PolecaneRzeczypospolita

Polska specjalność narodowa – sprowadziliśmy sobie „obrońcę”… z Ukrainy!

Ukraina uważa, że ​​zapewniła sobie poparcie Białego Domu dla kampanii, której celem jest zmuszenie Rosji do podjęcia poważnych negocjacji. „Mam nadzieję, iż nasze uzgodnienia (spotkanie z Donaldem Trumpem) otworzą drogę do pokoju” – powiedział Władimir Putin w Anchorage na Alasce. Dziś wydaje się, że USA zyskały czas, by dozbroić Ukrainę w sprzęt do „nękania” Rosji, jak nowoczesne drony i rakiety dalekiego zasięgu. Prezydent USA, Donald Trump podobno kilka dni temu prywatnie zaapelował do prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, aby działał „odważniej” – „Trump mówi, iż tak naprawdę nie wierzy, że (Władimir) Putin zrobi cokolwiek bez presji”. „Prezydent (Trump) wierzy w pokój, osiągany poprzez siłę”. Ukraina nabiera śmiałości w przenoszeniu wojny na terytorium Rosji. W ostatnich tygodniach rosyjskie miasta – w tym Moskwa, miasto, które Putin od dawna próbował chronić przed wojną – padły ofiarą masowych ataków ze strony Ukrainy. Kijowscy decydenci coraz rzadziej traktują Polskę czysto podmiotowo, nierzadko przedmiotowo przedkładając własne interesy obronne i gospodarcze nad dotychczasową asymetryczną relację z Polską.

Dzisiejsza koncepcja Międzymorza (Intermarium) Ukraińców zakłada wizję bloku Europy Środkowo-Wschodniej pomiędzy Bałtykiem, Morzem Czarnym a Adriatykiem pod przywództwem Ukrainy. Zakłada utworzenie silnego bloku państw jako przeciwwagi dla wpływów Rosji, lecz jej jeden z filarów oprze się na coraz silniejszych Niemczech. Ukraina czuje, że dysponując potencjałem militarnym w regionie, odgrywałaby rolę pomocniczego filaru bezpieczeństwa.

Polska pozostaje kluczowym hubem logistycznym i militarnym dla Ukrainy, co w obliczu zmiennych zachodzących na obecnej Ukrainie, wydaje się posunięciem co najmniej dziwnym i życzeniowym, stawiając nasz kraj w roli podnóżka. Z dnia na dzień maleje siła polityczna Polski na rzecz formatów unijnych. Konflikt ukraiński zepchnął „politykę jagiellońską” na margines i pokazał, kto dziś faktycznie gra przy partii szachów – a kto będzie tylko pionkiem. Do szalonych wizji politycznych dochodzą sygnały katastrofy demograficznej (to spuścizna tak zwanych posolidarnościowych koncepcji zarządzania krajem)! Liczba urodzeń jest niemal trzykrotnie niższa niż podczas wyżu demograficznego lat 80. XX wieku. Jeśli nie zatrzymamy tego trendu, to do 2060 roku populacja Polski ma się skurczyć o 6,5 miliona osób, to ponad 17% obecnej liczby mieszkańców. Tendencje tę dodatkowo pogłębia utrzymujący się od wielu lat wysoki poziom emigracji Polaków za granicę, szczególnie wśród młodych – co też wymaga specjalnych braw dla polityki zniszczenia kraju przez PO/PiS.

Liczba mieszkańców Ukrainy do 2050 roku może się skurczyć do 25 mln. To ciekawy plan „kogoś mądrzejszego”, by całkowicie rozwodnić potencjał tych dwóch narodów. W połowie 2026 roku w Polsce przebywało łącznie około 1,55 mln obywateli Ukrainy, z czego blisko milion (ok. 971 tys.) posiada już status ochrony czasowej (PESEL UKR). Z oficjalnych danych wynika, iż dorośli mężczyźni stanowią około 30% populacji uchodźczej, co daje szacunkową liczbę blisko 300 tysięcy mężczyzn, uciekających przed wojną. Zaskakujące dane, szczególnie, gdy przypatrzymy się barometrowi ciśnienia, jakie wywołała decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Orderu Orła Białego prezydentowi Załenskiemu za nagrodzenie specjalnej jednostki ukraińskiej nazwą „bohaterów UPA”. Internet ukraiński całkowicie stanął po stronie Załenskiego! Również mieszkający w Polsce Ukraińcy stanęli po stronie…UPA!!! Na Ukrainie podobno to tendencja marginalna – tak mawiają niektórzy „lewicowcy”? Podobno…

Na domiar złego coraz więcej Ukraińców, mieszkających w Polsce deklaruje, że nie zamierza wracać do ojczyzny nawet po zakończeniu wojny. Takie wnioski płyną z najnowszego Barometru Polskiego Rynku Pracy z roku 2026. 38 proc. obywateli Ukrainy, przebywających obecnie w Polsce, chce zostać tu na stałe. Chodzi przede wszystkim o osoby w wieku 35–44 lata, które zdążyły już znaleźć pracę i częściowo ułożyć sobie życie nad Wisłą. W Polsce w ostatnich latach znacząco zwiększyła się aktywność ukraińskiego wywiadu, który „formatuje nasz kraj” na swoją modłę. Służby namawiają Ukraińców do szpiegowania urzędów oraz polskich firm.

Rzeczpospolita ujawniła, że są przypadki, iż polskie prokuratury prowadzą obecnie śledztwa w sprawie szpiegostwa na rzecz państwa ukraińskiego. Ukraiński wywiad sponsoruje pożytecznych polskich idiotów (influencerów, pracujących dla pieniędzy), rozmaitych „ekspertów”, próbuje pozyskać nawet Polaków, którzy jadą na Ukrainę z pomocą humanitarną. Ukraińcy są najbardziej liczną grupą zagranicznych przedsiębiorców w naszym kraju. Budownictwo, handel hurtowy i transport – w tych sektorach działa aż 27 tysięcy ukraińskich podmiotów w Polsce. Ukraina posiada ogromne i wysoce skonsolidowane gospodarstwa (tzw. agroholdingi) oraz niezwykle żyzne gleby (czarnoziemy). Po otwarciu unijnego rynku, ukraińskie produkty (zboże, drób, cukier) stały się bezpośrednią i bardzo silną konkurencją dla polskiego rolnictwa – występuje tu intensywna rywalizacja między naszymi krajami. Kijów, dążąc do integracji z UE, pomija całkowicie Warszawę, budując twarde sojusze gospodarczo-obronne bezpośrednio z Berlinem, Paryżem czy Londynem. Polacy wykiwani? Lwów zerwał wartą miliony euro umowę z polską firmą Control Process na budowę zakładu przetwarzania odpadów, mimo że inwestycja była ukończona w ponad 90%. „W obecnym systemie prawnym praktycznie nie ma możliwości skutecznego wyegzekwowania należnych pieniędzy” – Tomasz Wiatr, wiceprezes krakowskiej spółki Control Process SA. Spór nabrał nowego kontekstu podczas konferencji Ukraine Recovery Conference w Gdańsku. Mer Lwowa, Andrij Sadowy chwalił się tam podpisaniem kolejnych kontraktów z zagranicznymi partnerami, ale nie z polskim biznesem. To podpisanie sześciu umów na odbudowę miasta z partnerami zagranicznymi (z Litwy, Szwecji, Niemiec, Czech i Francji) i to wszystko na raucie, organizowanym przez Polaków podobno w „naszym interesie”. Nieudolny komentarz kompletnego politycznego bankruta, Radosława Sikorskiego, dotyczący porażki za porażką jego polityki międzynarodowej, mówi sam za siebie: „Może to i lepiej, bo polska firma, która zbudowała we Lwowie spalarnię śmieci, długo nie może doczekać się zapłaty”. (Cdn.)

Roman Boryczko,

28.06.2026

(Visited 12 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *