Tajne uzgodnienia
Jaki był wynik trzygodzinnych rozmów Trumpa z Netanjahu? Nie ogłoszono bowiem żadnego oficjalnego, ostatecznego ani wiążącego porozumienia, ani nie nastąpiła żadna zmiana w polityce wobec Iranu. Jest to działanie, aby wywrzeć presję militarną na Iran i wprowadzić w życie ścisłą koordynację działań między USA a Izraelem w kwestiach współpracy militarnej i regionalnych.
Washington pospiesznie przyjął premiera Izraela, Netanjahu z krótką wizytą. Wizyta ta odbiegała od standardowego protokołu formalnych wizyt oficjalnych, które zazwyczaj są przygotowywane z wyprzedzeniem zgodnie z ustalonymi ceremoniałami. Wizyta Netanjahu, nadzorcy poczynań Washingtonu, który musi wykonać plany budowy dominacji izraelskiej w Azji Zachodniej, opracowane przez izraelskich strategów, wysyła sygnał do zainteresowanych w regionie i na świecie, że to Tel Aviv sprawuje nadzór nad Białym Domem i Kongresem. Netanjahu przypomina kluczowym graczom w krajach Azji Zachodniej, iż strategiczne decyzje polityczne, dotyczące tego regionu świata zasobnego w węglowodory, pozostają zależne od Tel Avivu i są z nim powiązane. Ma pomysł stworzenia organizacji gospodarczej, obejmującej całą Azję Zachodnią. Jej szefem byłby Tel Aviv, a przy okazji powstałby Wielki Izrael.
W związku z tym Netanjahu zamierzał przywołać Trumpa do porządku, aby skupił się na poleceniach, płynących z Izraela. Strategiczna koordynacja bezpieczeństwa w Azji Zachodniej polega na dominacji Izraela. Stany Zjednoczone są od zapewnieniu Izraelowi dalszego wsparcia logistycznego, wojskowego i wywiadowczego.
Wizyta miała miejsce zaledwie kilka dni po rozpoczęciu negocjacji nuklearnych między Washingtonem a Tehranem – ponieważ Netanjahu dążył do uprzedzenia wszelkich porozumień nuklearnych z Iranem – wyjaśnienia zdecydowanego stanowiska Izraela wobec Iranu i powtórzenia swoich żądań całkowitego wstrzymania irańskiego programu nuklearnego, wyeliminowania wzbogacania uranu oraz ograniczenia programu rakiet balistycznych i jego zasięgu oraz likwidacji instytutów naukowych, zajmujących się najnowocześniejszymi technologiami i wspierania sił oporu na Bliskim Wschodzie. Mówiąc bez ogródek – to sprowadzenie Iranu do epoki kamienia łupanego.
Pośpiech Netanjahu wskazuje na zaplanowaną wojnę z Iranem w związku z jego programem nuklearnym i jego znaczącym postępem w technologii jądrowej, który postawił Iran na krawędzi posiadania bomby atomowej, pomimo wielokrotnych deklaracji Iranu, iż nie dąży do produkcji broni jądrowej. Poziom wzbogacenia uranu w Iranie, który przekroczył 60%, technicznie umożliwia Tehranowi produkcję broni jądrowej, gdyby tylko zechciał.
Netanjahu zdecydowanie popiera opcję militarną przeciwko Iranowi, do której zmusza Washington. Jeśli Trump wahałby się lub zrezygnował z działań militarnych ze względu na narastające niezadowolenie Amerykanów, Netanjahu chce określić zakres pomocy amerykańskiej w wypadku izraelskiej napaści na Iran. Netanjahu żąda od Washingtonu militarno-politycznego wsparcia dla wszelkich podejmowanych przez Izrael działań militarnych, żądając zaopatrzenia dla Tel Avivu w niezbędne zaawansowane uzbrojenie i wsparcie wywiadowcze, oczywiście za darmo.
Netanjahu zamierza również wysłać Iranowi sygnał ostrzegawczy przed wszelkimi pomysłami prewencyjnych działań militarnych i że wszelkie dalsze rozwijanie jego programu nuklearnego spotka się ze zdecydowaną odpowiedzią, skoordynowaną z Washingtonem, o czym Iran wie nie od dziś. Ważniejsze jest ostrzeżenie dla krajów arabskich, aby się nie sprzeciwiały i doszlusowały do duetu. Najlepiej, aby to one napadły zbrojnie na Iran, który według Tel Avivu i Washingtonu jest głównym ich przeciwnikiem. Chiny szybko wyleczyły paranoików.
