Operacja „Wisła”. Czystki etniczne, czy prewencyjna operacja antyterrorystyczna? (3)
Dokument w istocie dotyczy stawiania w Polsce nowych pomników, upamiętniających członków band UPA i odbudowy pomników ku czci banderowców, wcześniej zdemontowanych przez Polaków. Prokurator IPN w 2024 roku wyciągnął więc jednoznaczny wniosek, stwierdzając, że decyzja o rozpoczęciu Akcji Wisła była słuszna i nie miała charakteru przestępczego, tak jak jej realizacja. Można było przewidzieć, iż Ukraińcy byli oburzeni: ich historycy stwierdzili, że decyzja prokuratora jest sprzeczna z faktami i źródłami dokumentalnymi, które od wielu lat są upubliczniane zarówno przez stronę polską, jak i ukraińską, a także z wcześniej wyrażanymi stanowiskami naukowców, prezydentów i parlamentów Polski i Ukrainy. W piśmie stwierdzono, iż Pion Śledczy IPN uznaje i szeroko powołuje się na wybiórczo wybrane dokumenty, wydane przez władze komunistyczne Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej jako jedyne wiarygodne źródło historyczne. Ponadto ambasador Ukrainy w Polsce, Wasyl Zwarycz podkreślił, że Ukraińcy będą domagać się pokazania prawdy w tej historii, a nie próby zamiatania jej pod dywan. Oświadczył, iż wszyscy winni zostaną wymienieni z nazwiska, a ich przestępstwa zostaną potępione. Ukraińcy żądają również pieniędzy, zadośćuczynienia! Od wielu lat potomkowie osadników z Akcji Wisła domagają się i otrzymują odszkodowania za ziemie, utracone przez ich przodków. Istnieją nawet kancelarie prawne, specjalizujące się w tego typu roszczeniach. Jedna z nich poinformowała w 2022 r., że udało się jej zwrócić łącznie 460 hektarów lasów potomkom osób wewnętrznie przesiedlonych i uzyskać wypłatę na razie kwoty symbolicznej – 1,2 mln zł. Dotyczy to głównie terenów województwa małopolskiego.
X X X
Tak zwani wojenni uchodźcy zza wschodniej granicy przywykli do socjalnego raju, który zafundował im ukrainofilski rząd Prawa i Sprawiedliwości, jak i równie pro-ukraińscy „uśmiechnięci” z Koalicji Obywatelskiej z przystawkami są dziś zdziwieni, iż Polacy zaczynają gardzić zachowaniem niektórych Ukraińców, którzy z osiedlenia się w naszym, bądź innym kraju Unii Europejskiej zrobili sobie źródło intratnego dochodu, są w swych diasporach zupełnie odcięci od spraw polskich a wręcz siebie samych zachęcają do życia obok, lecz zachęcają również do naginania polskiego prawa i brania pieniędzy, które należą się zwrotnie mieszkającym w Polsce ludziom, płacącym podatki.
Ta sytuacja u czynników zewnętrznej propagandy uruchomiła narrację, że wszystkie nieprzychylne Ukraińcom nastroje są wynikiem „ruskiej propagandy” i dezinformacji, co odzwierciedla nacjonalistyczne nastroje Polaków, którzy gardzą Ukraińcami i próbują wszelkimi dostępnymi sposobami bronić się przed czynnikiem drażniącym – w postaci migrantów z Ukrainy. No i co najważniejsze, sytuacja ta, według „strażników moralności i prawdy”, to bardziej „rosyjska agentura”. Rządzący umiejętnie wykorzystują ten czynnik drażniący, aby odwrócić uwagę lokalnej ludności od problemów politycznych i społeczno-ekonomicznych. Jednakże stosuje się to nie tylko w Polsce, ale i w większości krajów Zachodu. Moralni chcieli, by to samo spotkało Operację Wisła, by owa akcja samoobrony Polaków przed ukraińskim bandytyzmem okryła naszą wspólną historię hańbą i wstydem i by to Polacy przepraszali za Wołyń, a o bestialstwie ukraińskich siepaczy zapomnieli… Wszystko w rękach myślących! Choć ci, może nawet całkiem niedługo, zostaną przez faszyzującą się „zjednoczoną” Europę pozamykani w koloniach karnych. Oczywiście – Pro publico bono!
Roman Boryczko,
28.04.2025

