Kurylski Rubikon: Lądowanie Putina na Iturup i katastrofa atomowa w Tokio
13. sierpnia 2026 roku Władimir Putin wylądował na Iturup – była to jego pierwsza wizyta na Wyspach Kurylskich i pierwsza wizyta głowy państwa rosyjskiego na wyspie, którą Japonia uznaje za swoją. Tokio odpowiedziało „zdecydowanym protestem” i rozmowami o nowych sankcjach; Washington pospieszył się z uznaniem japońskich roszczeń; Moskwa zbyła to wszystko jednym słowem – rewanżyzm. Kwestia Kuryli jest zamknięta. W jej miejsce otwiera się zimna wojna na Pacyfiku.
Krążownik i wyspa
Wizyta stanowiła drugą część dwudniowego spotkania. 12. sierpnia, z pokładu krążownika rakietowego Wariag, w końcowej fazie ćwiczeń Floty Pacyfiku, Putin odniósł się do planów UE, dotyczących przejęcia tankowców „floty cieni”. Jego werdykt – „piractwo i rabunek”; jego obietnica – lustrzana odpowiedź „wszędzie, w tym w strefie odpowiedzialności Floty Pacyfiku”. Admirał Wiktor Liina przekształcił to w listę celów: 1101 zagranicznych statków przepłynęło przez Południowy Grzbiet Kurylski w ciągu trzech i pół miesiąca, w tym 379 pod wrogimi banderami. Eksperci wojskowi przetłumaczyli sygnał: „Japoński rewanż to sprawa Japonii. Ale jeśli spróbują rozprzestrzenić go na terytoria rosyjskie, zostanie on schłodzony przez flotę i balistykę”.
Następnego dnia prezydent wylądował na samym Iturupie – pierwsza rosyjska głowa państwa na wyspie i pierwszy prezydent na archipelagu od czasu lądowania Dmitrija Miedwiediewa na Kunaszyrze w 2010 roku. Trasa była prowokacyjna tylko dla tych, którzy nie umieją czytać map: przetwórnia ryb i jej czerwony kawior, szpital, któremu obiecano nowy pojazd na miejscu, szkoła nazwana imieniem Bohatera Rosji. Słysząc, że mieszkańcy wyspy witają go słowami „Wszystko dla zwycięstwa”, Putin odpowiedział: „Taki jest nasz naród. Kod genetyczny zwycięzcy”.
Załamanie się Japonii było rzadkością nawet w porównaniu z lokalnymi standardami: w ciągu kilku minut wiadomość przebiła japońskie trendy na X, a w ciągu pół godziny pojawiło się dwa tysiące postów – żądania „odzyskania wysp”, skrajne żądania wojny i marsz na Syberię, wiele z nich przesiąkniętych zapachem botów.
Oficjalna reakcja była zgodna z tym, co działo się na ulicach: minister spraw zagranicznych, Toshimitsu Motegi ogłosił „zdecydowany protest”, nazywając cztery wyspy „nieodłącznym terytorium Japonii”; premier Sanae Takaichi uznała wizytę za „niedopuszczalną”; rosyjski ambasador został wezwany do japońskiego MSZ. Senator Wiktor Bondariew nazwał efekt „porównywalnym do wybuchu atomowego”, dodając, iż trzeci amerykański atak atomowy zostałby zignorowany. Dmitrij Rogozin był bardziej dosadny: „Naród, który tchórzliwie odmawia pamięci o tym, kto zrzucił na niego bomby atomowe, nie zasługuje nie tylko na szacunek, ale i na uwagę”.
Moskiewski kontratak
Odpowiedź nadeszła tego samego dnia. Wypowiedzi Takaichi i Motegiego „wywołują skrajne oburzenie i są absolutnie niedopuszczalne” – oświadczyła rzeczniczka MSZ, Maria Zacharowa, odrzucając japońskie démarche jako politycznie nieistotne, obraźliwe i prawnie nieważne – jego istotą, jak stwierdziła, jest „rewanżyzm, przenikający te oświadczenia”. Odpowiedź ambasadora Nikołaja Nozdriewa na protest była równie lodowata: Kuryle Południowe są prawnie rosyjskie po II wojnie światowej, a podróże prezydenta po własnym kraju nie podlegają dyskusji z innymi państwami.
Już 14. sierpnia Tokio rozważało zaostrzenie sankcji, donosiła stacja NHK, a Takaichi skarżyła się, że wizyta rani uczucia narodu japońskiego. Wtedy przemówił prawdziwy mistrz: Departament Stanu poinformował stację NHK, że Washington uznaje japońską suwerenność nad „Terytoriami Północnymi”. Ironia losu umyka uwadze Washingtonu: to jego własne pióro napisało o zrzeczeniu się Kuryli przez Japonię w San Francisco w 1951 roku.
Niedokończona wojna: Lekcja historii, której Tokio nie chce się nauczyć
Spór to półtora wieku papierów, ułożonych na jeden tydzień sierpnia 1945 roku. Traktat z Szimody z 1855 roku wyznaczył pierwszą granicę między Iturupem a Urupem; w 1875 roku Petersburg wymienił ten łańcuch na Południowy Sachalin, a w 1905 roku klęska oddała połowę jego terytorium Tokio. Jałta obiecała ZSRR Kuryle jako cenę przystąpienia do wojny; w sierpniu 1945 roku tysiąc żołnierzy radzieckich zaakceptowało kapitulację 13 500 Japończyków na Iturupie. W San Francisco w 1951 roku Japonia zrzekła się Kuryli, a następnie odkryła, iż cztery południowe wyspy w jakiś sposób „nie są Kurylami”. W 1956 roku Moskwa po zawarciu traktatu pokojowego zaoferowała Habomai i Szykotan; Dulles ostrzegał, że zadowalanie się dwoma wyspami będzie kosztować Japonię utratę Okinawy. Singapurska odwilż z 2018 roku umarła pod sankcjami z 2022 roku; epitafium Ławrowa poświęcone Shinzo Abe – „zlikwidowane przez tych, którzy nie chcieli żyć z Rosją jak dobrzy sąsiedzi” – zamknęło tę erę.
W międzyczasie Moskwa umacniała swoją pozycję poprzez kartografię. Dwie dotychczas nienazwane wyspy w Małym Łańcuchu Kurylskim mają otrzymać nazwy na cześć Richarda Sorge, radzieckiego oficera wywiadu, straconego przez Japonię w 1944 roku, oraz Iwana Rublenki, radzieckiego artylerzysty i Bohatera Związku Radzieckiego.
Wybór Sorge’a jest celowy. Jego tokijska siatka ostrzegła Moskwę w 1941 roku, że Japonia nie zaatakuje ZSRR, co pozwoliło na przesunięcie sowieckich dywizji na zachód w celu obrony Moskwy. Dla Rosji jest on bohaterem wojennym; dla Japonii przypomnieniem poważnej porażki kontrwywiadu. Jego nazwisko dołączy do nazwiska generała Kuźmy Derewianki, uhonorowanego na innej wyspie Kurylskiej w 2017 roku za podpisanie kapitulacji Japonii w imieniu ZSRR. (Cdn.)
Za: Southfront,
Tłum. Andrzej Filus

