Nicea, Olsztyn – jakieś podobieństwa?
Cofnijmy się trochę w czasie. Trwa islamska krucjata terrorystyczna przeciwko światu zachodniemu, stylowi życia, liberalnym wartościom. Rok 2016, Nicea! 14. lipca, dzień Święta Narodowego Francji. Późny wieczór, lato, wysoka temperatura, tłumy turystów i rządnych zabawy ludzi. Nad brzegiem morza spacerują Promenadą Anglików. Niebawem mają się rozpocząć atrakcje, czyli świąteczny pokaz sztucznych ogni. W okolicy promenady pojawia się biała ciężarówka dostawcza Renault Midlum. Terroryści wybierają samochody różnych marek. Zwykle są to auta, nierzucające się w oczy, kradzione lub wynajęte w wypożyczalni. Nagle auto w pobliżu szpitala Lenval wjeżdża w promenadę pełną ludzi.
19-tonowa, rozpędzona do kilkudziesięciu kilometrów na godzinę, ciężarówka mknie, potrącając kolejne ofiary. Bez problemów ominęła chodnikiem zaporę, blokującą wjazd na promenadę. Nim policji udało się ją zatrzymać, przejechała dwa kilometry. Kierowca jechał zakosami, by jeszcze bardziej zwiększyć liczbę ofiar. Policjanci zaczęli strzelać w kierunku samochodu po pokonaniu przez niego około kilometra. Napastnik odpowiedział ogniem. W końcu dosięgły go policyjne pociski. Później w szoferce naliczono ponad 50 przestrzelin. Atak nastąpił w dniu, w którym prezydent Francji, François Hollande miał zapowiedzieć zniesienie stanu wyjątkowego 26. lipca. Wprowadzony on został w listopadzie 2015 r., kiedy miał miejsce ostatni atak terrorystyczny we Francji o tak dużej skali. Zamiast tego przedłużono go o kolejne trzy miesiące.
Ginie na miejscu rozjechanych przez wielotonowy pojazd 86 osób, a 202 zostają ranne, również ciężko. Wśród ofiar było wielu obcokrajowców. Zginęli dorośli i dzieci (najmłodsza ofiara miała 4 lata), wyznawcy wielu religii. Zginęły też dwie Polki, 20- i 21-letnie siostry. Był to drugi najkrwawszy zamach terrorystyczny w historii Francji. Kierowcą pojazdu był 31-letni Tunezyjczyk, Mohamed Lahouaiej-Bouhlel. Urodził się w mieście Msaken, leżącym 150 km na południe od Tunisu. Miał prawo pobytu we Francji. Był znany policji z kilku drobnych kradzieży i bójek, ale nigdy nie łączono go ze środowiskami dżihadystów.
Także opowiadający o nim sąsiedzi nigdy nie zauważyli jakichkolwiek związków z islamem. Wręcz przeciwnie, twierdzili, iż lubił alkohol i nocne życie. Wiadomo, że miał kłopoty rodzinne. Dwa lata temu odeszła od niego żona, nad którą się znęcał. Zabrała ze sobą trójkę dzieci. Bouhlel pracował jako kierowca. Jego pozostała w Tunezji rodzina twierdzi, iż leczył się psychiatrycznie. Zamach dokładnie zaplanował. Wiadomo, że wynajętą wcześniej ciężarówką chłodnią dwukrotnie (12. i 13. lipca) przejechał Promenadę Anglików, robiąc rekonesans trasy, którą wybrał jako miejsce ataku. Państwo Islamskie poinformowało, iż Mohamed Lahouaiej Bouhlel był ich bojownikiem.
Po zamachu francuskie służby krytykowano za to, że były słabo przygotowane na tego rodzaju atak. Jeśli zarzuty zostaną potwierdzone, będzie to o tyle dziwne, iż właśnie do podobnych ataków dochodziło w ostatnich miesiącach wielokrotnie, szczególnie w Izraelu. To tam Palestyńczycy atakowali nie-muzułmanów na chodnikach i przystankach, wjeżdżając w grupki ludzi rozpędzonymi samochodami. Już wtedy eksperci podkreślali, że ten sposób ataku będzie stosowany coraz częściej, bo przygotowania do niego są nie do wykrycia, a jedyną umiejętnością, jaką musi mieć zamachowiec, jest umiejętność uruchomienia skradzionego samochodu i jazda nim. Jak się okazało, można go także wypożyczyć. Troje podsądnych przebywało w areszcie śledczym, choć jeden z nich w związku z inną sprawą. Czwórka oskarżonych odpowiadała z wolnej stopy, a jeden, który jest poszukiwany, był sądzony zaocznie. Bronił ich będzie zespół 14 prawników.
Proces w sprawie zamachu w Nicei był jedną z największych rozpraw karnych w historii Francji. Uczestniczyło w nim ponad 800 stron cywilnych. Przed sądem zeznawali między innymi były prezydent Francji, François Hollande i były szef francuskiego MSW, Bernard Cazeneuve. Obrady były transmitowane w kilku salach sądowych w Paryżu oraz w Nicei.
Siedmiu mężczyzn i kobietę skazano za pomoc w organizowaniu zamachu. Mohamed Ghraieb i Chokri Chafroud, którzy w największym stopniu pomogli zamachowcowi, zostali skazani na 18 lat więzienia. Jeden oskarżony, Brahim Tritrou, był sądzony zaocznie. Żadna ze skazanych osób nie była sądzona za bezpośredni udział w zamachu. (Cdn.)
Roman Boryczko,
maj 2024

