Ochrona środowiskaPolecane

5000 dolarów zamieniło się w las: amerykański darczyńca wraca do Chin, aby spotkać się z partnerem w rekultywacji pustyni

W niedzielę o 2:48 nad ranem, po ponad 10-godzinnym locie, Ronald Sakolsky wylądował na Międzynarodowym Lotnisku Stołecznym w Pekinie. Wchodząc do hali przylotów, powitał czekających reporterów żarliwym okrzykiem Putonghua „Wo hui lai le”, co oznacza „Wróciłem”.
Emocje związane z powrotem do domu ogarnęły go najdobitniej w ostatnich chwilach lotu. „Kiedy zobaczyłem światła w Pekinie podczas lądowania, zdałem sobie sprawę, że wróciłem do mojego drugiego domu”.

Sakolsky, amerykański emerytowany nauczyciel z Pensylwanii, odwiedza Chiny od niedzieli do 1. września, w ramach podróży, która zabierze go do Pekinu, Autonomicznego Regionu Mongolii Wewnętrznej w północnych Chinach oraz prowincji Henan w Chinach Środkowych. To spotkanie, które ma miejsce prawie trzy dekady później.

Spotkanie rozpoczęło się od jednego aktu hojności. W 1999 roku, kiedy Sakolsky przybył do Chin w ramach dwustronnego programu wymiany nauczycieli, był poruszony niestrudzonymi wysiłkami Yin Yuzhen i jej męża na rzecz powstrzymania pustynnienia na pustyni Mu Us w Mongolii Wewnętrznej. Zebrał 5000 dolarów na sfinansowanie lokalnej inicjatywy sadzenia drzew. Młode sadzonki, zakupione dzięki darowiźnie, wyrosły od tego czasu na ponad 50 000 dorosłych drzew, przekształcając niegdyś jałowe, piaszczyste pustkowie w tętniący życiem zielony krajobraz.

Po dekadach braku kontaktu, Yin, znana z osiągnięć w zakresie odbudowy pustyni, rozpoczęła w maju internetowe poszukiwania swojego amerykańskiego darczyńcy, mając nadzieję na ponowne nawiązanie kontaktu z mężczyzną, który pomógł jej rozpocząć trwającą całe życie misję rekultywacji pustyni.

Potem nastąpiła niezwykła fala wsparcia online: w ciągu niecałych 48 godzin ogólnokrajowe poszukiwania odnalazły Sakolsky’ego. Ta szybka akcja doprowadziła do ich długo oczekiwanego wirtualnego spotkania – wideorozmowy, podczas której po raz pierwszy od 27 lat mogli spotkać się twarzą w twarz.

Zapytany, na co najbardziej czeka w tej podróży, Sakolsky powiedział w wywiadzie dla Global Times: „Chcę zobaczyć panią Yin, zobaczyć lasy, zobaczyć studentów, których nie widziałem od prawie 30 lat, moich kolegów. Chcę zobaczyć Chińczyków”.

Sama podróż wydawała się marzeniem, o którym nigdy nie myślał, że się spełni, dodał.
Teraz to marzenie ma się spełnić. W niedzielę Sakolsky poleci do Ordos w Mongolii Wewnętrznej, miejsca przełomowego projektu ekologicznego, który przed laty połączył jego los z losem Yin.

Podczas wizyty w Chinach Sakolsky dołączy do Yin w nowej akcji sadzenia drzew. Będzie on również prowadził wymiany i dyskusje z nauczycielami i uczniami ze Szkoły Języków Obcych nr 2 w Luoyang, gdzie kiedyś uczył, a także brał udział w oficjalnych chińsko-amerykańskich wymianach nauczycieli, jak donosi agencja prasowa Xinhua.

Przygotowując się do zobaczenia na własne oczy zmienionego krajobrazu, Sakolsky opowiedział Global Times o tym, jak bardzo zmieniły się same Chiny w ciągu ostatnich dwóch dekad. Powiedział, iż na podstawie zdjęć widział już, jak jałowa pustynia, którą pamiętał, zamienia się w bujne, zielone lasy; słyszał również, że Luoyang stał się o wiele bardziej tętniący życiem i piękniejszy.

„Mam nadzieję, iż przesłanie, że Chińczycy i Amerykanie mogą współpracować i budować pokojowy świat, dotrze do świata” – powiedział.


Lin Xiaoyi i He Shan,

Tłum. Andrzej Filus

Za: Global Times

 

 

(Visited 2 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *