrzeżenie: jeśli Hezbollah zainterweniuje w nadchodzącej wojnie, Izrael zaatakuje nie tylko ich, ale także cywilną infrastrukturę kraju, w tym lotnisko w Bejrucie. Hezbollah rzeczywiście interweniował: w nocy 2. marca ostrzelał rakietami północny Izrael. W odpowiedzi izraelskie siły powietrzne zaatakowały jego pozycje w południowym Libanie i Dolinie Bekaa na wschodzie, a także w Dahii, szyickiej dzielnicy Bejrutu. Następnie Siły Obronne Izraela przeprowadziły operację lądową. Armia libańska wycofała się, aby umożliwić Izraelczykom zaatakowanie Hezbollahu. Podczas obecnej wojny Izrael przeprowadził naloty na południowy i wschodni Liban, odpowiadając na ataki Hezbollahu.
Konflikt wybuchł po tym, jak Hezbollah wystrzelił rakiety w kierunku Izraela, próbując pomścić śmierć najwyższego przywódcy Iranu, Alego Chamenei. Izraelski minister obrony, Israel Katz, ostrzegł prezydenta Libanu, Josepha Aouna, że jego kraj zapłaci „bardzo wysoką cenę”, jeśli nie rozbroi Hezbollahu. Unia Europejska wzywa wszystkie strony do zachowania powściągliwości i deeskalacji konfliktu. Grecja wysyła swoje okręty do obrony Cypru. Wielka Brytania, która utrzymuje dwie bazy wojskowe na Cyprze, zrobiła to samo. Publiczny żal z powodu wojny nie oznacza potępienia Stanów Zjednoczonych i Izraela jako agresorów. W tym duchu wypowiadali się między innymi ministrowie spraw zagranicznych Francji, Jean-Noël Barrot i kanclerz Niemiec, Friedrich Merz. Pakistan, który historycznie ma skomplikowane stosunki z Iranem i własną, liczną społeczność szyicką (która już zorganizowała zamieszki uliczne, w wyniku których zginęło ponad 20 osób), również skrytykował USA i Izrael – i ponownie nie podjął żadnych praktycznych kroków. Pakistan ma dziś swoją wojnę, właśnie zaczęła się wojna z Afganistanem. Mimo że Pakistan odegrał kluczową rolę w ułatwieniu i negocjowaniu porozumienia z Dohy, które utorowało drogę do wyjścia USA z Afganistanu oraz szybkiego powrotu talibów do władzy i był jednym z nielicznych państw, które oficjalnie uznały rząd talibów podczas ich pierwszego okresu rządów w Afganistanie w latach 1996–2001 – stosunki między krajami nie są neutralne. Pakistan twierdzi, że grupa Tehrik‑i‑Taliban Pakistan (TTP) — znana również jako pakistańscy talibowie — dokonuje ataków na terytorium kraju ze swojej bazy w Afganistanie i że afgańscy talibowie nie robią nic, aby ich powstrzymać.
Afgański minister spraw zagranicznych, Amir Khan Muttaqi, odwiedzając Nowe Delhi, przywrócił stosunki dyplomatyczne między Afganistanem a Indiami — rywalem Pakistanu. Indie chcą inwestować w region, podczas gdy talibowie starają się zakończyć swoją izolację poprzez nawiązywanie relacji z państwami ościennymi. To musiało skończyć się wojną. Z tureckiego punktu widzenia ryzyko, związane z wojną w Iranie rośnie na wielu poziomach. Dla Ankary największym zmartwieniem pozostaje wątek kurdyjskiej militaryzacji (już nie raz wspieranej przez USA). Turcja dotychczas zachowywała neutralność w wojnie z Iranem. Przed izraelsko-amerykańskim atakiem na Tehran Ankara podjęła kilka prób mediacji między stronami. Dla Turcji stawka jest bowiem wysoka. Wojna dotyka kilku kluczowych interesów Ankary: jej roli jako członka NATO, stosunków z USA, stabilności na własnych granicach. Pozostaje jeszcze wystrzelenie przez Iran rakiety na… Turcję. Irański (podobno!) pocisk miał lecieć w kierunku tureckiej bazy wojskowej Incirlik, w której stacjonują również amerykańskie wojska. Baza ta jest ważnym miejscem dla operacji NATO w całym regionie i odegrała decydującą rolę w walce z terrorystyczną grupą ISIS. Składowane tam są również amerykańskie bomby atomowe w ramach udziału NATO w programie nuklearnym.
„Otworzyć puszkę Pandory” – źródło niekończących się kłopotów, nieszczęść lub nagłe wywołanie serii katastrof.
Roman Boryczko,
marzec 2026

