Konsekwencje wojny z Iranem (2)
Rozważmy teraz jego początkowe konsekwencje.
ROZBICIE RUCHU MAGA
Pierwszym następstwem tej wojny jest eksplozja, jaka miała miejsce w ruchu MAGA (Make America Great Again!). Główni zwolennicy prezydenta Trumpa nagle stracili do niego zaufanie. Nie mogą zaakceptować faktu, że Stany Zjednoczone są zaangażowane w wojnę z Iranem tylko i wyłącznie z woli Izraela.
To, czy Donald Trump został zmanipulowany, czy też działał, aby utrzymać poparcie głównych bankierów diaspory dla swojego kraju, jest dyskusyjne. Niezależnie od tego, jest faktem, iż Donald Trump stracił poparcie społeczne. Jego byli zwolennicy nie tylko nie przejdą do Partii Demokratycznej, ale zamierzają kontynuować jego walkę bez niego.
3300 sobotnich demonstracji w USA nie miało na celu potępienia wojny w Iranie, ale raczej władzy prezydenta Stanów Zjednoczonych. Zgromadziły one nie tylko Demokratów, ale także Republikanów i zwolenników Jacksona, którzy zawdzięczają Donaldowi Trumpowi swoje przebudzenie, ale już mu nie ufają.
NIKT NIE POSTRZEGA PRAWA MIĘDZYNARODOWEGO JAK WCZEŚNIEJ
Drugą konsekwencją tej wojny jest uświadomienie sobie, że goszczenie amerykańskiej bazy wojskowej zamiast obrony kraju, w rzeczywistości naraża go na ryzyko stania się celem wojny. Już 28. lutego 2026 roku wszystkie państwa Zatoki Perskiej, które stały się celem ataku Iranu, gwałtownie zaprotestowały. Arabia Saudyjska, Bahrajn, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt i Katar złożyły skargi do Rady Bezpieczeństwa. Każde z nich potępiło „rażące naruszenie suwerenności narodowej i bezpośredni atak na bezpieczeństwo i integralność terytorialną”. Były tak pewne swojej słuszności, iż zignorowały odpowiedź Iranu. Dopiero po dwóch kolejnych odpowiedziach Tehranu zmierzyły się z faktami. Karta Narodów Zjednoczonych i prawo międzynarodowe wspierają Iran: każde państwo zaatakowane przez inne może legalnie podjąć działania odwetowe przeciwko temu państwu i przeciwko każdej stronie trzeciej, której terytorium zostało wykorzystane do agresji.
Do tej pory żadne państwo nie przeciwstawiło się agresji USA w ten sposób. Żadne nie było w stanie zwrócić się przeciwko jego interesom za granicą, nie mówiąc już o jego bazach wojskowych.
Dla przywódców Zatoki Perskiej to brutalne rozbudzenie. Wszystko, co budowali przez dekady, rozpada się. Nie mają pomysłów, ponieważ nie widzą alternatywy. Wręcz przeciwnie sytuacja sprzyja państwom aspirującym do świata wielobiegunowego, dla nich bowiem jest to szansa: bez względu na cenę, jaką przyjdzie zapłacić za odmowę przyjęcia amerykańskich baz wojskowych, lepiej jest to uczynić, niż dać się wciągnąć w wyniszczającą wojnę.
Chiny natychmiast zrewidowały swoje plany. W przypadku ataku USA na Tajwan, ich celem nie będzie sama wyspa, lecz 24 amerykańskie bazy wojskowe w regionie Azji i Pacyfiku. Narodowa Armia Wyzwolenia już przestawiła wyrzutnie rakiet. Zatem wszystkie państwa w regionie ryzykują przekształceniem się w pole bitwy, jeśli nie podziękują Pentagonowi, prosząc grzecznie o wycofanie się z ich terytorium.
RZECZYWISTOŚĆ POKAZAŁA, ŻE SIŁY ZBROJNE USA SĄ TYLKO „PAPIEROWYM TYGRYSEM”
Jak powiedział Mao Zedong, siły zbrojne USA to nic innego, jak „papierowe tygrysy”. Z pewnością dysponują niezwykłym arsenałem, ale nie są w stanie zmiażdżyć tych, którzy przygotowują się do konfrontacji z nimi.
Z pewnością Iran nie może zaatakować izraelskich i amerykańskich bombowców ani pocisków rakietowych, ale odpowiada odwetem na wszystkie amerykańskie bazy lądowe w całym regionie. Uderzył w Zatoce Perskiej, Jordanii i na Cyprze. Mógłby nawet zaatakować amerykańskie bazy w Niemczech. Co więcej, Iran od dawna przygotowuje się do tej konfrontacji. Zgromadził dużą ilość niedrogiej broni w bezpiecznych lokalizacjach, w tunelach i głębokich bunkrach. Na razie udaje mu się zmusić Pentagon do obrony za pomocą horrendalnie drogich cudów techniki. Na każde wystrzelenie pocisku Shahed o wartości 25 000 dolarów Stany Zjednoczone muszą odpowiedzieć dwoma lub trzema pociskami Patriot, każdy o wartości 1,3 miliona dolarów. Rozpoczyna się wyścig z czasem: kto upadnie pierwszy – Strażnicy Rewolucji Islamskiej czy Pentagon? A jakby presji ekonomicznej było mało, amerykańskie zapasy broni się kończą, a kompleks militarno-przemysłowy nie jest w stanie ich uzupełnić w krótkim czasie.
METODA TRUMPA OSIĄGNĘŁA SWÓJ LIMIT
Autorowi Sztuki układu zawsze udawało się aż do obecnej chwili skłonić partnerów do ustępstw, zarówno w negocjacjach handlowych, jak i politycznych. Ale „prawdziwa przesada” nie działa w przypadku Iranu. Może medialnie twierdzić, że „pokonał” Iran, ale to Tehran ustala warunki.
Wszelka przesada, daleka od przerażającej, wydaje się być jedynie brawurą. Washington nie może już grozić eskalacją; to Tehran zagraża. Dlatego 22. marca Donald Trump chciał zakończyć wojnę, zanim jego armie zostaną rozbrojone. Groził zbombardowaniem irańskich elektrowni, jeśli Gwardia Rewolucyjna nie otworzy ponownie Cieśniny Ormuz. Tehran jednak natychmiast zareagował, ujawniając swój plan eskalacji: zbombardowanie izraelskiej sieci energetycznej – plany, które opublikował – oraz zaatakowanie firm w regionie, których akcjonariuszami są Amerykanie. Donald Trump bezzwłocznie oświadczył, iż prowadzi negocjacje z Tehranem i że wszyscy przywódcy wiedzą, iż mają mało czasu, jeśli nie podejmą negocjacji. Dlatego wyznaczył pięciodniowy termin na zakończenie rozmów.
Tehran zaprzeczył negocjacjom i powtórzył swoje groźby. Donald Trump ustąpił i ogłosił przesunięcie wyznaczonego terminu.
Iran pozostaje niezrażony. Zaatakował dwie huty aluminium Bahrain Aluminum (ALBA) i Emirates Global Aluminum (EGA). Nie czekając na zbombardowanie elektrowni przez Stany Zjednoczone, Tehran zaatakował firmy, których głównymi akcjonariuszami są Amerykanie.
Po tym, jak Stany Zjednoczone lub Izrael zbombardowały Uniwersytet Nauki i Technologii, położony na północnym wschodzie stolicy oraz inną uczelnię wyższą, Tehran ostrzegł, że podejmie działania odwetowe przeciwko amerykańskim uniwersytetom z kampusami w Zatoce Perskiej. Należą do nich m.in. Texas A&M University w Katarze i New York University w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Po tym, jak Stany Zjednoczone lub Izrael zbombardowały port w Cieśninie Ormuz, Tehran ostrzegł, iż zaatakuje lotniskowiec USS Abraham Lincoln, gdy tylko znajdzie się on w zasięgu ognia.
Z każdym nowym atakiem Strażnicy Rewolucji Islamskiej odpowiadają odwetem na nowe cele USA. Zagrażają, jeden po drugim, wszystkim interesom USA na Bliskim Wschodzie. Nikt nigdy nie walczył w taki sposób. To lekcja od wielkiej cywilizacji: Iran – który nie waha się zabijać swoich obywateli, gdy ci są zagranicznymi agentami – nigdy nie stosował terroryzmu wobec ludności cywilnej, niezależnie od tego, co głosi izraelska propaganda. Ale Tehran przyjął globalizację i teraz atakuje interesy USA, gdziekolwiek się znajdują.
Prezydent Trump nie ma ucieczki. Jego żarty mogą bawić publiczność, ale irański ogień wciąż go ściga. Jedynym możliwym rezultatem jest unicestwienie całej cywilizacji; perspektywa, której żaden wybrany przywódca nie może sobie wyobrazić.
IZRAEL WCIĄGA SIĘ WE WŁASNĄ PUŁAPKĘ
Izrael znajduje się w takiej samej sytuacji jak Stany Zjednoczone. Tel Aviv nie może odpowiedzieć na irańską eskalację. Zwłaszcza, że jego armie są wyczerpane. Prowadzili brutalną wojnę z mieszkańcami Gazy, nie wahając się przed ludobójstwem; kontynuowali ataki na Libańczyków, Syryjczyków, Irakijczyków i Jemeńczyków.
Dla Izraela głównym wyzwaniem są kwestie ludzkie, a nie materialne. Tel Aviv potrzebuje wojska, ale nie może go wystawić bez trwałego osłabienia swojej gospodarki. Może zrobić wszystko, ale nie da się zrobić wszystkiego naraz.
W związku z tym wielu komentatorów zaczyna dyskutować, jak położyć kres oporowi narodu irańskiego: na wzór modelu, który prezydent Truman zastosował wobec Japonii. Użycie jednej lub dwóch bomb atomowych. To byłaby zbrodnia ostateczna. Na razie dyskusja koncentruje się na reakcji świata. Czy Izrael mógłby po raz kolejny uchylić się od odpowiedzialności?
I odwrotnie, gdyby Izrael przyznał się do porażki, jego istnienie zostałoby zakwestionowane. Dlatego izraelskiej opozycji tym trudniej będzie obalić, Binjamina Netanjahu, ponieważ będzie ona wówczas uczestniczyć w zniszczeniu własnego kraju. Dlatego kluczowe jest, aby wszyscy, którzy chcą zapobiec tej katastrofie, zapewnili izraelską opozycję, iż może ona wyzwolić swój kraj spod obecnego faszystowskiego rządu i musi podporządkować się prawu międzynarodowemu, którego nigdy nie przestrzegała.
Thierry Meyssan,
Tłum. Andrzej Filus
Źródło: Voltairenet

