ROK 2024 – NIEKOŃCZĄCE SIĘ KONFLIKTY I WOJNY (14)
X X X
10/ USA-Chiny. Listopadowe spotkanie z końcówki roku 2023 prezydenta USA, Joe Bidena i prezydenta Chin, Xi Jinpinga miało na celu zresetowanie ostrego pogorszenia się stosunków obu krajów. Jednak ich podstawowe interesy nadal kolidują w regionie Azji i Pacyfiku, a wybory na Tajwanie i napięcia na Morzu Południowochińskim mogą wystawić na próbę odwilż i uspokojenie tych relacji.
Pekin i Washington od jakiegoś czasu zabiegają o zmniejszenie napięć. Xi chce skupić się na problematycznej chińskiej gospodarce i zapobiec dalszym ograniczeniom handlowym w USA. (Washington zaostrzył ostatnio limity sprzedaży do Chin zaawansowanych technologii, dodając je do szeregu innych ceł i ograniczeń). Administracja Bidena chce spokoju przed jesiennym głosowaniem prezydenckim w USA w 2024 r. i uspokojenia innych stolic, zaniepokojonych wrogością między dwoma gigantami. Na początku 2023 r. wysiłki dyplomatyczne utknęły w martwym punkcie, gdy chiński balon szpiegowski przeleciał nad kontynentem amerykańskim i wywołał szał w mediach, zanim Stany Zjednoczone go zestrzeliły. Kilka miesięcy później sekretarz stanu Anthony Blinken, który odwołał podróż po „bramce balonowej”, odwiedził Pekin, przygotowując grunt pod szczyt Biden-Xi.
To spotkanie wypadło dobrze. Biden otrzymał obietnice, że oba kraje będą współpracować nad ograniczeniem napływu fentanylu do USA, a dzień przed szczytem oba kraje zobowiązały się do współpracy w walce ze zmianami klimatycznymi. Co ważne, Pekin zgodził się również na ponowne otwarcie wojskowych kanałów komunikacji, aby pomóc zarządzać ryzykiem niezamierzonych starć, gdy obie siły zbrojne przepychają się na morzach i niebie wokół Chin.
Xi odniósł zwycięstwo u siebie, pokazując, że ma kontrolę nad najważniejszymi dwustronnymi stosunkami Pekinu. Ogólnie jednak podstawy rywalizacji nie wykazują oznak osłabienia. Jastrzębie w obu stolicach postrzegają konkurencję jako grę o sumie zerowej. Luźne rozmowy o wojnie normalizują ten pomysł. W regionie Azji i Pacyfiku dążenie Pekinu do zdobycia większej siły, na jaką zasługuje, jako dominująca potęga w regionie, przekłada się bezpośrednio na determinację Washingtonu w utrzymaniu własnej dominacji militarnej.
Kilka stolic azjatyckich, przerażonych rosnącą asertywnością Pekinu i widzących w rosyjskiej agresji na Ukrainie precedens, zdecydowało się na powiązania z Białym Domem w zakresie bezpieczeństwa, mimo że cenią sobie handel z Chinami. Morze Południowochińskie, gdzie chińskie roszczenia morskie pokrywają się z roszczeniami innych państw przybrzeżnych, w tym Filipin, sojusznika USA, wygląda na coraz bardziej niepewne miejsce na gorącym globusie, teatrze zmian. Manila z frustracją wskazuje na łodzie chińskiej straży przybrzeżnej i milicji morskiej. patrolujące wody, które w 2016 r., jak orzekł specjalny trybunał, należą do Filipin.
Chińskie jednostki stosują bardziej agresywną taktykę, w tym armatki wodne i urządzenia akustyczne. Śledzą filipińskie statki w sposób przypominający incydent sądowy, co doprowadziło do zderzeń łodzi z obu krajów w październiku i grudniu 2023 roku. Gwarancje bezpieczeństwa USA dla Filipin i zwiększona obecność wojskowa na spornych obszarach – co do zasady odstraszają Pekin, ale stwarzają także ryzyko. Dla Chin manewry na morzu sygnalizują determinację regionu w obronie tego, co uważają za swoją suwerenność narodową.
Tajwan także jest punktem zapalnym. Pekin uważa, że wyspę należy ponownie zjednoczyć z Chinami kontynentalnymi, najlepiej pokojowo, choć nie wyklucza użycia siły. Polityka Washingtonu zrozumienia filozofii „jednych Chin” ma na celu pokojowe rozwiązanie statusu Tajwanu. „Strategiczna dwuznaczność” USA pozostawia niejasność, czy stanie w obronie Tajwanu. Jednak głośniejsze głosy w Białym Domu sugerują zapewnienie Tajwanowi silniejszego wsparcia. Chociaż jest mało prawdopodobne, aby Chiny dokonały inwazji w najbliższym czasie – w istocie przełamanie obrony wyspy przez Chińczyków byłoby trudne – jednak im bardziej Xi wyczuwa erozję polityki USA „jednych Chin” i zamknięcie okna zjednoczenia, tym bardziej rachunek sumienia może skłaniać się ku wojnie.
Po styczniowych wyborach roku 2024 na Tajwanie władzę przejął dotychczasowy wiceprezydent, William Lai, którego Chiny nazywają separatystą. Pekin może zwiększyć presję na Tajpej – na przykład zwiększając i tak już dużą liczbę chińskich okrętów wojennych i samolotów wokół wyspy lub ponownie nakładając bariery na tajwańskie towary – w celu skłonienia nowego rządu do większego szacunku wobec Pekinu.
Tajpej już wcześniej znosiło takie wybryki swego wielkiego sąsiada. Na razie prawdopodobnie największym niebezpieczeństwem jest kolizja chińskich i amerykańskich samolotów lub statków. Według Pentagonu liczba ryzykownych spotkań w ciągu ostatnich dwóch lat przewyższa tę, która miała miejsce w poprzednich dwóch dekadach. Rok 2023. Chiny reagują na dyplomatyczne zakusy Tajwanu. Chińskie wojsko rozpoczęło manewry dzień po tym, jak prezydentka Tajwanu wróciła na wyspę z wizyty w USA. I dzień po tym, jak oficjalną wizytę w Chinach zakończył prezydent Francji, Emmanuel Macron.
Mamy początek kwietnia 2024 roku i Chiny coraz wyraźniej nasilają swoje działania operacyjne wokół Tajwanu. Eksperci nie mają wątpliwości, że Pekin próbuje zastraszyć swojego przeciwnika w odpowiedzi na ostatnie wizyty tajwańskich władz w Europie. Kryzys wisi na włosku.
Rok 2024 pokazuje w swoim kalendarzu, iż rok ten będzie burzliwym rokiem wyborczym, w którym pierwsi wyborcy pójdą do urn na Tajwanie w styczniu, a ostatni w USA w listopadzie. Ta historyczna fala obejmie ponad 70 krajów (w tym siedem najbardziej zaludnionych na świecie), połowę globalnej populacji i około 55% globalnego PKB! Rok 2024 będzie kluczowy dla globalnego handlu i stabilności (geo)politycznej, wszyscy z trwogą patrzą na coraz bardziej niestabilne środowisko naturalne na całym świecie. Od Indii po Meksyk, przez Austrię, Tunezję, Indonezję i Salwador, wybory będą okazją dla populistycznych wiatrów, które przetoczą się przez wszystkie pięć kontynentów. Jakiekolwiek odstępstwa od hegemonii globalnej władzy pieniądza, krwiożerczych łap Wall Street nazywane są zagrożeniem dla społecznego ładu, określane są zagrożeniami politycznym populizmem. Wybory w USA będą kluczowym momentem dla światowego krajobrazu i z pewnością staną się celem prób jego destabilizacji.
To samo dotyczy Tajwanu, gdzie zwycięstwo Demokratycznej Partii Postępowej (DPP) oznacza, że napięcia z Chinami będą nadal koncentrować się na statusie wyspy. Podobnie wynik głosowania w Stanach Zjednoczonych będzie miał kluczowe znaczenie dla przyszłych stosunków między Zachodem a Chinami kontynentalnymi. Wybory będą szczególnie ważne, ponieważ odbędą się w burzliwym klimacie międzynarodowym, charakteryzującym się ostrą rywalizacją chińsko-amerykańską, inwazją Rosji na Ukrainę i wojną między Izraelem a Hamasem. Społeczeństwa świata ledwie wyszły z pandemii Covida-19, a weszły w szpony przemodelowania globalnych zależności – dotknąć to ma całą populację planety Ziemia. Bogaci widzą siebie w roli bogów, chcą regulować dzietność na planecie, mając również narzędzia depopulacyjne. Chcą również, by życie na Ziemi było ściśle usystematyzowane, reglamentowane i sterowane. Brzmi jak horror, rodem z książek science fiction – lecz to nie literatura fikcji. Czy ludzkość ma siłę, by się przeciwstawić zagładzie i zamachowi na wolność jednostki?
Roman Boryczko,
2024

