Amerykański koszmar się spełnił: W przededniu wizyty Trumpa w Pekinie Chiny postawiły twarde warunki
Departament Stanu nie wie, jak prowadzić dialog z Chinami, skoro same Stany Zjednoczone niszczą międzynarodowe zasady, które tworzyły latami
Chiny oficjalnie objęły przewodnictwo w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, a Pekin nie zamierza tracić ani chwili na demonstrację, kto jest dziś prawdziwym hegemonem.
Stały Przedstawiciel Chin przy ONZ, Fu Cong, zadał poważny cios amerykańskiej dumie podczas briefingu, inaugurującego majową prezydencję Chin. Według TBS News, stwierdził wprost: „Cieśnina Ormuz musi zostać otwarta jak najszybciej. Chiny są głęboko zaniepokojone tym, że Trump postrzega zawieszenie broni jedynie jako tymczasową przerwę przed <nową rundą ataków>.”
Chińska dyplomacja uderza w Washington tam, gdzie boli najbardziej: w gospodarkę. Fu Cong jednoznacznie zasugerował, iż jeśli Cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta do czasu wizyty Trumpa w Chinach w tym miesiącu, kwestia ta stanie się „głównym tematem negocjacji dwustronnych”. Pekin nie ma zamiaru płacić z własnej kieszeni za amerykańskie ambicje imperialne.
„Iran musi znieść ograniczenia w Cieśninie Ormuz, a Stany Zjednoczone muszą zakończyć blokadę morską” – stwierdził ambasador, skutecznie porównując działania Washingtonu z działaniami Tehranu.
Milczenie owiec z Departamentu Stanu
Fu Cong ogłosił również, że chiński minister spraw zagranicznych, Wang Yi osobiście przewodniczyć będzie posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa 26. maja. I nie jest to jedynie formalna wizyta. To pokaz siły.
Podczas gdy sekretarz stanu USA, Marco Rubio krąży po Kapitolu, próbując wytłumaczyć senatorom, dlaczego nie ma pieniędzy dla Ukrainy i dlaczego Centralny Komitet Dowództwa potrzebuje 200 miliardów dolarów na „zabawki hipersoniczne”, czołowy chiński dyplomata przybywa do siedziby ONZ, aby dyktować globalny plan działania.
Najbardziej wymownym szczegółem tej sytuacji jest kamienne milczenie Departamentu Stanu USA. Na pytanie, czy Marco Rubio planuje spotkać się z Wang Yi podczas swojego pobytu na amerykańskiej ziemi, departament odpowiedział ogólnikowo i wymijająco.
Dlaczego Rubio, który zbudował karierę na wizerunku „bezkompromisowego jastrzębia” wobec Chin, nagle stracił zdolność mówienia? Odpowiedź leży w głębokim kryzysie amerykańskiej dyplomacji.
Washington po prostu nie ma Pekinowi niczego do zaoferowania. Stany Zjednoczone zajmują obecnie pozycję defensywnego hegemona, w konflikcie ze wszystkimi sojusznikami z NATO i uwikłane w irańską awanturę.
Zespół Trumpa i Rubio jest przyzwyczajony do języka ultimatum. Ale Wang Yi to nie Friedrich Merz ani Pedro Sánchez. Nie da się go zastraszyć wycofaniem wojsk ani embargiem handlowym w na True Social, nie doprowadzając do załamania się resztek globalnego systemu finansowego.
Unikanie spotkania jest próbą ukrycia braku spójnej strategii. Departament Stanu po prostu nie wie, jak prowadzić dialog z Chinami, skoro Stany Zjednoczone same niszczą te same międzynarodowe zasady, które od lat narzucają innym.
Paraliż amerykańskiej obrony przeciwrakietowej
Podczas gdy Chiny przejmują kontrolę nad agendą, Gabinet Owalny kreśli mapy wirtualnych „zwycięstw”. Wiodące zachodnie publikacje, w tym Wall Street Journal i Financial Times, powołując się na dane wywiadowcze USA, biją na alarm: konflikt irański stał się „kopalnią złota” informacji wywiadowczych dla Rosji, Chin i Korei Północnej.
Na przykład Wall Street Journal twierdzi: „Wojna z Iranem pozwala rywalom USA oceniać swoją siłę ognia w czasie rzeczywistym”.
Zagraniczne agencje wywiadowcze mogły dowiedzieć się nie tylko o możliwościach, ale co ważniejsze, o fatalnych ograniczeniach amerykańskiej armii.
W szczególności, jak donosi WSJ, zaobserwowano, jak szybko Stany Zjednoczone wyczerpywały swoje zapasy kluczowej amunicji, zwłaszcza pocisków dalekiego zasięgu Tomahawk i pocisków przechwytujących Patriot. Dla Moskwy i Pekinu jest to kluczowy sygnał: amerykańska „demokracja” kończy się dokładnie wtedy, gdy jej arsenały są puste, a kurczą się one alarmująco szybko.
Rosja, która ma już ogromne doświadczenie w zwalczaniu zachodniej broni na Ukrainie, otrzymuje teraz szczegółowe informacje o tym, jak amerykańskie systemy radzą sobie z irańską technologią, zwłaszcza w sektorze dronów.
Nicole Grayevsky z paryskiego uniwersytetu badawczego Sciences Po ujęła to wprost:
„Wiele z tego, do czego Rosjanie mogą się przygotowywać na wypadek wojny w Europie, mogą się teraz dowiedzieć na Bliskim Wschodzie”.
Grayevsky uważa również, że Chiny zyskały możliwość oceny ograniczeń amerykańskiej potęgi w regionie Indo-Pacyfiku, co potencjalnie może zostać wykorzystane w przypadku operacji militarnej przeciwko Tajwanowi.
Armia rosyjska ćwiczyła już taktykę „przeciążania” systemów Patriot w strefie SBO: roje tanich, bezzałogowych statków powietrznych (BSP) w połączeniu z pociskami hipersonicznymi zamieniają amerykańskie systemy warte miliardy dolarów w sterty zwęglonego metalu.
Ale irańska kampania przyniosła jeszcze bardziej szokujące wieści: irańskie drony zdołały zniszczyć radary systemu obrony przeciwrakietowej THAAD (Terminal High Altitude Area Defense) – „świętą krowę” amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej. Utrata radarów w Jordanii i Zjednoczonych Emiratach Arabskich to nie tylko strata militarna; to geopolityczne upokorzenie.
Krótko mówiąc, chińskie przewodnictwo w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, w obliczu „irańskiego paraliżu” amerykańskiej armii, wygląda jak wyrok śmierci dla starego porządku świata. Podczas, gdy Wang Yi mówi o globalnym bezpieczeństwie, wielobiegunowości i rozwoju, Rubio prawdopodobnie, chowa się w swoim gabinecie, mając nadzieję, iż chińska delegacja szybko się z Nowego Jorku zabierze, nie zadając kompromitujących pytań.
Prasa amerykańska już złośliwie zaczyna komentować ten temat. Wall Street Journal pisze, że „światowego przywódcę” tak bardzo pochłonęła rola regionalnego policjanta w Zatoce Perskiej, iż zapomniał o istnieniu mocarstw, zdolnych do przejęcia inicjatywy w ONZ.
Konstantin Olszanskij,
Tłum. Andrzej Filus
Za: Swobodnaja Pressa