Wycofanie się Trumpa z gróźb wobec Iranu i powrót do negocjacji wynika z faktu, że Iran, pomimo gróźb ze strony Amerykanów i Izraela oraz planowanej przez nich wojny, wysłał bezpośrednie sygnały do obu stron, wskazując na gotowość do zdecydowanej reakcji na każdą agresję. Jego operacje wojskowe obejmowałyby amerykańskie instalacje i bazy wojskowe w regionie i nie tylko, a także bezpośrednie cele militarne w Izraelu. Tehran pokazał, iż presja polityczna, gospodarcza i militarna, niezależnie od intensywności, nie wpłynie na jego determinację. Trzeba pamiętać, że Pekin najbardziej potrzebuje do współpracy krajów suwerennych, które nie poddają się dyktatowi imperialnego Washingtonu. Iran jest na czele tej listy. Należy też pamiętać o ostrzeżeniu Rosjan przez filozofa, Aleksandra Gieljewicza Dugina, który jasno powiedział, obrona Iranu to obrona Rosji.
Pozbawienie Iranu pokojowego programu nuklearnego i pocisków balistycznych, czy to poprzez negocjacje, czy wojnę, skutecznie pozbawiłoby go w przyszłości jakiegokolwiek zrównoważonego odstraszania militarnego. W przypadku agresji Iran byłby pozbawiony efektywnych zdolności obronnych, Izrael stałby się dominującą siłą w regionie, działając bezkarnie i naruszając terytorium i przestrzeń powietrzną Iranu według własnego uznania. Tehran odrzuca taki stan rzeczy i będzie się temu przeciwstawiać z całą mocą. Obecnie, fanatyk Netanjahu wie, iż Izrael nie może samodzielnie powstrzymać programów Tehranu bez poniesienia poważnych i niszczycielskich konsekwencji dla państwa okupującego, a inteligentni Izraelczycy wręcz smutno mówią o unicestwieniu tego państwa. Groźby agresji na Iran ze strony Trumpa nie zmusiły Iranu do zmiany stanowiska w sprawie programu nuklearnego i pocisków balistycznych, ani do gotowości do stawienia czoła wszelkiej agresji. Użycie broni atomowej przeciwko Iranowi spowoduje dalekosiężne implikacje na całym świecie.
Trump powinien pamiętać wojnę iracko-irańską, w której Irak za zgodą USA zastosował broń chemiczną. W ciągu trzech dni zginęło około 80 tys. żołnierzy irańskich. Po trupach swoich poległych żołnierzy z impetem Irańczycy ruszyli do ataku na Irak, zajmując ich terytorium.
Dlatego Iran w negocjacjach z Ameryką pod żadnym pozorem nie zaakceptuje pozbawienia go kluczowych programów, które są powiązane z jego suwerennością i bezpieczeństwem narodowym. Programy te umożliwiły Iranowi znoszenie najsurowszych sankcji przez ponad cztery dekady, przekształcając go w państwo zaawansowane naukowo, przemysłowo i militarnie. Pozbawienie Iranu jego przemysłu, nowoczesnych technologii i instytutów naukowych oznaczałoby ograniczenie jego suwerenności, potęgi, roli i obecności w regionie oraz ograniczenie jego niezależności decyzyjnej, jednym słowem utraty suwerenności. Zmusiłoby ich w przyszłości do dalszych ustępstw wobec Waszyngtonu i Tel Avivu. Wzmocniony bronią jądrową i ogromnym potencjałem militarnym Izrael zachowałby pełną kontrolę nad regionem, mając ostatnie słowo na arenie politycznej, gospodarczej i militarnej, do czego dąży.
Z Iranem zabawy nie będzie. Netanjahu ma tegoż faktu świadomość, lecz w izraelskiej doktrynie Samsona jest miejsce na zastosowanie broni atomowej, którą Izrael posiada w znacznej ilości i jej użyje. Doktryna Samsona ma jednoznaczny przekaz: Nas nie będzie i świata nie będzie. Dlatego postawił warunki na dzień przed negocjacjami, mówiąc, iż jest gotowy na agresję wobec Iranu, jeśli się nie rozbroi i nie podda dyktatowi izraelskiemu.
Andrzej Filus

