Pięćdziesięcioletni Polacy do… utylizacji? (2)
Jeśli wskazuje się, że migracja np. z Ukrainy wynosi miliony osób a legalnie pracujących jest kilka razy mniej, to gdzie się podziali pozostali? Wynika z niego, iż znowu wzrosła liczba nielegalnie pracujących obcokrajowców. „Głównie za sprawą wadliwego systemu sankcji w Polsce na ogromną skalę rośnie czarny rynek zatrudnienia cudzoziemców, który realnie zagraża konkurencyjności przedsiębiorców, legalnie prowadzących działalność gospodarczą”. Najczęstszym naruszeniem przepisów okazuje się brak wymaganego zezwolenia na pracę. W odniesieniu do obywateli Ukrainy wlicza się w to również brak powiadomienia powiatowego urzędu pracy o powierzeniu pracy. Podmiot zatrudniający miał na to wcześniej 14 dni od dnia podjęcia pracy przez Ukraińca, ale od 1. lipca br. jest to już tylko 7 dni (zmianę wprowadziła nowelizacja specustawy ukraińskiej).
Nasila się zjawisko unikania legalizacji pracy poprzez wykorzystanie tzw. spółki ukraińskiej. Poza tym, jak się okazuje, obcokrajowcy coraz częściej obchodzą prawo, powołując się na przepisy o działalności nierejestrowanej. Przepisy o działalności nierejestrowanej to kuriozum, wprowadzone przez PiS, powoduje zamykanie się wielu działających od lat polskich firm przez nieuczciwą konkurencję. Największą grupą w 2020 r. byli pracownicy budownictwa – 26 proc., przetwórstwa przemysłowego – 20 proc., usług administrowania i działalności wspierającej (w tym agencje zatrudnienia i agencje ochrony mienia) – 19 proc. oraz transportu i gospodarki magazynowej – 12 proc. Właściciele firm, którzy decydują się na pracownika pracującego nielegalnie, muszą liczyć się z grzywnami od 1000 do 30 000 złotych. Wysokość grzywny zależy od rodzaju wykroczenia.
X X X
Powróćmy jednak do kwestii tak istotnej dla mnie (kwestia stabilności pracy dla pięćdziesięciolatków w Polsce) i do sytuacji (chyba już nieodległej) zakończenia walk i całego konfliktu zbrojnego na terytorium Ukrainy. Liczba ludności Ukrainy spadła o 20 mln od 1991 r. i obecnie w roku 2024 wynosi ok. 35 mln – poinformowała w poniedziałek ministra polityki socjalnej Oksana Żołnowycz na Forum Demograficzna przyszłość Ukrainy w Kijowie. Ci ostatni optymiści, którzy zostali w swojej ojczyźnie zastaną ją odartą ze wszystkiego, okradzioną przez oligarchów i innych mętów, jak i postawioną pod ścianą, jak pisze tygodnik The Economist, przez wierzycieli, którzy chcą swych pieniędzy i nie tylko 40 proc. po ewentualnym umorzeniu reszty; zgodzić się mogą jedynie na 22 proc. upustu. 15 proc. ukraińskiego PKB to długi, drugi co do wielkości wydatek państwa, po obronie. Ukraina desperacko potrzebuje przestrzeni fiskalnej. Pod koniec roku jej stosunek zadłużenia do PKB zbliży się do 94 proc. – bardzo dużo jak na gospodarkę o tak burzliwej historii finansowej i wielkości. Kwoty dostarczane przez sojuszników są imponujące, ale mają formę artylerii, czołgów i funduszy celowych, a nie gotówki.
The Economist wyjaśnia, że w razie braku porozumienia, Ukraina ma dwie opcje. Jedną z nich jest wynegocjowanie przedłużenia zamrożenia obsługi zadłużenia, tak jak to już zrobiono z innymi niż prywatni wierzycielami, którzy zrezygnują z płatności do 2027 roku. Drugim jest niewypłacalność. Kolejne wybory parlamentarne na Ukrainie miały się odbyć 29. października 2023 r. Dziś parlament nie ma legitymizacji, W normalnych okolicznościach kolejne wybory prezydenckie na Ukrainie odbyłyby się 31. marca 2024 roku.
Artykuł 103 Konstytucji Ukrainy głosi: „Regularne wybory Prezydenta Ukrainy odbywają się w ostatnią niedzielę marca piątego roku kadencji Prezydenta”. Innymi słowy, jak wspomniano powyżej, zgodnie z tym artykułem następne wybory prezydenckie na Ukrainie miałyby się odbyć 31. marca 2024 roku. Istnieje jednak również druga data przełomowa dla Zełenskiego – 20. maja 2024 roku. Tego dnia upływa pięcioletni okres od inauguracji Zełenskiego, określony w ustawie zasadniczej. Część pierwsza art. 103 konstytucji mówi: „Prezydent Ukrainy jest wybierany przez obywateli Ukrainy na podstawie powszechnych, równych i bezpośrednich wyborów w głosowaniu tajnym na okres pięciu lat”. Na Ukrainie obowiązuje stan wojenny. Artykuł 19 ustawy o stanie wojennym bezpośrednio zakazuje głosowania. I ten zakaz dotyczy wszystkich rodzajów wyborów: wyborów prezydenckich, wyborów do Rady Najwyższej Ukrainy i wyborów samorządowych. Wojna na razie będzie trwać, ku uciesze decydentów na Ukrainie, lecz po zakończeniu tej zawieruchy kolejne miliony zmęczonych sytuacją Ukraińców ruszą w poszukiwaniu alternatyw. Ruszą w kierunku Polski! (Cdn.)
Roman Boryczko,
wrzesień 2024

