InnePolecane

Wahadełko wieści zmiany… (3)

Z Ukrainą była podobna historia. Po rozbiorach Polski i po utracie Chanatu Krymskiego, obszar dzisiejszego państwa został podzielony między Carstwo Rosyjskie (większa część) i Austrię (później Austro-Węgry). Tak to trwało aż do rewolucji październikowej w Rosji, w 1917 r. na Ukrainie wybuchła wówczas wojna domowa, w wyniku której utworzono Ukraińską Republikę Ludową. Wdała się ona w wojnę z Rosją radziecką i została pokonana przez Armię Czerwoną (w 1919 r.). Utworzona została następnie Ukraińska Socjalistyczna Republika Radziecka, która była jednym z założycieli ONZ i głównych filarów, tak zwaną „perłą w koronie” ZSRR – proklamowanego w 1922 r. Po napaści Niemiec hitlerowskich na Polskę, terytorium Ukrainy uległo rozszerzeniu na zachód, ale i ona sama padła ofiarą agresji i okupacji niemieckiej (do 1944 r.). W roku 1954 Krym powrócił do Ukrainy – „w prezencie” od Nikity Siergiejewicza Chruszczowa, ówczesnego przywódcy radzieckiego, Ukraińca z pochodzenia. Kraj odzyskał niepodległość w 1991 r. (po oddolnej „detonacji” ZSRR), ale Rosja zachowała swe dość silne wpływy na Ukrainie – swoim bratnim narodzie. Wprowadzono tam dość dziwny ustrój, bazujący na wielopartyjności (fikcja demokracji) oraz na pseudogospodarce rynkowej, ustrój przeżarty bandytyzmem, korupcją, oligarchicznością i innymi patologiami. W wyniku tego, w kraju ukraińskim panowała długotrwała recesja, pogłębiona kryzysem globalnym. PKB spadł o prawie 25%. Ludziom żyło się coraz gorzej. W 2004 r., prorosyjski Wiktor Janukowycz wygrał wybory prezydenckie – z niewielką przewagą głosów. Ówczesne jego zwycięstwo zostało jednak zakwestionowane przez oponenta prozachodniego, Wiktora Juszczenkę, który – na fali „pomarańczowej rewolucji” – doprowadził do drugiej rundy wyborów i wygrał je. Nastąpiła reorientacja Ukrainy na Zachód, szczególnie w kierunku UE i USA (co mogło długofalowo sugerować kierunek konfrontacyjny). Premierem została Julia Tymoszenko.

Zjawiska patologiczne, np. grabienie majątku narodowego, korupcja itp. uległy jeszcze większej patologii. Koniunkturalni sojusznicy z okresu „pomarańczowej rewolucji” (Juszczenko-Tymoszenko) stali się zaciekłymi przeciwnikami. Kolejne wybory prezydenckie (w 2010 r.) wygrał ten trzeci – Wiktor Janukowycz (48% głosów), a J. Tymoszenko zdobyła 45%, zaś W. Juszczenko (poniżej 6%). I znów wahadełko ukraińskie przesunęło się w stronę wschodnią. Zachód nie dał jednak za wygraną i 21. listopada 2013 r., wywołał placowy bunt na Majdanie w Kijowie (i w innych miastach Ukrainy). Prezydentem został prozachodni Wołodymyr Zełenski.

Siłą Zełenskiego i jego ekipy był komponent medialny, z którym nie mógł konkurować żaden z jego politycznych konkurentów. To byli ludzie, którzy wiedzieli, jak robić filmy i potrafili bardzo subtelnie wyczuć nastroje społeczne, psychikę mas i indywidualne doświadczenia każdego Ukraińca. Dlatego jednym z wątków kampanii wyborczej Zełenskiego był temat zjednoczenia Ukrainy, osiągnięcia pokoju w Donbassie i walki ze starymi skorumpowanymi elitami. Treści programowe były proste i zrozumiałe dla szerokich mas, dla których głównym problemem Ukrainy były stare postkomunistyczne elity, które przez ostatnie 30 lat rabowały kraj.

Prezydent Ukrainy obiecał rodakom drugą Japonię. Zachęcał, mówiąc, że Ukraińcy powinni stać się Islandczykami w piłce nożnej, Izraelczykami w obronie swojej ojczyzny i Japończykami w technologii. No i Szwajcarami w zdolności do osiągania zgody narodowej. To miał być ostatni wysiłek na drodze do zmiany Ukrainy w kraj ich marzeń. Zełenski poszedł na wybory jako kandydat pokoju, obiecując Ukraińcom szybkie zakończenie konfliktu na Donbassie i normalizację stosunków z Rosją. Był to główny powód, dla którego ponad 70 procent wyborców postawiło na nieznanego wcześniej w polityce telewizyjnego showmana.

W roku 2026 ten „pokojowy” prezydent apeluje o utrzymanie presji na Rosję, Rosja ma nie mieć złudzeń, że wojna może przynieść jej jakiekolwiek korzyści. Właśnie zaczęła się „wojna na wyniszczenie” i żadna ze stron nie jest w stanie zadać decydującego ciosu. To jest spuścizna Załenskiego. Prezydentowi Ukrainy ufa 12,5 proc. respondentów, zaś 11,7 proc. wybrało opcję „trudno powiedzieć”. Nieufność do Zełenskiego deklaruje 53 proc. wyborców koalicji i 94 proc. wspierających opozycję. Kwestia wejścia Ukrainy na nową drogę, była (i jest) do uregulowania wypróbowanymi skutecznymi metodami pokojowymi, bezpiecznymi, racjonalnymi, cywilizacyjnymi, negocjacyjnymi i kompromisowymi. Zresztą, ku czemu to wszystko teraz może zmierzać? Tak trzeba było postępować niezwłocznie, gdy tylko rozliczne konflikty interesów, prowokacje, nowe pomysły itp. wyszły na jaw oraz uległy gwałtownemu zaostrzeniu na Ukrainie i wokół niej.

Władimir Putin dziś odrzuca wezwania do negocjacji z Ukrainą. Problem polega, wszakże na tym, iż żadna ze stron w tej walce nie dysponuje i nie zamierza przeznaczyć gigantycznych środków na wydźwignięcie rujnowanej Ukrainy, szczególnie jej gospodarki, z niebywałej zapaści cywilizacyjnej i rozwojowej z ostatnich dziesięcioleci – Ukraina właśnie została rzucona na kolana… „Będziemy dalej wspierać Ukrainę pomocą zbrojeniową i finansową, równocześnie zwiększając presję na Rosję” — czytamy w deklaracji „koalicji chętnych” do wspierania Ukrainy po spotkaniu w Paryżu. Dania, Francja, Niemcy, Włochy, Norwegia, Hiszpania, Szwecja, W. Brytania i Holandia oto wielcy, prący do dalszej wojny z Federacją Rosyjską! (Cdn.)

Roman Boryczko,

 15.07.2025

(Visited 2 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *