Ocena CIA: Oporu nie da się złamać (2)
Najważniejszym z potencjalnych negatywnych skutków operacji HVT jest ryzyko, że zamachy na wysokim szczeblu mogą zwiększyć poparcie dla grupy „powstańczej”. Dzieje się tak, gdy zabicie celu „[wzmacnia] więź grupy zbrojnej z ludnością, radykalizuje pozostałych przywódców grupy powstańczej, tworzy próżnię, w którą mogą wejść bardziej radykalne grupy i eskaluje lub deeskaluje konflikt w sposób sprzyjający powstańcom”. Takie działania mogą również „[podważać] „reguły gry” między rządem a powstańcami, zaostrzając tym samym „poziom przemocy w konflikcie”:
„Ataki HVT mogą jednak zwiększyć poparcie dla powstańców, szczególnie jeśli wzmocnią one reputację przywódców powstańców, jeśli w atakach zginą osoby niebiorące udziału w walkach, jeśli legalni lub półlegalni politycy, powiązani z powstańcami staną się celem ataków… Jednocząca idea grupy powstańczej, głębokie więzi z jej elektoratem lub szerokie poparcie mogą złagodzić skutki utraty przywództwa poprzez zapewnienie stałego napływu nowych rekrutów”.
Ocena CIA odnotowała kilka historycznych przypadków rzekomych sukcesów HVT. Gdy cele wysokiego szczebla mają „wybitne profile publiczne”, zamachy mogą w określonych przypadkach doprowadzić do rozbicia grupy docelowej. Nie dotyczyło to jednak Hamasu ani Hezbollahu. Obie grupy „pełnią funkcje państwowe, takie jak świadczenie usług opieki zdrowotnej”, więc przywódcy grup są dobrze znani obywatelom Gazy i Libanu. Jednakże ich „niezwykle zdyscyplinowana natura, sieć kontaktów społecznych i rezerwa szanowanych przywódców” oznaczają, iż mogą się łatwo „zreorganizować” w obliczu zamachów.
W tym czasie organizacja syjonistyczna od połowy lat 90. XX wieku dopuszczała się „celowych zabójstw” przeciwko Hamasowi, Hezbollahowi i innym grupom ruchu oporu. Jednak ich „zdecentralizowane struktury dowodzenia, podzielone kierownictwo, silne planowanie sukcesji i silne więzi ze społecznościami” sprawiły, że byli „bardzo odporni na utratę przywództwa”. Niezrażeni tym, zamachy na wysokim szczeblu w Tel Avivie nadal trwały. Na początku XXI wieku zamordowano założyciela Hamasu, szejka Jasina, i przywódcę tej organizacji w Strefie Gazy, Abdela Aziza al-Rantisiego. Jednak zabójstwa te „wzmocniły solidarność” między frakcjami ruchu oporu, jednocześnie „[wzmacniając] poparcie dla radykalnych przywódców bojowników”.
Oczywiste wnioski z tego bezmyślnego rozlewu krwi pozostały nieodrobione przez organizację syjonistyczną, gdy wybuchł Holocaust w Strefie Gazy. W czerwcu 2024 roku elitarny imperialny dziennik Foreign Affairs opublikował raport, zatytułowany jednoznacznie Hamas wygrywa. Śmiało podsumował go stwierdzeniem: „Nieudana strategia Izraela wzmacnia jego wroga”. Gazeta odnotowała również, że „według istotnych wskaźników” Hamas był znacznie większy i potężniejszy niż 7. października 2023 roku. Izrael wdał się w ten sposób w głęboko wyniszczającą wojnę na wyniszczenie, z „wytrwałą i śmiercionośną partyzantką”.
Rosnąca popularność Hamasu wśród Palestyńczyków w czasie ludobójstwa w Strefie Gazy znacząco zwiększyła „zdolność tej grupy do rekrutacji… [i] przyciągania nowych pokoleń bojowników i agentów”. Dało to Hamasowi możliwość „łatwego” przeprowadzania „śmiercionośnych operacji” na obszarach wcześniej „oczyszczonych” przez Siły Obronne Izraela (IOF). Foreign Affairs zarzucił syjonistycznemu tworowi, na jego „wielką szkodę”, iż nie zrozumiał, jak „rzeź i spustoszenie, których dokonał w Strefie Gazy, jedynie wzmocniły jego wroga”.
Ludobójstwo w Strefie Gazy pobudziło nie tylko Hamas. „Rzeź i spustoszenie” Izraela znacznie wzmocniły szeregi i determinację całego Ruchu Oporu, a jego członkowie zdobyli serca i umysły na całym świecie, zdobywając coraz większą liczbę zwolenników. Tel Aviv i jego anglo-amerykańskie marionetki nie mają już dobrych wyborów w zbrodniczej wojnie z niestrudzonym przeciwnikiem, dążącym do całkowitego zwycięstwa, z jakim nigdy wcześniej nie mieli do czynienia.
Radykalne skutki konfliktu judeo-amerykańskiego z Iranem zostały obszernie opisane w raporcie z czerwca 2025 roku izraelskiego Instytutu Studiów nad Bezpieczeństwem Narodowym. Między innymi ostrzegał on przed zamachem na Alego Chameneiego, ponieważ Republika Islamska „prawdopodobnie nie miałaby trudności z wyborem następcy, który mógłby okazać się bardziej radykalny lub bardziej kompetentny”, jednocześnie jednocząc irańską opinię publiczną i rząd bardziej niż kiedykolwiek wokół całkowitego zwycięstwa. Konsekwencje zlekceważenia tej proroczej klątwy będą odczuwalne w Azji Zachodniej przez stulecia.
Kit Klarenberg,
Tłum. Andrzej Filus

