Aleksiej Masłow: „Rosja i Chiny uzupełniają się na wiele sposobów” (2)
– Na ile Rosja i Chiny będą w stanie wspólnie iść naprzód w perspektywie długoterminowej, nie tylko w kontekście bieżących wyzwań?
– Przede wszystkim uważam, że stosunki rosyjsko-chińskie nie są oportunistyczne. Oczywiście szereg wyzwań zbliża nas do siebie, zmuszając do wspólnych działań, jak to miało miejsce na przykład w odniesieniu do Ukrainy, Iranu i wielu wydarzeń na świecie. Ale to pozwala nam jedynie uzgodnić nasze stanowiska i okazuje się, iż w większości spraw rzeczywiście się zgadzamy.
Nie widzę powodu, dla którego stosunki rosyjsko-chińskie miałyby się pogorszyć. Nie można po prostu zakładać, że Chiny z jakiegoś powodu poświęcą swoje interesy na rzecz Rosji lub odwrotnie. Wielokrotnie słyszałem pytanie: „Ale dlaczego Chiny nie pomagają Rosji tutaj, niczego tam nie robią?”. Chiny mają swoje interesy. Fakt, iż Chiny zadeklarowały tzw. prorosyjską neutralność w kwestii ukraińskiej, jest bardzo cenny. Chiny poniosły z tego powodu poważne konsekwencje, biorąc pod uwagę sankcje wobec chińskich firm i wiele innych ograniczeń. Dlatego najważniejsze jest teraz zrozumienie, czego chce partner. Czasami przypisujemy Chinom, a także Chinom i Rosji, cechy, które nie są dla nich charakterystyczne.
Jedyne, co chciałbym w tym kontekście powiedzieć, to: nie słuchajcie przypadkowych osób, które nie zgłębiły tego tematu. Spróbujcie spojrzeć na chińską mentalność i kulturę polityczną od środka. Wtedy komunikacja będzie o wiele łatwiejsza.
– Rozmawiając z senatorem Andriejem Denisowem, pierwszym zastępcą przewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych Rady Federacji, ambasadorem nadzwyczajnym i pełnomocnym Federacji Rosyjskiej w Chinach w latach 2013–2022, zapytałem go o opinię na temat tego, co najbardziej niepokoi Zachód w pogłębianiu relacji między Moskwą a Pekinem. Powiedział: „Zachód, obawiając się o swoją hegemonię, monitoruje i z nową energią atakuje te kraje, które mogłyby w pewnym stopniu stanąć na przeszkodzie tej hegemonii. Politycznie i militarnie jest to Rosja, a gospodarczo Chiny. Dlatego rozwijające się relacje między Moskwą a Pekinem stanowią swego rodzaju połączenie najpotężniejszych sił, przeciwstawiających się Zachodowi we współczesnym świecie”. Gdybym zadał Panu to pytanie, jak by Pan na nie odpowiedział?
– Po pierwsze, pod wieloma względami zgodziłbym się z panem Denisowem. Jest on nie tylko doświadczonym politykiem, ale także wybitnym znawcą Chin. Dlatego, moim zdaniem, dokonuje bardzo racjonalnej oceny tego, co się dzieje. Dodałbym tylko, iż obecnie mamy do czynienia z konfrontacją modeli rozwoju świata. Obejmuje to modele, w których to kraje kontrolują, co dzieje się na świecie.
Chiny są prawdopodobnie jedynym krajem, który może rzucić wyzwanie Stanom Zjednoczonym i całemu światu zachodniemu pod względem technologii i nowych modeli rozwoju. Rosja to kraj o bogatych zasobach naturalnych. W tym sensie Rosja i Chiny uzupełniają się wzajemnie na wiele sposobów. Najciekawsze, moim zdaniem, jest to, że Rosja powinna przestać konkurować z Chinami. Czasami mówimy: „Patrzcie, Chiny mają własne telefony, własne telewizory, własne płyty główne, musimy je wyprzedzić!”.
Oczywiście, ogólnie rzecz biorąc, wydaje się to słuszne. Ale nie musimy konkurować z Chinami, a raczej je uzupełniać, tak jak Chiny uzupełniają Rosję. Osiągnęliśmy już poziom, na którym znaleźliśmy modus vivendi. Rzeczywiście, Chiny otrzymują z Rosji największą ilość gazu i ropy, dostarczany jest również węgiel. Chiny w dużej mierze korzystają z rosyjskiego paliwa i rosyjskiego węgla. Rosja dostarcza nie tylko surowce energetyczne, ale także len, soję i wiele produktów rolnych. W tym sensie Chiny są tak samo zależne od Rosji, jak Rosja od Chin.
