Mać Pariadka – anarchistyczny reprezentant prasy alternatywnej (8)

 

Rozwój prasy alternatywnej

Prasa alternatywna zaczęła się ukazywać w połowie lat 50. XX w. Za pierwsze pismo alternatywne uważa się amerykański magazyn The Village Voice, który powstał 1955 roku. Od tego czasu ilość tytułów rosła bardzo szybko. W latach 1957-1970 w krajach zachodnich istniało ponad 50 tys. pism związanych z szeroko rozumianą kontrkulturą. Do najważniejszych należały amerykańskie: East Village Other (Nowy York), Frez Press (Los Angeles), WIN, New Left Review, The New Utopia, Alternativ; brytyjskie: IT (International Limes) z Londynu, The Black Dwarf, Anarchy, Anarchist Weekly Freudom (anarchistyczne), Red Patriot (maoistowskie); francuskie: Actuel (Paryż), Internationale Situationiste, L’Idiot International, Bulleti du Mouvment du 22 Mars, Barricades; niemieckie: Konkret, Berliner-extra-Dienst, Rote Fahne, Was tun, Spartakus, Roter Dialog, Schwarze Protokole (anarchistyczne); holenderski Aloha. (Chorązki,1996: 14-15)

W krajach zachodnich prasa ta przybierała najróżniejsze formy i kształty. Niektóre pomysły były na tyle oryginalne, że z czasem zostały wykorzystane przez prasę oficjalną. W przeciwieństwie jednak do krajów Europy Środkowo-Wschodniej, sprzedawane były powszechnie w salonach prasowych, choć istniały również pisma, zawierające bardziej radykalne treści, które rozprowadzano nieoficjalnymi kanałami.

W prasie zachodniej wykorzystywano wszelkie nowinki techniczne, by stworzyć niepowtarzalne dzieło. Jednym ze sposobów urozmaicania druku, było wykorzystywanie całej gamy kolorów, mieszania ich i otrzymywania niesamowitych barw, które wypełniały strony. Śmiało wykorzystywano komputery i ich możliwości. Odpowiednie oprogramowanie i nowatorskie techniki składu umożliwiały ożywienie, zdynamizowanie treści, która potrafiła przepływać falą przez całą stronę, unosić się w bąbelkach, itp. Tekst nie był justowany i niejednokrotnie stylizowany był na poszarpany. Szybko z nowymi pomysłami zainteresowali się wydawcy kolorowych pisemek, np. Playboya. (Płaneta, 1996: 48-50)

Zupełnie inne były początki prasy alternatywnej w Polsce. Pojawiła się ona tu pod koniec lat 70., kiedy to Janusz „Jany” Waluszko z Gdańska, wydaje pierwszy numer Nietoperza. Należy w tym miejscu zastrzec, że o ile na Zachodzie prasę alternatywną określano również mianem prasa drugoobiegowa, to w Polsce wyglądało to inaczej. Pod rządami komunistycznymi funkcjonowały trzy obiegi prasy. Pierwszy obieg to oficjalne, rządowe gazety, które były pisane pod dyktando władz. Drugi obieg zarezerwowany był dla opozycji, która nie miała możliwości wydawania legalnie gazet, przez co była zmuszona do podziemnego tworzenia i kolportowania tzw. bibuły. Środowiska kontrkulturowe, które w owym czasie walczyły z opozycją ramię w ramię z totalitarną władzą, postrzegały ją jednocześnie jako element systemu. Solidarność wraz z resztą opozycji dążyła bowiem do przejęcia władzy, co nie mieściło się w koncepcji środowisk kontrkulturowych, a szczególnie anarchistycznych. Z tego powodu wydawali oni niezależnie od opozycji, jak i oczywiście obok oficjalnego obiegu prasy, własne pisma, które stworzyły trzeci obieg prasy.

Wychodzącym w Polsce wydawnictwom najbliżej było do stylistyki zinów punkowych, które w latach 60. XX w. narodziły się w Europie (w Wielkiej Brytanii). Główną przyczyną tego był fakt, że w przeciwieństwie do Europy Zachodniej, dostęp do nowoczesnych technik był niemożliwy, a samo wydawanie takich periodyków było notabene zakazane. Początkowo była ona wykonywana w sposób dość prymitywny. Robiono ją głównie ręcznie. Wycinano litery z popularnych czasopism, z których następnie komponowano tekst. Wycinanki mieszano z tekstami pisanymi zarówno ręcznie, jak i na maszynie. Tak powstały numer był dopiero powielany.

Anna Mikołejko tak charakteryzuje polską prasę alternatywną – „Kakofonia krojów i czcionek, szokujące napisy zestawione z wyciętych liter i fragmentów tytułów, przecinają płaszczyznę papieru we wszystkich kierunkach. Całość robi wrażenie ściany najeżonej graffiti, niż gazety. Taka właśnie formuła czasopisma zaczęła robić karierę w połowie lat 80. wśród młodzieży akademickiej i szkolnej”. (Mikołejko, 1989: 16).

Taka sama sytuacja jak w Polsce istniała aż do upadku komunizmu we wszystkich krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Po roku 1990 dostęp do nowszych technik stał się jednak powszechny i najpoważniejsze pisma alternatywne dostępne są w większości salonów prasowych.

Brak dostępu do profesjonalnego sprzętu drukarskiego nie oznaczał jednak braku oryginalności polskich twórców pism alternatywnych. Wykorzystywano nie tylko na wszystkie możliwe sposoby dostępne możliwości graficzne. Twórcy zadziwiali także łamaniem, składem, a nawet wielkością. W Ośrodku Badań Prasoznawczych w Krakowie podczas pracy nad prasą alternatywną odnaleziono art zina, zawierającego grafiki o wymiarach 36×26 mm(!). (Płaneta, 1996: 50)

Istniały pisma, które kontestowały masowość odbioru w dosyć specyficzny sposób. Na przykład wydawany przez Krzysztofa „Prosiaka” Owedyka art zin Luzjuba Urłałcza był swoistym dziełem sztuki. Każdy egzemplarz był inny. Autor przyklejał na okładce listek, połamany patyk, blaszkę, zapałkę z każdego numeru czyniąc niepowtarzalne dzieło (Ibid.: 48-51). (cdn.)

 

Marcin Pielużek

(Visited 14 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*