Wojna rosyjsko-ukraińska mogłaby rozlać się na Białoruś. A to byłby błąd Zełenskiego!
Wzajemne groźby między Łukaszenką a Zełenskim narastały w ciągu ostatnich trzech miesięcy. I nie była to tylko retoryka: sprawa jest poważna. Prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski dał prezydentowi Białorusi, Aleksandrowi Łukaszence tydzień na usunięcie z kraju czterech potężnych anten przekaźnikowych, które kierują rosyjskie drony w stronę ukraińskich miast i wsi, oraz na wstrzymanie dostaw produktów naftowych do Rosji. W przeciwnym razie, dodał ukraiński przywódca, „zrobimy to”. „Na jego terytorium, wzdłuż dwóch obwodów graniczących z Ukrainą, znajduje się sprzęt, który kieruje ogień do ludności ukraińskiej, a konkretnie do samej ludności. (…) Tam giną cywile. Na odpowiednich wieżach znajdują się przekaźniki. Czy może je usunąć? Dlaczego mówi, że nie chce angażować się w wojnę? Niech usunie ten sprzęt, niech go wyłączy… Myślę, że tydzień mu wystarczy… Jeśli tego nie zrobi, my to zrobimy” – powiedział Zełenski.
20. czerwca 2026 Zełenski powtórzył niemal słowo w słowo swoje ultimatum Łukaszence w tradycyjnym codziennym orędziu do narodu. Pod koniec marca Łukaszenka przeprowadził tzw. „kompleksową inspekcję” Sił Zbrojnych Republiki Białorusi. Samo to określenie dobitnie przypominało „niespodziewane inspekcje” (de facto ćwiczenia operacyjne) wojsk rosyjskich, które Putin wielokrotnie przeprowadzał w latach 2021-2022, w przededniu masowej inwazji Rosji na Ukrainę. Po inspekcji 1. kwietnia Łukaszenka oświadczył, że „musimy być strażnikami pokoju” i że ćwiczenia będą „kompleksowe, przypominające warunku bojowe, bez względu na pogodę czy porę dnia”. Co znamienne, zaledwie dzień wcześniej poleciał do Pjongjangu, gdzie podpisał traktat o przyjaźni i współpracy z północnokoreańskim dyktatorem, Kim Dzong Unem.
Ukraińcy, rzecz jasna, stale monitorują wszystko, co dzieje się po drugiej stronie granicy ukraińsko-białoruskiej i od dawna utrzymują, że nie doszło tam jeszcze do niczego niebezpiecznego. Jednak 1. maja 2026 Zełenski napisał : „Dzień wcześniej doszło do dość specyficznej aktywności na odcinkach granicy ukraińsko-białoruskiej – po stronie białoruskiej. Uważnie wszystko monitorujemy, monitorujemy i w razie potrzeby zareagujemy. „Ukraina jest gotowa bronić swojego narodu, swojej suwerenności i każdy, kto jest wciągany w jakąkolwiek agresywną działalność przeciwko Ukrainie, powinien to zrozumieć”. Ukraiński przywódca dodał, że „według danych wywiadowczych, na terenach przygranicznych Białorusi w kierunku terytorium Ukrainy budowane są drogi, a także rozmieszczane są stanowiska artyleryjskie”. Wszystko to wyglądało bardzo niepokojąco. Najwyraźniej żaden z sąsiadów Białorusi nie planował ataku: Ukraina była zaangażowana w wojnę na pełną skalę z Rosją; Polska i państwa bałtyckie, jeśli już przygotowywały się do wojny, to jedynie do obrony. Wszystko to sugerowało, iż reżim Łukaszenki przygotowywał się do pełnego zaangażowania w wojnę z Ukrainą. Putin naciskał Łukaszenkę na to od czterech lat.
Pod koniec maja Zełenski ostrzegł Łukaszenkę przed angażowaniem się w tego typu awanturę, zauważając, że ukraińskie siły zbrojne zidentyfikowały 500 celów na Białorusi, w tym jego adres zamieszkania i gdzie fizycznie przebywa. W odpowiedzi Łukaszenka stwierdził: „Mogli zidentyfikować 500 celów. My mamy jeden cel, bardzo konkretny, z dokładnymi współrzędnymi (na terytorium Białorusi znajduje się rosyjska taktyczna broń jądrowa – nie jest to broń dalekiego zasięgu)”. Jednak 15. czerwca 2026 Łukaszenka publicznie przeprosił Zełenskiego za tę groźbę. Jeśli Władimir Aleksandrowicz poczuł się urażony, przepraszam go za te słowa. Być może niepotrzebnie, zważywszy na to, że przecież walczy. Być może nie powinienem był wypowiadać się o tym tak ostro”. Dodał, że Białoruś jest „bardzo podatna na zagrożenia militarne”. „Wielokrotnie mówiliśmy, że absolutnie niedopuszczalne jest, aby wojna między Ukrainą a Rosją rozlała się na terytorium Białorusi” – powiedział. Co znamienne, nagła zmiana tonu białoruskiego przywódcy nastąpiła jeszcze przed spektakularnymi ukraińskimi atakami rakietowymi i dronami na Moskwę 16. i 18. czerwca, które uszkodziły kilka ważnych obiektów, w tym magazyn na terenie największego moskiewskiego centrum handlowego Sadowod, a także moskiewską rafinerię ropy naftowej w Kapotni, która produkuje 40% benzyny i 50% oleju napędowego dla 13-milionowego miasta. Rafineria poniosła tak duże szkody, że została zamknięta.
Wydaje się, że ton wypowiedzi Łukaszenki zmienił się przede wszystkim pod wpływem wcześniejszych wydarzeń w polityce zagranicznej, a zwłaszcza ćwiczeń francuskiego lotnictwa strategicznego, zdolnego do przenoszenia broni jądrowej. Ćwiczenia te prowadzono wspólnie z polskimi myśliwcami F-16. Przedtem ćwiczenia strategiczne przeprowadziła Wielka Brytania, kolejny europejski kraj NATO, który, podobnie jak Francja, posiada broń jądrową. Sytuację dodatkowo komplikuje niedawna wypowiedź dowódcy niemieckich sił powietrznych, Holgera Neumanna, który w wywiadzie dla The Telegraph stwierdził, że gdyby wybuchła wojna z Rosją, NATO przeprowadziłoby zmasowane ataki odwetowe na cele w obwodzie kaliningradzkim, na Półwyspie Kolskim, na Morzu Czarnym oraz na bazy Floty Bałtyckiej w pobliżu Sankt Petersburga. „Jeśli zadzwonią do mnie teraz i powiedzą, że zaistniała taka sytuacja, musimy być gotowi natychmiast. I jesteśmy” – podkreślił Neumann. Masowe ataki ukraińskich dronów na Moskwę, Sankt Petersburg, a nawet Tiumeń były również ciosem w plecy Putina i jego młodszego partnera, Łukaszenki. (Cdn.)
Aleksandr Żelenin,
22.06.2026
Tłum. i opr. Roman Boryczko
Aleksandr Żelenin, doktor nauk humanistycznych (PhD) i wieloletni wykładowca oraz badacz na Uniwersytecie w Tampere (Tampere University) w Finlandii.

