Gospodarka i politykaPolecane

Rosja i UE zmierzają w kierunku niewypowiedzianej wojny (2)

Ameryka: szczyt Trumpa i jego ograniczenia

Stany Zjednoczone będą obchodzić 250. rocznicę niepodległości w 2026 roku, będąc gospodarzem szczytu G20 i Mistrzostw Świata FIFA. Wydarzenia te podkreślą globalną pozycję Trumpa. Jego wpływy polityczne mogą jednak osłabnąć, ponieważ Republikanie prawdopodobnie stracą większość w Izbie Reprezentantów w wyborach uzupełniających, a podziały między siłami MAGA a tradycyjnymi elitami partyjnymi będą się pogłębiać.

Trump nie otrzyma pokojowej Nagrody Nobla. Będzie sprawiał wrażenie coraz starszego i nieprzewidywalnego. Walki o nominację w 2028 roku rozpoczną się wewnątrz obu partii. Polaryzacja będzie się zaostrzać, choć nie przerodzi się w nową wojnę domową w Ameryce.
Styczniowa operacja Trumpa przeciwko Wenezueli wzmocniła jego Strategię Bezpieczeństwa Narodowego: priorytetem jest półkula zachodnia. Wenezuela może nie być jej końcem. Do 2026 roku lewicowe reżimy na Kubie i w Nikaragui również mogą znaleźć się pod presją. Kolumbia i Meksyk mogą stać się celem destabilizacji.

Trump może próbować ustanowić pełną kontrolę amerykańską nad Grenlandią. Kanada nie stanie się częścią Stanów Zjednoczonych, ale Washington zwiększy presję na Ottawę, aby ściśle przestrzegała amerykańskiej polityki. Kanada nie będzie w stanie „schronić się pod UE”.

Skupienie Trumpa na półkuli zachodniej zaszkodzi reputacji Rosji, jeśli Washington wystąpi przeciwko Kubie, choć nie dojdzie do drugiego kryzysu karaibskiego. Jednocześnie ta reorientacja może osłabić zainteresowanie Washingtonu Ukrainą.

 

Bliski Wschód: Iran pozostaje głównym zagrożeniem

Premier Izraela, Binjamin Netanjahu zasygnalizował, iż Izrael zajmie się zagrożeniami bezpieczeństwa nie tylko na swoich granicach, ale szerzej. Iran pozostaje kwestią priorytetową, zwłaszcza jego potencjał rakietowy. Netanjahu będzie liczył na poparcie Trumpa.
Zachęcony operacją przeciwko Maduro, Washington mógłby wesprzeć Izrael w akcji militarnej, wymierzonej w irańską infrastrukturę rakietową. Podobnie jak w przypadku 12-dniowej wojny w czerwcu ubiegłego roku, planiści mogą zakładać, że irańska obrona powietrzna nie zapewni niezawodnej ochrony. Rosja i Chiny ograniczą się do dyplomatycznego potępienia.

W Iranie w 2026 roku nadal będzie panować napięcie wewnętrzne. Na szczycie zaostrzy się walka o sukcesję wokół najwyższego przywódcy. Na dole frustracja gospodarcza może wywołać masowe protesty. Kryzys, być może już w 2026 roku, może wywołać reformę reżimu: większą rolę sił bezpieczeństwa (IRGC) i mniejsze wpływy struktur duchownych. Iran nadal będzie dążył do uzyskania statusu regionalnego mocarstwa, ale jego rewolucyjny pęd może osłabnąć.

 

Chiny: Rozbudowa sił zbrojnych, ale kryzys tajwański mało prawdopodobny

Chiny wzmocnią potencjał militarny w zakresie sił jądrowych, pocisków rakietowych, floty i sił powietrznych – dążąc do parytetu ze Stanami Zjednoczonymi i regionalnej przewagi na zachodnim Pacyfiku. Relacje z Washingtonem będą się nadal pogarszać, ale eskalacja kryzysu tajwańskiego w konflikt zbrojny pozostaje mało prawdopodobna w 2026 roku.
Wraz z pogarszaniem się stosunków chińsko-amerykańskich, pogarszać się będą również relacje Chin z Japonią. Tokio jest coraz bardziej gotowe do militaryzacji i bardziej autonomicznych działań, nie polegając już na automatycznej ochronie ze strony USA. Mogłoby to obejmować gotowość do samodzielnego rozwoju broni jądrowej, jeśli zajdzie taka potrzeba. Proces ten, gdyby zapadły decyzje polityczne, mógłby trwać miesiące, a może nawet tygodnie.

 

Korea: Odstraszanie stabilizuje półwysep

Korea Północna wzmocni potencjał nuklearny i rakietowy, jednocześnie pogłębiając więzi z Rosją i Chinami. Sojusze USA z Japonią i Koreą Południową zostaną zrównoważone sojuszem Moskwa-Pekin-Pjongjang. Mimo to, poważna konfrontacja militarna na półwyspie pozostaje mało prawdopodobna.

