Zdaniem badaczy, ludobójcza retoryka Trumpa wobec Iranu powinna pociągnąć za sobą konsekwencje prawne (2)
Yalda Hasheminezhad, 42-letnia rysowniczka z Ardabilu w północno-zachodnim Iranie, przyznała, że na groźby Trumpa zareagowała mieszanką „smutku i niedowierzania”.
„Jako człowiek i jako artystka nie potrafię znieść tak ogromnej niesprawiedliwości, ucisku i przemocy” – powiedziała Hasheminezhad w rozmowie z portalem Truthout. „Za każdym zabójstwem kryje się człowiek, życie, rodzina – nie sposób przejść obok tego obojętnie”.
„Mam nadzieję, iż pewnego dnia, zamiast decydować o tym, jak się wzajemnie unicestwić, ludzie postanowią po prostu żyć i postarają się uczynić swoje życie bardziej pokojowym. Mam jednak wrażenie, że Trump nie jest osobą stabilną; zachowuje się jak dziecko, które z łatwością zapomina, co powiedziało zaledwie kilka minut wcześniej” – dodała.
Oprócz swoich sugestywnych wypowiedzi, w ostatnich miesiącach Trump konsekwentnie okazywał pogardę wobec Irańczyków. Za pośrednictwem platformy Truth Social publikował wygenerowane przez sztuczną inteligencję obrazy przedstawiające przemoc w Iranie – w tym na terenie kluczowej wyspy Kharg w Zatoce Perskiej, którą wielokrotnie obiecywał zniszczyć.
W jednym z wpisów na Truth Social z 6. września przedstawił siebie z młotem w dłoni, rozbijającego mapę Iranu, która wyglądała, jakby była wykuta w piaskowcu. Trump regularnie groził również atakami na infrastrukturę cywilną; obiekty cywilne były otwarcie brane na cel w okresie najintensywniejszych ataków amerykańsko-izraelskich.
Postawa Trumpa wobec Iranu bywała jednak zmienna. Po podpisaniu 17. czerwca przez Tehran i Washington protokołu ustaleń z Islamabadu (Islamabad Memorandum of Understanding), Trump chwilowo złagodził retorykę, określając irańskie władze mianem „bardzo racjonalnych ludzi”, z którymi „dobrze się współpracuje”. Podczas kolacji w Białym Domu 25. czerwca obiecał amerykańskim rolnikom, iż będą mogli sprzedawać swoje produkty do „uroczego kraju, jakim jest Iran”. Gdy jednak porozumienie o zawieszeniu broni upadło, Trump powrócił do bardziej agresywnego języka.
Wielu światowych przywódców zlekceważyło retorykę Trumpa. We wrześniu kanadyjski premier, Mark Carney zbagatelizował groźbę Trumpa dotyczącą „unicestwienia” Iranu, kwitując ją stwierdzeniem, że to po prostu „język wojny”. Jednak eksperci prawni, specjalizujący się w badaniu masowych zbrodni są odmiennego zdania, argumentując, iż podżeganie do przemocy – nawet jeśli nie dojdzie do jej faktycznego użycia – jest w świetle prawa międzynarodowego uznawane za czyn przestępczy.
„Uważam, że kwitowanie tych wypowiedzi stwierdzeniem, iż to »tylko język wojny«, jest nieścisłe i nie przynosi żadnego pożytku” – powiedział Craig Martin, współdyrektor Centrum Prawa Międzynarodowego i Porównawczego przy Wydziale Prawa Uniwersytetu Washburn.
„Wypowiedzi te stanowiły wyraźne groźby, których celem było zmuszenie Iranu do ustępstw; zapowiadano w nich działania, które w świetle prawa międzynarodowego byłyby bezprawne… Same groźby również mogły być niezgodne z prawem, a nawet nosić znamiona zbrodni wojennej” – stwierdził w rozmowie z portalem Truthout.
Od początku wojny Trump odbył cztery podróże zagraniczne i spotkał się z kilkoma zagranicznymi dygnitarzami, między innymi podczas 36. szczytu NATO w Ankarze w lipcu. Przez cały ten czas jego zagraniczni partnerzy rzadko krytykowali przerażające wypowiedzi prezydenta USA. Eksperci z dziedziny prawa międzynarodowego uważają, że światowi przywódcy powinni wskazywać na szkodliwość retoryki Trumpa i dostosować swoją politykę zagraniczną do międzynarodowych zobowiązań prawnych.
„Państwa trzecie są prawnie zobowiązane do zapewnienia przestrzegania zasad międzynarodowego prawa humanitarnego oraz do zapobiegania ludobójstwu. Dlatego też przywódcy muszą dostrzec, czym w istocie są groźby Trumpa: działaniami bezprawnymi, a potencjalnie nawet przestępczymi” – stwierdził Matthews z Uniwersytetu w Yorku, zwracając uwagę na stosowanie podwójnych standardów w dyskursie, dotyczącym ochrony prawa międzynarodowego, co prowadzi do częstszego wszczynania nielegalnych wojen.
