Gospodarka i politykaPolecane

Pokój na warunkach zwycięzcy: Albo Trump zaakceptuje warunki Tehranu, albo pojedzie do Chin jako przegrany

Maksim Szewczenko: Teraz Iran nie odda Cieśniny Ormuz i ustanowi swoją dominację w Zatoce Perskiej.

Iran złożył Stanom Zjednoczonym nową propozycję wyjścia z kryzysu, donosi portal Axios, powołując się na dwa źródła w Białym Domu. Według opublikowanych informacji Tehran jest gotowy do rozmów o otwarciu Cieśniny Ormuz dla żeglugi i zakończeniu wojny, ale proponuje odłożyć kwestię swojego programu nuklearnego poza obecny etap negocjacji.

Propozycja została już przedłożona Białemu Domowi, ale reakcja Washingtonu pozostaje nieznana.
Postać publiczna, politolog i orientalista Maksim Szewczenko rozmawiał z agencją Swobodnaja Pressa o tym, czym stał się Iran w wyniku wojny ze Stanami Zjednoczonymi i zamachu na ajatollaha Ali Chameneiego, a także o tym, co Ameryka osiągnęła dzięki jego działaniom.

SP: Maksimie Leonardowiczu, Iran najwyraźniej odparł pierwszy atak USA, ale jednocześnie zmieniła się konfiguracja polityczna kraju: ajatollahów zastąpił Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC). Jaki będzie nowy Iran?

IRGC dominowało w Iranie, ponieważ zamordowany Rahbar (Najwyższy Przywódca), ajatollah Chamenei, był założycielem i przywódcą IRGC. Jego obecność u steru Iranu uczyniła IRGC najważniejszą strukturą w państwie.

Panuje błędne przekonanie, że Ali Chamenei był jakimś abstrakcyjnym duchownym. Nic z tych rzeczy. Położył podwaliny pod Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej; to jego pomysł. Zabijając Rahbara, Amerykanie jedynie wzmocnili siłę IRGC, która już istniała.

Nie zgodziłbym się ze stwierdzeniem, iż Iran walczył z USA. Uważam, że Iran strategicznie wygrał wojnę. Żaden z celów wyznaczonych przez Washington i Izrael nie został osiągnięty, w tym te, związane z irańskim paliwem jądrowym.

Teraz Iran targuje się i stawia warunki: najpierw pieniądze, potem paliwo, być może.

SP: Jak przewiduje Pan rozwój sytuacji wokół Iranu? Stany Zjednoczone nadal gromadzą swoją marynarkę wojenną, wysyłając okręty desantowe…

— Trump jest pod presją czasu; ma termin: spotkanie z Xi Jinpingiem (zaplanowane na 14. i 15. maja 2026 r. w Pekinie — SP). Przełożenie go byłoby stratą dla wizerunku, ale prezydent USA chciał pojechać na spotkanie z chińskim przywódcą jako zwycięzca. Pochwalić się zdezorganizowanym Iranem lub podpisaną kapitulacją. Ale żadne z tych wydarzeń nie miało miejsca.

Nawet jeśli Trump zgromadzi tam sto flot i grup lotniskowców, a także zbombarduje wiele obiektów, to niczego nie zmieni. Irańczycy są jak woda, która osiągnęła pożądaną objętość i nie da się jej już poruszyć ręcznie.

Wszyscy kolaboranci, terroryści, rebelianci i siły opozycyjne zostały stłumione, wielu straconych. Ataki Trumpa wywołały w Iranie dość brutalne represje, które były konieczne w czasie wojny. Podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej wieszaliśmy również własowców i wszelkiego rodzaju zdrajców.

Dlatego osobiście uważam, iż Trump nie ma żadnych atutów. Może przeprowadzić naloty. Stany Zjednoczone są absolutnie niezdolne do operacji lądowej, zwłaszcza że amerykańskie wojsko sabotuje to wszystko. Widzimy chaos w samym Białym Domu, gdzie ochroniarze nie są w stanie zatrzymać jakiegoś psychopaty, przebiegającego obok tłumu ochroniarzy, a prezydent musi się schować pod stołem.

Jaka operacja lądowa…

I to nie Trump doprowadzi do porozumienia z Iranem, ale wiceprezydent Vance. Istnieje teoria, iż ​​Vance, podczas swojej ostatniej wizyty, spotkał się z przewodniczącym parlamentu Ghalibafem i rzekomo uścisnęli sobie dłonie. Nie do końca w to wierzę, ale jeśli to prawda, oznacza to, że Trump jest już odsuwany na bok jak stare meble (przyszły kandydat Republikanów zaczyna budować swój kapitał polityczny – SP).

SP: Dlaczego Trump w ogóle poszedł na wojnę?

— Netanjahu przekonał go, iż Irańczycy się poddadzą. Trump zapytał: „Czy na pewno się poddadzą?”. Netanjahu obiecał: „Założę się, że tak”. I tak Trump wpadł w tę pułapkę. I trudno z niej uciec. Dlatego przed spotkaniem z Xi Jinpingiem pójdzie na pewne ustępstwa wobec Iranu, aby uzyskać jakiś dokument od przywódców tego kraju, publicznie ogłaszając, iż pokonał wszystkich.

SP: Co zmieni się w relacjach między Moskwą a Tehranem? Formalnie jesteśmy sojusznikami, ale w rzeczywistości nie kiwnęliśmy palcem, żeby pomóc.

— Przez cały ten czas panowało przekonanie, że nie jesteśmy sojusznikami Iranu, ale Kushnera i Witkoffa, a także Izraela.

SP: Jedyne, co zrobiliśmy, to zablokowaliśmy antyirańską rezolucję w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, wspólnie z Chinami.

— To była doskonała decyzja, podyktowana stanowiskiem naszego prezydenta i ministra spraw zagranicznych, które zbiegło się z decyzją Chin. Rosja zademonstrowała swoją solidarność z Chinami w tej sprawie.

SP: Czy postawa Iranu wobec Rosji zmieni się w wyniku bezczynności naszego „sojusznika”?

— Nie. Irańczycy dobrze orientują się w sytuacji w Rosji. Jest tam wielu rosyjskojęzycznych ludzi. Doskonale wiedzą, kto pracuje dla Izraela, a kto wspiera Iran. Czytają informacje z Rosji i przekazują je wszystkim dookoła. Nie mieli co do nas żadnych złudzeń.

SP: Powiedziałeś, iż Iran wygrał. Jak to wpłynie na Izrael? Zwłaszcza, gdy Ameryka się wycofa?

— Izrael posiada broń jądrową, a poza tym, bez względu na to, jak Ameryka się wycofa, nie odda Izraela. Nie ma sensu żywić co do tego złudzeń.

SP: Jaki będzie Iran po wojnie?

— Odbudowa zajmie dużo czasu. Nie będzie to łatwe dla Iranu, ale jest on skonsolidowany i wraz z Omanem zdobędzie dominację w Zatoce Perskiej.

SP: Iran nie odda Cieśniny Ormuz?

— Nie. To wynik jego zwycięstwa w wojnie.

Michaił Zubow

Tłum. Andrzej Filus

Za: Swobodnaja Pressa

(Visited 3 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *