Ukraińskie zmiany w Polsce na lepsze? Jesteśmy sługami narodu ukraińskiego! (2)

Strona ukraińska w sprawach pryncypialnych wobec Polski stosowała od dobrych kilku lat bardzo twardą retorykę i słusznie, bo tak się postępuje ze słabym i niedorozwiniętym partnerem! W roku 2017 mimo starań polskich służb dyplomatycznych i IPN nadal obowiązywało ukraińskie embargo na wszelkie prace poszukiwawcze, ekshumacyjne i porządkowe, dotyczące polskich mogił na Ukrainie. Wobec fiaska rozmów na poziomie Instytutu Pamięci Narodowej, który zaproponował powołanie grup roboczych w celu legalizacji pomników po obu stronach granicy, polscy negocjatorzy oczekiwali zdecydowanych działań na poziomie najwyższych władz państwowych. Ukraińcy nie byli bowiem zainteresowani pracą w takich grupach. Oto jest fiasko polityki zapomnienia, wybaczenia i dobrosąsiedzkiej przyjaźni… „Podstawowym problemem jest ciągle ustalenie wszystkich okoliczności Zbrodni Wołyńskiej z 1943 roku, która obejmowała szerszy obszar. Mimo wieloletnich badań, działań – ciągle jeszcze np. nie mamy ustalonej pełnej liczby ofiar z jednej i drugiej strony. Zdarzają się takie momenty, sytuacje, że polscy historycy nie są dopuszczani do kluczowych dokumentów, pod różnymi pozorami – prawdziwymi i nieprawdziwymi – albo w ogóle nie są wpuszczani na terytorium Ukrainy” – dr Mirosław Szumiło, historyk IPN.

Rok 2020 nie przyniósł wiele nowego. Szef ukraińskiego IPN, Anton Drobowycz, spotkał się w Kijowie z szefem polskiego Instytutu Pamięci Narodowej, Jarosławem Szarkiem. Strona ukraińska oczekiwała odnowienia tablicy na górze Monasterz w kształcie, jaki miała przed zniszczeniem. Chodzi tu przede wszystkim o spis żołnierzy UPA, poległych w walce z NKWD. Jeśli tak się stanie, to, jak podkreśla Anton Drobowycz, Ukraina i Polska wymienią się pozwoleniami dotyczącymi trzech miejsc, gdzie mogą być przeprowadzone prace poszukiwawcze. Hołosk, Zboiska i Huta Pieniacka – to miejsca, o które wnioskuje Polska. Wiceszef MSZ, Szymon Szynkowski vel Sęk rok później w rozmowie z Polskim Radiem, w rezygnacyjnym tonie stwierdza: „Nie będzie przesady w stwierdzeniu, że Polacy na Ukrainie są dyskryminowani w zakresie swobody wyznania, dostępu do nauki w języku ojczystym i wolności słowa. Zaś czynniki subiektywne pogorszenia się sytuacji Polaków to – niekorzystna dla nich ustawa o języku, gloryfikowanie osób, związanych z ludobójstwem na Polakach w latach 1943-44, a także wstrzymanie ekshumacji polskich ofiar. Polaków dotyka też brak uregulowanych stosunków między państwem o Kościołem rzymskokatolickim na Ukrainie, bo właśnie tę wiarę wyznają na ogół osoby pochodzenia polskiego”.

„Czas na polsko-ukraińskie pojednanie”. W rozumieniu Ukraińca, Igora Rozkładaja z Centrum Demokracji i Samorządności, ma wyglądać ono całkowicie na modłę ukraińską. „(…) Nasz bohater może być waszym wrogiem. Tu nie ma miejsca na kompromis. Ale jest coś, co możemy zrobić: wzajemnie się szanować. Szanować prawo jednego narodu do własnej religii, języka i do bohaterów. Po drugie – należy uhonorować każdą ofiarę cywilną, należy ją uszanować. Nie można ignorować bólu drugiego narodu. Nasza przeszłość to wspólny ból. A ofiary we wsiach pod Tomaszowem czy na Wołyniu trzeba uszanować, zniszczone groby – przywrócić. Przecież groby naszych przodków nie staną teraz do walki. Kości nie pójdą na wojnę, nie będą walczyć”. Dziwnie naiwne to postulaty, skoro strona polska właśnie o tak drobne rzeczy – jak pamięć i ekshumacje – walczy z Ukrainą od lat bezskutecznie. O wielkie poszanowanie dla Ukrainy apeluje Prezydent Andrzej Duda. Podczas zjazdu PiS i XV Zjazdu Klubów Gazety Polskiej odpowiadał zdalnie na pytania redaktorów pisma: Katarzyny Gójskiej i Tomasza Sakiewicza oraz członków Klubów Gazety Polskiej. „Ukraina jest wielkim sąsiadem ze wschodu w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Mamy kilku sąsiadów na wschodzie, ten akurat sąsiad, to jest nasz sąsiad w pozytywnym tego słowa znaczeniu, sąsiad, który ma bardzo trudną sytuację wewnętrzną, (…). Jestem przekonany, że droga pojednania doprowadzi do tego, że będą nasze narody żyły w rzeczywiście prawdziwej przyjaźni, bez wzajemnych pretensji, z szacunkiem do siebie nawzajem, z wyczuciem i upamiętnieniem pomordowanych i tych, którzy zginęli, że to jest możliwe”. Do zbliżenia zabrali się również z ramienia Konferencji Episkopatu Polski, abp Stanisław Gądecki i zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, abp Światosław Szewczuk. Podpisali oni stanowisko W miłości i w prawdzie na temat woli kontynuowania dialogu i głębszego pojednania obu narodów. „Jest propozycja, byśmy skierowali pismo do Ojca Świętego Franciszka, aby takim patronem tego pojednania mianował św. Jana Pawła II, który podczas pielgrzymki na Ukrainę dotknął tego tematu i bardzo mu na tym zależało, aby zbliżyć te dwa narody: polski i ukraiński” – abp. Mieczysław Mokrzycki. (Cdn.)

 

Roman Boryczko,

kwiecień 2022

(Visited 20 times, 1 visits today)

One thought on “Ukraińskie zmiany w Polsce na lepsze? Jesteśmy sługami narodu ukraińskiego! (2)

  • 11/04/22 o 18:11
    Permalink

    Nie będzie żadnego pojednania, póki nie zostaną wyczyszczone wszystkie sprawy zbrodni z obydwu stron, bo Polacy także aniołkami nie byli. Dopiero wtedy będzie można mówić o pojednaniu. Przed nami i Ukraińcami jest historyczna szansa zakopania toporów wojennych i stworzenia jednego państwa federacyjnego od Bałtyku do Morza Czarnego. Tak jak przewiduje to “Wieszczba z Tęgoborzy”:

    Złamana siła mącicieli świata
    Tym razem będzie na wieki.
    Rękę wyciągnie brat do swego brata,
    Wróg w kraj odejdzie daleki.

    U wschodu słońca młot będzie złamany.
    Pożarem step jest objęty.
    Gdy orzeł z młotem zajmą cudze łany
    Nad rzeką w pień jest wycięty.

    Bitna Białoruś, bujne Zaporoże,
    Pod polskie dążą sztandary.
    Sięga nasz orzeł aż po Czarne Morze
    Wracając na szlak swój prastary.

    Witebsk, Odessa, Kijów i Czerkasy
    To Europy bastiony,
    A barbarzyńca aż po wieczne czasy
    Do Azji ujdzie strwożony.

    Warszawa środkiem ustali się świata,
    Lecz Polski trzy są stolice.
    Dalekie błota porzuci Azjata,
    A smok odnowi swe lice.

    Niedźwiedź upadnie po drugiej wyprawie.
    Dunaj w przepychu znów tonie.
    A kiedy pokój nastąpi w Warszawie,
    Trzech królów napoi w nim konie.

    To jest do zrobienia wszakże pod jednym warunkiem, a mianowicie: kiedy Polską będą rządzili Polacy, a nie jakieś quasi-polskie kreatury na usługach rządów obcych mocarstw. Polacy, a nie jakieś mieszańce o czysto polskich nazwiskach i pokręconych CV. Nie wcześniej, bo zawsze znajdzie się jakaś czarno-brunatna szumowina, która będzie chciała przeprowadzić swoje chore poglądy. Tych się wystrzegajmy.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*