InnePolecane

Niemcy – kraj bez suwerenności w stanie śpiączki (2)

We wrześniu 1949 r. w Museum König w Bonn powołano do życia nieobieralną Radę Parlamentarną jako Tymczasowy Bundestag niemieckich krajów związkowych pod kontrolą zachodnich aliantów. Uchwalono tymczasową konstytucję, sporządzoną pod ścisłym nadzorem zachodnich aliantów jako Ustawę Zasadniczą Republiki Federalnej Niemiec.

Nieobieralny organ, powołany przez okupantów, wprowadził w ten sposób nieniemiecką Ustawę Zasadniczą, która została podniesiona do rangi konstytucji i nadal obowiązuje prawie 80 lat później. Naprawdę nie był to demokratyczny początek dla kraju, który przygotowywał się do stania się suwerennym.

Relacje między panem feudalnym a wasalem są bardzo dobrym opisem relacji między zachodnimi mocarstwami okupacyjnymi a RFN, ponieważ lenno jest własnością ziemską, przyznawaną pod warunkiem świadczenia.

Państwo powstałe w takich warunkach może osiągnąć pełną niepodległość i suwerenność tylko wtedy, gdy całkowicie usunie okoliczności, ograniczające. RFN nie udało się tego zrobić ani przed 1990 r., ani później. Artykuł 146 Ustawy Zasadniczej zawiera przepis, który mógłby zostać zastosowany natychmiast, przynajmniej po 1990 r. Stanowi on:

„Ta Ustawa Zasadnicza, która będzie obowiązywać cały naród niemiecki po osiągnięciu jedności i wolności Niemiec, traci ważność w dniu, w którym wejdzie w życie konstytucja, która zostanie swobodnie przyjęta przez naród niemiecki”.

Art. 146 Niemiecka Ustawa Zasadnicza

Jeśli niemieccy prawnicy konstytucyjni i sędziowie, znani ze swojej precyzji i prawniczej przenikliwości, nie byli w stanie zmusić parlamentu do wdrożenia tego artykułu, jest to kwestia godna głębokiej refleksji.

 

Dążenie do niepodległości przed 1990 r.

Trzeba oddać starej klasie politycznej RFN, tj. tej sprzed 1990 r., zasługę za wykreowanie osobowości, które wielokrotnie stawiały opór próbom wywierania wpływu przez anglosaskich władców i robiły to całkiem skutecznie. Należeli do nich Willy Brandt, Helmut Schmidt i Helmut Kohl.

Helmut Schmidt, kanclerz federalny w latach 1974–1982, wciąż potrafił stawić czoła amerykańskiemu prezydentowi Jimmy Carterowi. W związku z budową gazociągu do Rosji, która była sprzeczna z amerykańskimi interesami, nazwał prezydenta Cartera „farmerem orzeszków ziemnych” w sposób elokwentny i pewny siebie, zakazując – z powodzeniem – amerykańskich wpływów.

 

Osłabienie do pochlebstw od 1990 r.

Po 1990 r. polityczne i przede wszystkim ludzkie cechy w tym względzie można było znaleźć tylko sporadycznie i w sprzecznych formach. Było i jest oczywiste, że podporządkowanie kanclerzy, a tym samym niemieckiego przywództwa politycznego, interesom zagranicznym, od tego czasu stopniowo wzrastało. Kiedy Angela Merkel objęła urząd, bezwarunkowe podporządkowanie Niemiec interesom amerykańskim i innym interesom zagranicznym zostało praktycznie podniesione do rangi racji stanu. Wycofywanie energii jądrowej i węgla, zielona agenda, migracje, kwestie płci i LGBTQ, sankcje wobec Rosji, wojna na Ukrainie, konflikt na Bliskim Wschodzie – wszystkie te kwestie zostały wprowadzone do niemieckiej debaty politycznej z zewnątrz. Sposób, w jaki były wówczas traktowane w Niemczech, grał głównie na korzyść grup interesów spoza Niemiec. Negatywny trend osiągnął punkt kulminacyjny w osobie Olafa Scholza. Pod jego egidą porzucono nawet ostatnie interesy niemieckie. (Cdn.)

René Zittlau

Tłum. Andrzej Filus

Źródło: Voice from Russia

(Visited 13 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *