Spisek grabieżczy (3)
Inne sklepy wykorzystują strach przed kradzieżami w sklepach jako przykrywkę dla rozmieszczenia skanerów biometrycznych (rozumiecie, w celu identyfikacji powtarzających się złodziei sklepowych).
A jeszcze inni wykorzystują groźbę złodziei jako pretekst do przyspieszenia realizacji planu płatności bezgotówkowych, przygotowując społeczeństwo na przyszłość (a może teraźniejszość?), w której trzeba będzie pobrać aplikację lub zeskanować odcisk dłoni, aby wejść do sklepu, a forsa za wszystkie przedmioty, z jakimi wyjdziesz, zostanie automatycznie pobrana z Twojego konta.
Tak, jak zwykle, prawdziwa akcja w tym rozgrywającym się dramacie kryje się w reakcji. Nie ma znaczenia, czy problem kradzieży w sklepach detalicznych jest autentyczny, czy całkowicie nagrany, czy jest zjawiskiem naturalnym, czy częścią wielkiego spisku, czy rzeczywiście ma miejsce, czy też jest jedynie wymyślonym szumem medialnym. Rzecz w tym, że kiedy już poczujesz, iż problem jest realny, potencjalni inżynierowie społeczni wiedzą, że mogą przedstawić swoje wcześniej ustalone „rozwiązanie” tego problemu przerażonej publiczności, a większość się na to zgodzi.
„Oczywiście, iż w dzisiejszych czasach, aby robić zakupy w prawdziwym świecie, musimy pobierać odciski palców i skan tęczówki oka. I oczywiście nie możemy już używać gotówki do robienia zakupów. Jak inaczej moglibyśmy rozwiązać kryzys kradzieży w sklepach?!”.
PRAWDZIWE ROZWIĄZANIE
Zatem zakładając, że nie chcemy podążać wyznaczoną z góry przez technokratów drogą zwiększania nadzoru i technologii bezgotówkowej w celu „rozwiązania” kryzysu, związanego z kradzieżami w sklepach, co właściwie możemy zrobić?
Jedną z najprostszych rzeczy, na które należy zwrócić uwagę w przypadku najbardziej bezczelnych aktów zorganizowanych kradzieży w sklepach, jest to, iż istnieje wspólny mianownik tych wydarzeń: wszystkie mają miejsce w dużych obszarach miejskich. Nie widzisz flash mobów, składających się z dziesiątek ludzi, okradających lokalnego sprzedawcę towarów luksusowych w Smalltown w Nowheresville, choćby dlatego, że w takich społecznościach wiejskich zwykle nie ma sprzedawców luksusowych towarów. Tak więc, na poziomie osobistym, biorąc przykład z niedawnego, zaskakującego hitu Jasona Aldeana, który stał się numerem jeden na liście przebojów, być może jednym ze sposobów odizolowania się od tego problemu jest przeprowadzka z dużych miast.
Ale na szerszym poziomie możemy (jak zwykle) kierować się wskazówką, w którym kierunku powinniśmy podążać, po prostu robiąc coś dokładnie przeciwnego do tego, czego chciałyby od nas władza, która nie powinna istnieć.
Jeśli więc chcą, żebyśmy zrezygnowali ze sprzedaży stacjonarnej na rzecz zakupów online, powinniśmy wspierać sklepy stacjonarne!
Jeśli chcą, żebyśmy korzystali z odcisków dłoni czy pobrania aplikacji, aby wejść do ich sklepów, powinniśmy bojkotować sklepy, które wdrażają takie systemy.
Jeśli chcą zredukować doświadczenie zakupowe do możliwie najbardziej zdepersonalizowanej, skomputeryzowanej i bezdusznej interakcji – wraz z zamkniętymi produktami, płatnościami bezgotówkowymi i sklepami bez pracowników – wówczas powinniśmy starać się stworzyć i wspierać tętniące życiem, ludzkie, bezpośrednie interakcje – twarzą w twarz – na targu.
Moi czytelnicy już wiedzą, na czym polega ta gospodarka peer-to-peer: ludzie dokonujący transakcji gotówkowych lub w walutach, umożliwiających przetrwanie na wolnym rynku, wspierający lokalnych plantatorów w pierścieniach REKO i udziałach w gospodarstwach, poznawanie lokalnych przedsiębiorstw i decydowanie się na wspieranie sprzedawców, którzy wykazali się, że przeciwstawią się autorytarnym rządom.
Będziesz już wiedział, jak to zrobić: spotykając ludzi o podobnych poglądach, budując z nimi społeczność i angażując się w transakcje wykupu, aby skierować swoje zasoby (w postaci gotówki, waluty uzupełniającej lub alternatywnej, metali szlachetnych lub waluty zdecentralizowanej) w stronę firmy, które chcesz wesprzeć.
Tego właśnie technokraci boją się najbardziej: iż zamiast panikować i oczekiwać od rządów i technokratów, aby „chronili nas” przed złymi ludźmi, traktując nas wszystkich jak więźniów i zamykając społeczeństwo za pomocą ich technologii zniewolenia, weźmiemy to we własne ręce, unikajmy wielkich korporacji oraz rządu i twórzmy (pilnując go) nasz własny rynek wolnych ludzi.
Wiemy, co musimy zrobić, więc na co czekamy? Wyjdźmy i zróbmy to.
James Corbett
Tłum. Andrzej Filus
Za: Daily News Fundacji Art of Liberty