Od września – kiedy to misja rozpoznawcza ONZ uznała, iż istnieją uzasadnione podstawy, by sądzić, iż Stany Zjednoczone dopuściły się zbrodni wojennych w Iranie, atakując obiekty cywilne (konkretnie szkołę podstawową w Minab, gdzie zginęło ponad 120 dzieci, oraz halę sportową w Lamerd) – kwestia odpowiedzialności stała się przedmiotem szerszej debaty.
Dzieje się to w czasie, gdy Departament Stanu USA nałożył sankcje na Międzynarodowy Trybunał Karny i jasno wyraził zamiar „demontażu” tego, powiązanego z ONZ systemu sądowniczego, dążąc do uniknięcia przyszłych postępowań prawnych, które mogłyby obciążyć członków obecnej administracji oraz izraelskich urzędników.
„Ani Stany Zjednoczone, ani Iran nie ratyfikowały Statutu Rzymskiego Międzynarodowego Trybunału Karnego, jednak teoretycznie Trump mógłby zostać postawiony w stan oskarżenia przez inne państwo w oparciu o dobrze ugruntowaną doktrynę jurysdykcji uniwersalnej” – powiedziała Marjorie Cohn, emerytowana profesor Thomas Jefferson School of Law i była przewodnicząca organizacji National Lawyers Guild.
„Inne państwo mogłoby również wnieść sprawę do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości, domagając się wydania opinii doradczej w kwestii zbrodni wojennych Trumpa oraz jego gróźb ludobójstwa wobec Iranu” – przekazała w rozmowie z portalem Truthout.
Mimo że struktury prawa międzynarodowego są coraz bardziej osłabiane, wciąż wyznaczają one ramy relacji między państwami. Zgromadzenie Ogólne ONZ pozostaje największym światowym forum, służącym wypracowywaniu konsensusu w kluczowych kwestiach; Rada Bezpieczeństwa podejmuje decyzje, mające bezpośredni wpływ na pokój i bezpieczeństwo na świecie, a agencje humanitarne ONZ dostarczają niezbędną pomoc regionom, dotkniętym wojną i ubóstwem.
Gabor Rona, wykładowca w Cardozo Law School w Nowym Jorku, zauważa, iż zasady prawa międzynarodowego znane jako jus ad bellum oraz jus in bello – które określają, z jakich powodów i w jaki sposób należy prowadzić wojny – są obecnie pomijane. Niemniej jednak zasady te zostały zapisane w Karcie Narodów Zjednoczonych i pozostają wiążące.
„Zabronione jest atakowanie ludności cywilnej, infrastruktury cywilnej, dóbr kultury czy szpitali, a także powodowanie długotrwałych i rozległych szkód w środowisku naturalnym” – powiedział Rona w rozmowie z portalem Truthout. „Groźby Trumpa naruszają zasady jus ad bellum i stanowią zapowiedź złamania norm jus in bello. Są to rodzaje zbrodni międzynarodowych, za które przywódcy nazistowscy byli sądzeni w Norymberdze”.
„Mimo utrzymujących się poważnych problemów i konfliktów, ostatnie 80 lat przyniosło bezprecedensowy postęp w dziedzinie pokoju, dyplomacji, rozwoju społecznego, zdrowia, dobrostanu, edukacji, długości życia i wielu innych obszarach. Osiągnięcia te są w dużej mierze efektem ładu międzynarodowego, ustanowionego po II wojnie światowej, który obecnie znajduje się w poważnym niebezpieczeństwie” – dodał.
Trump zasugerował, że po wyborach środkowej kadencji prawdopodobnie wznowi bombardowania w Iranie. Odrzucił również nową propozycję dyplomatyczną, przedstawioną przez irańską delegację, przebywającą w Nowym Jorku na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ; nie wydaje się też mieć jasnej wizji tego, dlaczego kontynuuje wojnę. Wielu Irańczyków przystosowuje się do nowej rzeczywistości pełnej niepewności i przemocy, a niektórzy z nich po prostu ignorują jego pełne buty wypowiedzi.
„Kiedy kilka miesięcy temu usłyszałam, jak [Trump] mówi o czymś, co ma przynieść całkowite zniszczenie, naprawdę się przestraszyłam. Byliśmy w samym środku wojny, widziałam, jak przeprowadza ataki w różnych miejscach, a ludzie masowo uciekali na północ” – powiedziała Shabnam Assad, 40-letnia inżynier budownictwa z Rasztu.
„Z czasem jednak zrozumiałam, że to człowiek kapryśny, który często zmienia zdanie. Zarówno ja, jak i wiele znanych mi osób, przestałyśmy śledzić wiadomości. W nic już nie wierzymy i po prostu próbujemy jakoś przetrwać w obecnej sytuacji gospodarczej” – stwierdziła w rozmowie z portalem Truthout. „Doszłam do wniosku, iż nie powinnam marnować swojego życia ani czasu na takie rzeczy”.
Artykuł pierwotnie opublikowany przez serwis Truthout.
Kourosh Ziabari,
14. października 2026 r.
Tłum. Andrzej Filus
Za: Scheerpost

