„Złota Kopuła” to czysta fantazja
Mutzig, Francja – Pierwszym przystankiem podczas mojej corocznej wizyty w potężnych francuskich fortach Linii Maginota jest to urocze alzackie miasteczko. Mutzig zostało zbudowane przez Niemców w latach 1893–1916 w celu obrony przed wrogimi podejściami do ważnego miasta Strasbourga. Było – i pozostaje – największą nowoczesną fortecą w Europie.
Ogromna forteca, zajmująca ponad 800 akrów, nigdy nie została zaatakowana podczas I wojny światowej przez Niemców ani Francuzów. Jednak jako pierwsza ważna forteca Europy, wykonana z betonu i w pełni zelektryfikowana, była chętnie badana przez francuskich inżynierów i służyła jako wzór dla fortów Linii Maginota dwie dekady później.
Obie wojny światowe pokazały podatność stałych fortyfikacji. Wróg zawsze znajdzie sposób, aby je ominąć lub odkryć fatalną słabość. Jeśli chodzi o 200-milową Linię Maginota, forty nie zawiodły. Wytrzymały do gorzkiego końca. Powodem oszałamiającej porażki Francji w 1940 r. była porażka jej armii polowej i jej tępych generałów. Co ciekawe, francuski poseł do parlamentu o dźwięcznym nazwisku Perrier dokładnie przewidział, że Niemcy przebiją się przez Las Ardeński w 1940 r.
Choć były podatne na zagrożenia umocnienia Linii Maginota, to jednak okazały się we Francji niezwykle popularne i były mocno przeceniane, ponieważ ogromne projekty budowlane dla wielu wiosek i fabryk wzdłuż wschodniej granicy Francji z Niemcami imponowały potęgą. Podobnie jak projekty New Deal, które miały na celu stworzenie miejsc pracy, wzmocniły Stany Zjednoczone podczas Wielkiego Kryzysu.
Podobną manię widzimy w odpowiedzi na plan prezydenta Donalda Trumpa stworzenia narodowej tarczy obronnej – Złotej Kopuły, która miała chronić naród przed różnymi zagrożeniami nuklearnymi. Pod wieloma względami jest to powtórka tarczy antyrakietowej z Gwiezdnych Wojen prezydenta Ronalda Reagana, która nigdy nie została zrealizowana, ale cieszyła się ogromną popularnością wśród społeczeństwa.
Fryderyk Wielki z Prus zauważył, iż „ten, kto broni wszystkiego, nie broni niczego”. Ta maksyma jest tak samo prawdziwa dzisiaj, jak i w XVIII wieku.
Krajowy system obrony przeciwrakietowej obejmujący cały kraj byłby niemożliwie drogi dla kraju, który jest już olbrzymie zadłużony. Zawsze potężny kompleks militarno-przemysłowy będzie postrzegał fantazję Trumpa o Złotej Kopule jako drugie El Dorado, chociaż możliwa technologia nie została jeszcze sprawdzona.
Można się zastanawiać, czy zwolennicy tego systemu obronnego zauważyli, że Rosja opracowała rakiety balistyczne, które mogą zmieniać kurs, wysokości i cele? Albo że Chiny mają międzykontynentalne pociski balistyczne na pokładach frachtowców na Pacyfiku. A co z rozwijającymi się elektronicznymi środkami zaradczymi, mogącymi spalić wrogie systemy łączności i naprowadzania?
Znacznie roztropniej byłoby, gdyby Stany Zjednoczone prowadziły rozmowy rozbrojeniowe i skuteczne systemy inspekcji ze swoimi rywalami, niż wprowadzały nierealne systemy obronne, które z pewnością wzbogacą firmy wojskowe, ale nie ochronią Ameryki Północnej. Co więcej, posiadanie nawet częściowego systemu przeciwrakietowego prawdopodobnie uczyni Stany Zjednoczone bardziej agresywnymi i podatnymi na wojny.
Lepiej wydać biliony na leczenie raka lub ślepoty niż na kosmiczną magię. Niestety, mamy obraz tego, co nas czeka. W tym tygodniu Trump zakazał wjazdu osobom z 12 krajów, gdzie przeważają muzułmanie i nałożył ograniczenia na innych 7 krajów. Dobra robota, Panie Prezydencie. Ty i Twoi nowojorscy koledzy budowlani macie teraz wrogów w jednej czwartej światowej populacji.
Eric S. Margolis
Tłum. Andrzej Filus
Na zdjęciu – bunkier twierdzy Mutzig
Eric S. Margolis jest nagradzanym, międzynarodowym felietonistą. Jego artykuły ukazały się w „New York Times”, „International Herald Tribune”, „Los Angeles Times”, „Times of London”, „Gulf Times”, „Khaleej Times”, „Nation – Pakistan”, „Hurriyet – Turkey”, „Sun Times Malaysia” i innych portalach informacyjnych w Azji.
Za: Ron Paul Institute