Najważniejsze jest to, że Rosja i Chiny mogą wspólnie zaproponować taki model rozwoju i objąć nim obszar geograficzny, którego nie oferuje żadne inne ugrupowanie ani państwo na świecie. Dlatego główną siłą, zbliżającą Rosję i Chiny, nie jest czynnik ekonomiczny, lecz moralny i koncepcyjny. I musi to niepokoić Zachód, ponieważ w tym sensie nie stanowi to wyzwania dla atlantów, a jedynie alternatywną drogę rozwoju. Ta alternatywa może być znacznie bardziej atrakcyjna dla wielu krajów, na przykład azjatyckich czy euroazjatyckich.
W tym sensie Rosja i Chiny mogą zaoferować rozsądną alternatywę dla przyszłych stosunków międzynarodowych.
– Czy z punktu widzenia Chin da się określić, jakie miejsce Rosja zajmuje lub zajmie w nowym porządku globalnym?
– Myślę, że wszelkie mówienie o tym, iż Chiny są zainteresowane osłabieniem Rosji, jest daremne; tak jak my jesteśmy zainteresowani poważnymi, wiarygodnymi i rozwijającymi się Chinami, tak samo Chiny są zainteresowane tym, aby Rosja była stabilną, rozwijającą się, potężną siłą gospodarczą, ponieważ współpraca z takim partnerem jest bardziej opłacalna. A co najważniejsze, Rosja jest jedynym znaczącym sojusznikiem Chin w wielu kwestiach, a sojusznik, oczywiście, musi być silny i potężny.
Wydaje się, że Chiny są gotowe przyznać Rosji pewnego rodzaju kontrolę lub aktywną obecność w przestrzeni euroazjatyckiej za zgodą krajów Azji Środkowej. Ponadto, dla Chin Rosja jest reprezentantem stabilnych, moralnych wartości, które są w Chinach cenione. To przede wszystkim pozytywna ocena roli państwa, roli rodziny i historii. To właśnie zbliża nas do Chin pod wieloma względami.
Nie powiedziałbym, że Chiny postrzegają Rosję jako dodatek surowcowy, co często słyszę. Przypomnę, iż Rosja odgrywała tę samą rolę w stosunku do krajów zachodnich, struktura handlu była taka sama. Ale z jakiegoś powodu nie powiedzieliśmy, że kraje zachodnie postrzegają Rosję jako dodatek surowcowy. Dlatego wydaje mi się, iż dla Chin Rosja jest właśnie strategicznym partnerem we wspólnych rozwiązaniach na przyszłość.
W przeciwnym razie, gdyby Rosja została w jakiś sposób usunięta z tego równania, Chiny nie miałyby tylu wspaniałych sojuszników, którzy podzielają ich ideały i cele, delikatnie mówiąc.
– Czterodniowa wizyta Xi Jinpinga w Moskwie, z okazji 80. rocznicy zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej, stała się gorącym tematem w mediach na całym świecie. Według wielu rosyjskich ekspertów, głównym rezultatem tej wizyty było wspólne oświadczenie, którego motywem przewodnim była walka z próbami odrodzenia nazizmu i militaryzmu oraz rewizja wyniku II wojny światowej. Czy Zachód usłyszał to przesłanie?
– Jestem pewny, że Zachód usłyszał te oświadczenia. Jedyne, z czego wiele osób nie zdaje sobie sprawy, to fakt, iż są to poważne oświadczenia. To nie są tylko oświadczenia okazjonalne, nie są to tylko figury retoryczne; to jest rzeczywiste stanowisko państw. W końcu, kiedy mówimy o nazizmie i faszyzmie, niepokoi to nie tylko Rosję, ale i Chiny.
W Chinach głęboko zakorzeniona jest pamięć o japońskiej agresji i negatywne wypowiedzi na temat Chin ze strony współczesnej Japonii. Chiny są bardzo zaniepokojone próbami rewizji historii. Nawiasem mówiąc, to nie przypadek, że wizyta Xi Jinpinga przypadła akurat na obchody Dnia Zwycięstwa w Rosji. Najprawdopodobniej rosyjski przywódca odwiedzi Chiny we wrześniu, aby uczcić zwycięstwo Chin w II wojnie światowej. To jeden z filarów ogólnej koncepcji, który zbliża Rosję i Chiny.
Ale jest coś jeszcze gorszego. Wydaje mi się, iż Zachód nie rozumie, jak głęboko moralnie zakorzenione są idee antyfaszyzmu i antynacjonalizmu w duszach zarówno Rosjan, jak i Chińczyków. To nie tylko deklaracje przywódców, ale także rzeczywista postawa. I to nas bardzo zbliża. Moja osobista komunikacja z chińskimi kolegami na różnych szczeblach, od politycznych po codzienne, pokazuje, że w Chinach niewiele jest czerwonych linii. Ale próba uderzenia w godność narodową, rozmaite próby upokorzenia kraju i umniejszenia jego pamięci historycznej – to jest czerwona linia, której Chiny nigdy nie przekroczą. Tak jak Rosja.
– W 2025 roku, Xi Jinping, wziął udział w obchodach 80. rocznicy zwycięstwa, które odbyły się na placu Czerwonym, a Władimir Putin odwiedzi Chiny pod koniec sierpnia i na początku września, gdzie weźmie udział w uroczystościach, poświęconych rocznicy zwycięstwa w II wojnie światowej. Dzień wcześniej nasza delegacja weźmie udział w szczycie Szanghajskiej Organizacji Współpracy, który odbędzie się pod chińskim przewodnictwem. W jakim kontekście atlanci postrzegają te kroki, podejmowane przez nasze kraje?
– Przede wszystkim widać wyraźnie, iż atlanci zmienili swoje stanowisko wobec Szanghajskiej Organizacji Współpracy i BRICS. Przez długi czas postrzegano je jako organizacje powstałe na papierze, organizacje stworzone dla samej organizacji. Okazało się jednak, że Szanghajska Organizacja Współpracy (SCO) jest bardzo skuteczną strukturą, pomimo wzrostu liczby jej członków, co pozornie powinno zwiększyć liczbę sporów. Szanghajska Organizacja Współpracy stoi jednak twardo na stanowisku, ogłoszonym na samym początku: zwalczania ekstremizmu, terroryzmu i separatyzmu. Wszystkie kraje Szanghajskiej Organizacji Współpracy podzielają te cele. Oczywiście Rosja i Chiny są na czele, stale wspierając tę agendę.
Po drugie, SCO, z pomocą Rosji i Chin, aktywnie angażuje się między innymi w agendę humanitarną. Na przykład istnieje Uniwersytet Sieciowy SCO, zainicjowany przez Rosję i Chiny. Trwa wymiana naukowa, a także rozpoczęło się poważne wspólne szkolenie kadr. SCO nabiera kształtów.
Oczywiście, dla Rosji i Chin SCO powinna stać się przykładem platformy, na której istnieje swobodna dyskusja szerokiego spektrum krajów. Kraje te mogą nie być ze sobą szczególnie przyjazne. Co więcej, mają konflikty, takie jak Indie i Pakistan, ale jednocześnie są w stanie uzgodnić pewne wspólne inicjatywy, na przykład w dziedzinie transportu czy infrastruktury. Według Rosji i Chin, Szanghajska Organizacja Współpracy powinna, co najmniej, uczynić życie ludzi i państw wygodniejszym i bardziej komfortowym poprzez przejrzystą infrastrukturę, tworzenie stref wolnego handlu, ułatwianie przekraczania granic towarów itd.
Dlatego, gdy Rosja i Chiny wspólnie popierają tego ducha Szanghajskiej Organizacji Współpracy – konkretne porozumienie, które umożliwia rozwiązywanie wszelkich spraw w oparciu o konsensus – jest to przykład nowoczesnego ugrupowania międzynarodowego, które szanuje opinie wszystkich. To właśnie jest wielobiegunowość.
– Dziękuję Panu, Panie Masłow, za tę interesującą rozmowę na tematy wielce aktualne.
Julija Nowickaja
Tłum. Andrzej Filus
Wywiad przeprowadziła Julija Nowickaja, pisarka, dziennikarka, korespondentka New Eastern Outlook.