 

Sąsiedzi Rosji: Integracja, pragmatyzm, dystans

Rosja i Białoruś pogłębią integrację wojskową w ramach Państwa Związkowego, w tym w zakresie elementów nuklearnych. Zdolność Mińska do utrzymania polityki wielowektorowej będzie się zmniejszać wraz ze wzrostem wrogości Europy Zachodniej i osłabieniem pozycji Trumpa.

Mołdawia raczej nie rozpocznie konfliktu zbrojnego z Naddniestrzem. Bardziej prawdopodobne jest, że Bruksela będzie dążyć do porozumienia z lokalnymi elitami, aby osłabić więzi z Rosją. Ostateczny los Naddniestrza będzie zależał od wyniku konfliktu na Ukrainie, który nie zostanie rozstrzygnięty w 2026 roku.

W Armenii partia Nikoli Paszyniana prawdopodobnie wygra czerwcowe wybory i będzie nadal dryfować w kierunku Zachodu, utrzymując jednocześnie korzystne gospodarczo powiązania z Rosją. Konflikt armeńsko-azerbejdżański pozostanie pod kontrolą Washingtonu, Ankary, Brukseli i Londynu. Ponowny wybuch konfliktu jest mało prawdopodobny w 2026 roku. Moskwa utrzyma chłodne, ale funkcjonalne stosunki z Baku, kontynuując jednocześnie pragmatyczny dialog z Tbilisi.

Azja Środkowa pogłębi relacje z Rosją, ale przede wszystkim w sferze biznesowej. Jednocześnie region będzie kultywował politykę wielowymiarową i nowe tożsamości, przedstawiając swoją imperialną i sowiecką przeszłość jako tymczasowe odstępstwo. To stopniowo oddali go od Rosji.

 

„Kolektywny Zachód” i „globalna większość”: iluzje i rzeczywistość

Od ubiegłego roku „Kolektywny Zachód” coraz częściej odnosi się do bloku cywilizacyjnego, a nie formalnej struktury politycznej. Zmiana w polityce USA z imperium na metropolię pozbawia Europę uprzywilejowanej roli, jaką cieszyła się podczas zimnej wojny. Europa Zachodnia zmienia się z chronionego i pielęgnowanego partnera w magazyn dla „Wielkiej Ameryki”.

NATO pozostanie narzędziem amerykańskiej kontroli. UE jest coraz częściej przedstawiana w Washingtonie nie jako filar, a jako przeszkoda. Nasuwa to porównania z Imperium Brytyjskim – amerykańskim sojusznikiem w czasie II wojny światowej, a mimo to podważanym przez Washington jako imperialny konkurent.

Koncepcja „globalnej większości”, sformułowana na początku operacji na Ukrainie, pierwotnie opisywała państwa, które odmówiły przystąpienia do zachodnich sankcji i mogłyby być partnerami Rosji w nowym porządku świata. Wkrótce jednak stała się niejasnym synonimem „nie-Zachodu”. Przekształcenie jej w skonsolidowany blok antyzachodni, BRICS i SCO przeciwko NATO i UE, byłoby samooszukiwaniem się.
Tak zwana większość nie skonsoliduje się w 2026 roku. Chiny, Katar, Kambodża i Kazachstan będą działać przede wszystkim w swoim własnym interesie, w tym w interesie Zachodu. Głosowanie w ONZ jest tego ilustracją. Byliśmy również świadkami starć zbrojnych między Indiami i Pakistanem, członkami SCO, oraz między Kambodżą i Tajlandią, członkami ASEAN. W przededniu 2026 roku stosunki między Arabią Saudyjską a Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi gwałtownie się pogorszyły, zmieniając konflikt w Jemenie.
W ten sposób wielobiegunowość staje się rzeczywistością, a nie jedynie aspiracją. Kluczowymi graczami globalnymi będą Stany Zjednoczone i Chiny, a także Rosja i Indie. Nie będą one ucieleśniać zwartych bloków cywilizacyjnych, lecz będą reprezentować różnorodność samej cywilizacji, która jest sygnaturą wielobiegunowości. Każdy z nich skupi się na rozwoju wewnętrznym, dążąc jednocześnie do kształtowania otaczającego go regionu na swoją korzyść.

To samo stanie się na poziomie regionalnym, gdzie Brazylia, Izrael, Iran, Arabia Saudyjska, Turcja i Republika Południowej Afryki już odgrywają wiodącą rolę. Przemiany w świecie zachodnim mogą ostatecznie przywrócić pewien stopień autonomii Wielkiej Brytanii, Francji, Niemcom i Japonii. Jeśli jednak do tego dojdzie, nie nastąpi to w 2026 roku.

Dmitrij Trenin, RIAC
Tłum. Andrzej Filus

 

Dmitrij Trenin, profesor nauk ekonomicznych w Wyższej Szkole Ekonomicznej i główny pracownik naukowy w Instytucie Gospodarki Światowej i Stosunków Międzynarodowych. Jest również członkiem Rosyjskiej Rady ds. Międzynarodowych (RIAC).

Za: Theinteldrop

 

(Visited 16 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *