ODKŁAMAĆ HASŁA, ŻE UKRAIŃCY WALCZĄ ZA NAS! (2)
Ta narracja ze strony Kijowa jest absolutnie zrozumiała. To jest ukraińska racja stanu. Żeby wygrać z Rosją, tak jak im obiecywano poklepując po plecach, iż Rosja to pijany żul, ledwie chwiejący się na nogach – a dziś, gdy kurtyna opadła, Ukraińcy, którzy swój sprzęt wojenny rozkradli a pieniądze pomocowe zdefraudowali, znów i znów potrzebują wsparcia Zachodu. A żeby to wsparcie uzyskać, muszą wmówić Zachodowi, że są jego przedmurzem w starciu ze wschodnią hordą barbarzyńców. Ukraina nie wyrządza nam żadnej przysługi militarnej. Nie walczy o niepodległość Polski, nie przelewa krwi za nas, za naszą ziemię tylko o swoją własną niepodległość i interesy oligarchów ukraińskich. Ukraińcy jako pracownicy najemni nie są i nie powinni być lepiej traktowani tu w Polsce od analogicznych przybyszów z Azji, Ameryki Łacińskiej i innych poszukujących legalnego zatrudnienia. Rozmiar wykonanej pracy powinien być liczony miarą efektywności – a nie jakiegoś wmówionego nam mesjanizmu. Chyba już maski opadły?
Ukraina była celem inwazji rosyjskiej, a nie Zachód. Była dlatego, że Rosja rości sobie do niej konkretne pretensje terytorialne i polityczne. Była również dlatego, iż nie jest w NATO, ale chciałaby być.
W kwietniu 1961 roku Amerykanie wsparli nieudaną (w wykonaniu kubańskich uchodźców) próbę obalenia za pomocą zbrojnej inwazji wyraźnie przechodzącego na komunistyczne pozycje rządu Fidela Castro w Hawanie. W maju 1962 roku Chruszczow uzgodnił z Castro plan Operacji Anadyr, w której ramach Rosjanie mieli potajemnie rozmieścić na Kubie trzydzieści sześć pocisków balistycznych średniego zasięgu R-12 oraz czterdzieści dwa bombowce Iljuszyn Ił-28, zdolne zagrozić bezpośrednio wielkim miastom w Stanach Zjednoczonych, gdyż przenosiły ładunki atomowe. Na Kubę dotarło trzydzieści tysięcy sowieckich żołnierzy pod dowództwem generała Issy Plijewa.
15.X.1962 roku U-2 – wywiadowcze samoloty sił zbrojnych USA – wróciły z fotografiami z Kuby pokazującymi, że bezsprzecznie przygotowywane są tam stanowiska na pociski rakietowe. ZSRR dostało sygnał o zbliżającej się konfrontacji atomowej. W końcu Chruszczow zgodził się wycofać swoje rakiety i wojsko z Kuby. Kennedy obiecał w zamian, iż Amerykanie nie dokonają inwazji na Kubę.
Analogicznie Rosja, uważając Ukrainę za swoją bliską strefę wpływów, nie chciała pozwolić na jej dryf w stronę Zachodu. My zaś, jako Polska, jesteśmy w NATO. Czyli w sojuszu, którego Rosja nie zamierza obecnie atakować. Rosja nie traktuje nas jak Kijowa. Nie postrzega nas jako swoją własność. Rosja nie rości sobie pretensji terytorialnych względem Polski, nie ma tu również dużej diaspory prawosławnej, której trzeba chronić. Ukraińcy powinni raz na zawsze zrozumieć, że to nie oni za nas walczą, tylko walczą za siebie, ale dzięki nam i naszej pomocy. To czy ona jest słuszna, czy o wiele racjonalniejszym byłby wariant węgierski i słowacki – pozostawmy w przedmiocie sporów. Fakt jest jeden: po przegranej Ukrainy, a na to się zanosi, problem ukraińskiego niezadowolenia i szukania winnych ich traum spadnie na Polskę i Polaków. To na nas będą pluć i złorzeczyć, a środowiska nacjonalistyczne oskarżać o niedostateczny heroizm. Koniec końców Ukrainiec pójdzie do Moskala, a my – jak zawsze – ogołoceni z pieniędzy, sprzętu wojskowego i pomysłów, pozostawieni pod zarządem ogłupiałych „elit” – zostaniemy sami.
Roman Boryczko,
marzec 2025

