Napięcia we wschodniej części Morza Śródziemnego: konfrontacja wspólnych sił Grecji, Izraela i Cypru z Turcją
Izrael, Grecja i Cypr pracują nad utworzeniem sił szybkiego reagowania, liczących 2500 żołnierzy, które mają przeciwdziałać wpływom Turcji, poinformowała 17. grudnia grecka gazeta TA NEA.
Według raportu, w którym cytowani są czołowi przedstawiciele resortów obrony, Grecja rozważa wdrożenie izraelskich środków i zaoferowanie skoordynowanego mechanizmu reagowania w celu ochrony przed potencjalnymi zagrożeniami ze strony „państw wrogich”.
W raporcie wyjaśniono, że Izrael, Grecja i Cypr będą miały dostęp do tych sił, które będą dysponować wyspecjalizowanymi zdolnościami powietrznymi i morskimi.
„Grecko-izraelskie siły szybkiego reagowania nie są sojuszem przeciwko komukolwiek. Wypełniają one strategiczną lukę. Od Rodos po Cypr i Izrael odsłonięte są platformy, rurociągi i kable energetyczne” – powiedział gazecie jeden z urzędników.
Podkreślili również, iż siły te będą ważne nie tylko dla Grecji, ale dla całej Europy, jako kluczowy element w zakresie dostaw gazu ziemnego, ropy naftowej i energii elektrycznej na kontynent.
Siły te miałyby obejmować 1000 żołnierzy z Grecji, 1000 z Izraela i 500 innych z Cypru. Według TA NEA, w operacji miałyby uczestniczyć również izraelskie i greckie siły powietrzne, z których każda wystawiłaby po jednej eskadrze.
Upadek reżimu byłego prezydenta Basszara al-Assada w Syrii przechylił równowagę sił we wschodniej części Morza Śródziemnego na korzyść Turcji, której sojusznicy rządzą obecnie większością kraju, w tym jego wybrzeżem. W odpowiedzi zaczął zacieśniać się sojusz między Izraelem, Grecją i Cyprem.
We wrześniu zaostrzyły się napięcia z Turcją w związku z dostawą na Cypr izraelskich systemów obrony powietrznej dalekiego zasięgu.
Tureccy przedstawiciele obrony ostrzegli wówczas, że trwające zbrojenia południowego Cypru zagrożą pokojowi i stabilności na wyspie i mogą prowadzić do „niebezpiecznych konsekwencji”.
Ostrzeżenie zostało jednak zignorowane. 17. grudnia greckie media poinformowały, iż kraj ten zawarł z Izraelem umowę na zakup systemu artylerii rakietowej PULS, który może wystrzeliwać pociski balistyczne i manewrujące. Inne doniesienia z 18. grudnia ujawniły, że kraj ten rozmieszcza izraelskie systemy przeciwpancernych pocisków rakietowych dalekiego zasięgu SPIKE NLOS na wschodnich wyspach Morza Egejskiego i w regionie przygranicznym Ewros.
Rodzący się sojusz między Izraelem, Grecją i Cyprem może z czasem się rozszerzyć, zwłaszcza jeśli Turcji uda się utrzymać kontrolę nad Syrią i jej wybrzeżem.
Raport, opublikowany 13. grudnia przez libańską gazetę Al Akhbar ujawnił rosnące zainteresowanie byłych potęg kolonialnych w Europie wschodnią częścią Morza Śródziemnego, nie tylko w celu odstraszenia Turcji, ale także w celu konfrontacji z Rosją.
W raporcie, który opublikowali unijni urzędnicy ds. bezpieczeństwa, stwierdzono, iż kraje europejskie pracują nad inicjatywą, mającą na celu „rozmieszczenie wojsk, ekspertów i policji w kilku krajach, w tym w Palestynie, Libanie i Syrii, w celu wsparcia lokalnych sił w lepszym zarządzaniu i zapewnienia bezpośredniej unijnej obecności wojskowej na obszarach o kluczowym znaczeniu dla bezpieczeństwa Unii”. Według raportu, na czele tych misji prawdopodobnie staną siły z Niemiec, Włoch i Francji.
O ile Europa, a zwłaszcza Francja, mogłaby odnieść sukces w Libanie, a nawet w Strefie Gazy, sytuacja w Syrii jest zupełnie inna.
Sojusznicy Turcji w Damaszku prawdopodobnie nie zgodzą się na żadne misje z krajów Unii. W związku z tym Unia może dołączyć do sił, tworzonych przez Izrael, Grecję i Cypr.
Pozycja Rosji – która utrzymuje bazę morską i lotniczą na wybrzeżu Syrii bez porozumienia z nowymi władzami kraju – pozostaje niejasna, ale jest pewne, że główny konflikt we wschodniej części Morza Śródziemnego rozegra się głównie między Izraelem, Grecją i Cyprem z jednej strony, a wyłącznie Turcją z drugiej.
Wojna zastępcza na wybrzeżu Syrii nie może być wykluczona w dłuższej perspektywie. Społeczność alawicka, stanowiąca większość ludności wybrzeża, sprzeciwia się nowym władcom kraju. Po fali masakr, przeprowadzonych przez siły rządowe w marcu, w wyniku których zginęło ponad 1400 cywilów, zaczyna ona domagać się samorządności.
Southfront
Tłum. Andrzej Filus

