PolecaneRzeczypospolita

Świętujemy czy płaczemy?

Kolejny 1.V. Święto Pracy (lub też Ludzi Pracy). Polskojęzyczne (choć to coraz bardziej kaleka polszczyzna) media udają, iż to zwyczajnie pierwszy dzień „długiego weekendu”, żadne święto. Zaglądamy do naszego archiwum.

Co np. pisał red. Boryczko w roku 2017?

 

Ano to: „Obciążenia podatkowe skutecznie pomniejszają wynagrodzenie, tworząc kastę urzędników państwowych, utrzymywanych krwawicą klasy pracującej.

Owa kasta powstała tuż po przemianach po roku ‘89 i do dziś tylko się powiększa, ku zadowoleniu kolejnych rządów, koalicji i odcieni politycznych. Relacje na linii pracobiorca-pracodawca są najgorsze od lat, mimo że pracy przybywa a nie ubywa, bowiem paradoksalnie dzięki globalizacji koncerny właśnie w Polsce lokują swój kapitał lub tu go przenoszą (słynna awantura we Francji o fabrykę Whirlpool, która ma przenieść się do Łodzi, do Łodzi przeniosą się również biura tej firmy, zajmujące się operacjami księgowymi). Są fatalne mimo podwyższenia stawki minimalnej do kwoty 2000 zł brutto, oprotestowanej przez Lewiatana, a i tak nie rozwiązującej problemy pracujących za stawkę, za którą w obecnej Polsce nie da się przeżyć. Dochodzimy więc do utopii, gdzie konsumpcyjny wyścig szczurów zastąpiony zostaje wyścigiem coraz ciężej i dłużej pracujących, walczących o przeżycie. Wszystko to ku uciesze różnorakich „demokratów”, hołdujących „solidarności społecznej”, ludzkim odruchom jak i głęboko uduchowionym w wierze katolickiej i jej przykazaniach.

Taaaak… Związki zawodowe wróciły do roli fikcji. Podobnej jak przed rokiem 1989. „S” się samo-zmarginalizowała, leaderzy związkowi biorą przykład z tzw. Zachodu – dbają nie o członków organizacji, a o własne kieszenie i dobre stosunki z kolejnymi ekipami rządzącymi.

Lewica? Czym jest dzisiejsza lewica, pokazał dobitnie red. Leśniakiewicz w ostatnim z publikowanych na SięMyśli tekstów. Realnie nie istnieje i czekać musimy, aż powstanie nowa. Grupa działaczy, udająca w RP lewicę, nabiera na piękne słówka coraz mniejszą liczbę wyborców. A wykorzystywana jest obecnie przez KO głównie do walki z Kościołem katolickim – z drugiej zaś strony chętnie uczestniczy w powiększaniu antyrosyjskiej fobii. Zero idei – czysty praktycyzm Made in EU. Najbliższy na lewicy światu realnemu wydaje się być dzisiaj weteran PZPR jeszcze, były premier, Leszek Miller.

Nikt nie sprawdza, ale warto przekonać się, czy na stanowiskach robotniczych Polacy są jeszcze większością, czy już ustępują miejsca Ukraińcom (zatrudnianym oficjalnie i na czarno)? Pracodawcy polscy są bowiem od idei pozytywistycznego „patriotyzmu poprzez pracę” jeszcze dalsi, niż Proxima Centauri od Układu Słonecznego. Ukrainiec żąda mniejszej wypłaty, umie żyć w nędzy i unika śmierci / kalectwa na froncie. Nepalczyk czy Syryjczyk także mają swoje powody, by próbować szans na polskim rynku pracy. Próbować i… znajdywać.

Szanujmy, Drodzy Czytelnicy, wysiłek wszystkich pracujących. I tak byli i są oszukiwani przez swych szefów i państwowy system podatkowy, który chętnie sprowadziłby ludzi i tak biednych – wprost do nędzy. Zielony Ład, zbrojne siły „obronne”, imbecylna zmienność przepisów prawa – to wszystko musimy znosić. Z coraz większym zniecierpliwieniem, bo media społecznościowe przynoszą jednak skrawki prawdziwych informacji, nie zaś rządową propagandę „lepszej zmiany”, „uśmiechniętej Polski” etc.

Niechaj więc w spokoju mija kolejny 1. maja, dzień, który jeszcze wolno nam obchodzić, jeśli – rzecz jasna – sami tego chcemy.

Redakcja SięMyśli

(Visited 15 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *