„Pie***lić Polskę i Polaków”?
Polska podzielona opinia publiczna z wielkim zainteresowaniem oczekiwała na decyzję „podnóżka”, nominata partii proukraińskiej Prawa i Sprawiedliwości, prezydenta Karola Nawrockiego, która to partia w obecnej polskiej perspektywie przedwyborczej zmieniła wiatr na retorykę antyukraińską, co zakrawa o szczyty hiprokryzji. Jak wiemy Ukraina i jej prezydent licytują wysoko, licytują bo mogą! Nad Wisłą mają frajera i swojego „sługę” do „dojenia” i wyciągania kolejnych pieniędzy na wojnę, która podobno leży w naszym żywotnym polskim interesie.
Prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski postanowił nadać jednej z elitarnych jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy imię „Bohaterów UPA”. Oczywiście była to zagrywka, nastawiona na szukania wsparcia u sił szowinistycznych (skrajnych nacjonalistów) na Ukrainie, w ogóle nie nastawiona na polską wrażliwość, czy choćby elementarną przyzwoitość strony ukraińskiej. Polacy mieli jak zwykle przytakiwać a polską infosferę miał przykryć ukraiński parasol dezinformacji, jedynie słusznej proukraińskiej narracji i pełnego zrozumienia do coraz bardziej posuniętej banderyzacji Ukrainy i polskiego dla niej przyzwolenia.
Kanał Zero przywołał wypowiedź Ihora Mojsiczuka (krytyk Zełenskiego objęty oficjalnymi ukraińskimi sankcjami). Według jego relacji Zełenski podczas jednej z narad miał odpowiedzieć na prośby, by nie nadawać jednostce imienia UPA, słowami: „Pie***lić Polskę i Polaków”. Dziennikarka Arleta Bojke (Kanał Zero) zaznaczyła przy tym, że jest to relacja z trzeciej ręki, której „nie da się zweryfikować” i która może być zarówno prawdziwa, jak i nieprawdziwa. Patrząc na chłodno, co robią podobno nasi sojusznicy na kierunku polskim można się po nich spodziewać właściwie wszystkiego.
Media (m.in. Rzeczpospolita) nagłośniły wzmożoną aktywność ukraińskich służb na terenie Polski. Według doniesień, strona ukraińska ma rozpracowywać środowiska prorosyjskie, a także prowadzić werbunek wśród obywateli Ukrainy, mieszkających w Polsce, co rodzi pytania o suwerenność tych działań. Zresztą dziwna wypowiedź pani Natalii Panczenko dla ukraińskiego 5. Kanału nigdy nie znalazła swojego dalszego biegu choćby w polskich służbach, które powinny się tym zainteresować. „Dziś co dziesiąty mieszkaniec Polski to Ukrainiec. Rozdmuchiwanie nieprzyjaźni między Ukraińcami a Polakami jest bardzo niebezpieczne, zwłaszcza dla Polski. Bo to na terytorium Polski zaczną się bójki, to na terytorium Polski zaczną się podpalenia jakichś sklepów, budynków i tak dalej (…)”.
Praktycznie nie ma tygodnia w Polsce, gdy w przestrzeni medialnej nie słyszymy o serii poważnych pożarów obiektów przemysłowych i magazynowych. Włocławek (woj. kujawsko-pomorskie): potężny pożar hali magazynowej, w której przechowywano żywice i rozpuszczalniki. Charnowo (woj. pomorskie): olbrzymi pożar fabryki aerozoli. Ogień objął około 6 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni. Od roku polskie hale płoną z niespotykaną wcześniej częstotliwością! „Pie***lić Polskę i Polaków”? Tak miała wyglądać od strony ukraińskich decydentów ta przedziwna zależność? Polska według wyliczeń w roku 2026 przekazała informację, iż wartość polskiego wsparcia dla Ukrainy przekroczyła 21 mld euro; w stosunku do PKB jesteśmy jednym z największych darczyńców na świecie. Mimo takich gestów rząd w Kijowie prowadzi politykę, opartą na całkowitej dominacji nad słabszym (Polską), prowadzi zupełnie autonomiczną politykę nie patrząc się na nasz kraj, omijając nasze interesy ponad naszymi głowami – rząd w Kijowie prowadzi asertywną politykę handlową (zwłaszcza w kwestii eksportu zboża i produktów rolnych), która uderza w polski rynek, wymuszając ustępstwa ze strony Warszawy na arenie międzynarodowej. Podobnie się ma z praktyką sektora transportowego, czy produkcji dronów, gdzie Polska na tą chwilę nie uczestniczy w tych zaawansowanych projektach. Jesteśmy najzwyczajniej na świecie ignorowani i pomijani! Do ukraińskich fruktów zapraszać będą innych… (Cdn.)
Roman Boryczko,
22.06.2026

